Kryzys w branży jajecznej wstrzymuje reformy
Zmiany dotyczące dobrostanu kur i sposobu prowadzenia ferm coraz częściej muszą być dostosowywane do realiów, z jakimi mierzy się branża drobiarska. W Australii dodatkowym problemem są choroby zakaźne, które wpływają zarówno na produkcję jaj, jak i koszty związane z bioasekuracją. Jak wygląda obecnie sytuacja na australijskim rynku jaj?
Zaostrzenie norm dotyczących dobrostanu kur niosek coraz częściej musi być rozpatrywane razem z zagrożeniami epizootycznymi. W Australii szczególnie widoczne stało się to podczas kolejnych ognisk wysoce zjadliwej grypy ptaków (HPAI). Z powodu ryzyka zakażeń nawet fermy posiadające status „wolnego wybiegu” zostały objęte nakazem czasowego utrzymywania ptaków w zamknięciu. Ograniczenie to przedłużono aż do października.
Trudna sytuacja na rynku jaj i rosnące koszty produkcji spotkały się z krytyką ze strony producentów. Branża zwraca uwagę na problemy związane z opłacalnością oraz koszty dostosowania gospodarstw do nowych wymagań. Jednocześnie producenci chcą zachowania możliwości wyboru technologii utrzymania kur. W tych warunkach Australia zdecydowała się na zmianę harmonogramu reform. Władze stanu Wiktoria odroczyły o 12 miesięcy wprowadzenie nowych, bardziej rygorystycznych zasad dotyczących dobrostanu drobiu.
Drób ekologiczny w Rumunii: Carmistin inwestuje 8 mln euro w nową fermę
Decyzja pozostaje związana z długoterminowym planem stopniowego wycofywania chowu klatkowego kur niosek, który w Australii ma zakończyć się do 2036 roku. Problemy wywołane przez wirusa HPAI sprawiły jednak, że część zmian została przesunięta w czasie. Ochrona stad przed chorobami zakaźnymi może mieć bezpośredni wpływ zarówno na ciągłość produkcji, jak i koszty ponoszone przez gospodarstwa.
(rzw) Źródło: kipdip
Zjednoczone Emiraty Arabskie otwierają rynek na polski drób i jaja
Zaloguj się lub załóż konto, Twoja nazwa zostanie automatycznie przypisana do komentarza.