REKLAMA

Brytyjski paradoks dobrostanu – jak bezcłowy import z Ukrainy uderza w tamtejszych producentów jaj

Piotr Nowak
30.06.2026
chat-icon 0

Ambitne plany całkowitego wycofania chowu klatkowego kur niosek na Wyspach Brytyjskich zderzyły się z twardą rzeczywistością globalnego handlu i ostrym protestem lokalnych farmerów. Jednoczesne otwarcie granic na masowy napływ produktów bezcłowych stawia tamtejszych hodowców w skrajnie niekonkurencyjnej pozycji, obnażając głębokie pułapki ideologicznego sterowania rynkiem rolnym.

Fot. Adobe Stock
REKLAMA

Podłożem narastającego konfliktu ekonomicznego na brytyjskim rynku rolnym są najnowsze decyzje rządu w Londynie dotyczące liberalizacji wymiany towarowej z partnerami zewnętrznymi. Dokładnie 16 stycznia 2026 r. Wielka Brytania i Ukraina podpisały oficjalną umowę o zerowych cłach na jaja i mięso drobiowe, której nowe, rygorystyczne zasady zaczęły obowiązywać od 31 marca 2026 r. z mocą prawną przewidzianą aż do 31 marca 2028 r. Gwałtowne otwarcie granic na zewnętrzny, uprzywilejowany strumień towarów sprawiło, że brytyjski sektor jaj stanowczo i solidarnie sprzeciwia się rządowym planom zakładającym całkowite, przymusowe wycofanie technologii, jaką jest chów klatkowy kur niosek.

Tamtejsi krajowi producenci jednoznacznie uważają, że nowe, restrykcyjne wymogi dobrostanowe drastycznie osłabią ich pozycję na rynku, ponieważ w tym samym czasie państwo ułatwia masowy import jaj z zagranicy. Na rynku wykształciły się dwa skrajnie przeciwstawne stanowiska, gdyż zwolennicy produkcji alternatywnej, opierającej się o wolny wybieg i systemy bezklatkowe, wierzą, że konsumenci lojalnie wybiorą rodzime jaja mimo wyższych cen. Z drugiej strony, większość producentów trzeźwo wskazuje, że dla handlu detalicznego oraz potężnego przemysłu spożywczego obok jakości to właśnie niska cena odgrywa decydującą rolę.

Wprowadzana przez rząd polityka, dążąca do realizacji ekologicznych zobowiązań za wszelką cenę przy jednoczesnym utrzymywaniu bezcłowych preferencji dla podmiotów ukraińskich, zdaniem ekspertów drastycznie niszczy pozycję brytyjskich rolników. Sytuację tę z dużą uwagą monitoruje Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz (KIPDiP). Jak celnie zauważa Katarzyna Gawrońska, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz: „Analizując rynek brytyjski zauważalne jest, że ambitne plany stworzenia produkcji w systemie wolny wybieg zapoczątkowane wiele lat temu, nie znajdują tak szybkiego optymistycznego zakończenia. Brytyjski przykład transformacji klatkowej był dla analityków KIPDiP zawsze ważnym dowodem na to, że nie da się szybko i bez konsekwencji przebudować rynku, sztucznie nim zarządzać w oparciu o wyobrażenia i ideologię”.

Cały proces nabiera dodatkowo pikantnego smaku w kontekście historycznym, jako że brytyjskie środowiska branżowe przez lata bezpardonowo krytykowały producentów z Polski za standardy produkcyjne, mimo że nasi hodowcy od dawna spełniają rygorystyczne unijne przepisy dotyczące dobrostanu zwierząt.
(rzw) Źródło: kipdip

chat-icon 0

REKLAMA

Polecane

Komentarze (0)

Zaloguj się lub załóż konto, Twoja nazwa zostanie automatycznie przypisana do komentarza.

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin


REKLAMA

Zobacz więcej

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA