Kradzież, której nie było. Chciał ukryć awarię przed żoną, teraz odpowie przed sądem.
Historie o zuchwałych kradzieżach sprzętu rolniczego budzą uzasadniony niepokój w każdym gospodarstwie, jednak sprawa z gminy Wiślica zamiast do rejestru przestępstw trafi ostatecznie do działu policyjnych kuriozów. Funkcjonariusze zaangażowani w poszukiwania rzekomo skradzionego traktora odkryli, że za zniknięciem maszyny nie stoi grupa złodziei, lecz próba ukrycia kosztownej awarii przed małżonką.
Cała sprawa nabrała tempa w sobotni poranek, 21 lutego 2026 roku, gdy 35-letnia mieszkanka gminy Wiślica poinformowała dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Busku-Zdroju o rzekomej kradzieży ciągnika rolniczego. Według jej relacji, 40-letni mąż poprzedniego wieczoru zaparkował maszynę w garażu, jednak następnego ranka pojazdu już tam nie było. Wersję tę zdecydowanie podtrzymywał sam właściciel ciągnika. Funkcjonariusze z Komisariatu w Solcu-Zdroju przystąpili do działania, zabezpieczając miejsce zdarzenia, analizując zapisy z monitoringu i przesłuchując okolicznych mieszkańców, aby ustalić, którędy sprawcy mogli uciec.
Niespodziewany zwrot akcji miał miejsce jeszcze tego samego dnia przed południem, gdy rolnik oświadczył, że odnalazł zaginiony traktor poza terenem posesji. Maszyna miała uszkodzone koło. Podczas kolejnych rozmów z policjantami mężczyzna w końcu nie wytrzymał napięcia i przyznał się do sfabrykowania historii. Okazało się, że dzień wcześniej podczas pracy na polu wjechał ciągnikiem w dziurę, co zakończyło się kolizją i urwaniem koła. W obawie przed reakcją żony zostawił uszkodzony pojazd tam, gdzie uległ awarii, a do domu wrócił pieszo, twierdząc, że traktor stoi w garażu. Gdy następnego ranka żona zauważyła brak maszyny i zawiadomiła policję, mężczyzna postanowił podtrzymać kłamstwo, licząc na to, że sytuacja jakoś się rozwiąże. Kłamstwo jednak szybko wyszło na jaw, co pociągnęło za sobą konsekwencje prawne.
Wypadek ciągnika w Jarczówku: trudna akcja ratunkowa pod napięciem
Policja sporządziła szczegółową notatkę służbową i prowadzi obecnie postępowanie wyjaśniające pod kątem możliwego popełnienia wykroczenia polegającego na wywołaniu niepotrzebnych działań organów ochrony bezpieczeństwa. Zgodnie z polskim prawem takie działanie może skutkować karą aresztu, ograniczenia wolności lub grzywną sięgającą 1500 zł. Warto pamiętać, że choć naprawa ciągnika to kosztowna sprawa, znacznie większym obciążeniem mogą okazać się konsekwencje prawne i niepotrzebne angażowanie służb w wyniku próby ukrycia własnych błędów.
(rpf) Źródło: KPP Busko-Zdrój
Groźne zderzenie w powiecie dąbrowskim: Ciągnik rolniczy przełamany na pół
Zaloguj się lub załóż konto, Twoja nazwa zostanie automatycznie przypisana do komentarza.