REKLAMA

Moja hodowla zwiększy się mimo zastoju w cenach skupu

Redakcja - Zwierzęta
02.02.2018
Lubię to
Lubię to
0
Super
Super
0
Haha
Haha
0
Smutny
Smutny
0
Szok
Szok
0
Zły
Zły
0
chat-icon 0

Stanisław Dobryński prowadzi skup i ubój trzody chlewnej w woj. łódzkim od 1978 roku. Gospodarstwo na areale 18 hektarów nastawione jest na tucz trzody chlewnej oraz produkcję zbóż – pszenżyta, jęczmienia oraz mieszanek traw na własne potrzeby gospodarstwa.

fot. Tomasz Kodłubański
REKLAMA

Stanisław Dobryński prowadzi skup i ubój trzody chlewnej w woj. łódzkim od 1978 roku. Gospodarstwo na areale 18 hektarów nastawione jest na tucz trzody chlewnej oraz produkcję zbóż – pszenżyta, jęczmienia oraz mieszanek traw na własne potrzeby gospodarstwa.

Dobryński hoduje w swoim gospodarstwie ponad 300 sztuk warchlaków importowanych z Holandii.

- Skupuję około 500 sztuk trzody tygodniowo. Są to tuczniki o wadze od 110 do 120 kg. Poza tym kupuję jeszcze dodatkowo kilka sztuk loch hodowlanych na tydzień – mówi hodowca.

Punkty zbytu to zakłady mięsne w Polsce centralnej. Dodatkowo hodowca skupuje także lochy, jednak ilości są niewielkie – 3-4 sztuki tygodniowo.

- Sprowadzam także warchlaki z Holandii. Przeważnie kilkaset sztuk mięsności od 55 do 59%, razem z innymi hodowcami z jednej fermy. Jest to bezpieczniejsze ponieważ ryzyko wystąpienia różnych chorób u świń jest wówczas znacznie mniejsze. W Polsce zakup dużych ilości warchlaków od jednego hodowcy jest bardzo trudny, a zakupy mniejszych partii od różnych rolników mogłoby narazić moje stado na różne choroby - dodaje hodowca.

- Import zwierząt z zagranicy to także spore ryzyko. Ostatnio sprowadziłem 150 sztuk warchlaków z Holandii i około 15 sztuk krzyżówki duroc x pietrain padło już w moim gospodarstwie z powodu posocznicy. To choroba krwi i pomimo interwencji weterynarza nie udało się uratować tych warchlaków. Jedyne co mogłem zrobić to zabezpieczyć pozostałe sztuki by również nie zachorowały – mówi S. Dobrynski.

- Dzisiaj tucz staje się coraz droższy. Koszty zakupu dodatków mineralnych do pasz, leków, zużywanej w czasie tuczu wody powodują, że zysk ze sprzedaży często nie przekracza nawet 5% wartości tucznika lub przy sprzedaży wychodzi się na zero. W moim przypadku, wykorzystuję własne zboża: pszenżyto, jęczmień czy mieszanki do produkcji pasz. W tym roku, pomimo intensywnych deszczy, na naszym terenie średnie plony zboża były na poziomie 6 – 7 ton z hektara. To powoduje, że nie muszę kupować drogich w tym roku zbóż.

- W przyszłym roku, mimo niepewnej sytuacji na rynku żywca, planuję zwiększyć stan trzody do 500 – 600 sztuk. Dla takiego gospodarstwa jak moje, to jedyna szansa na dalszy rozwój – podsumowuje wypowiedź hodowca.

(rzw) Tomasz Kodłubański

Lubię to
Lubię to
0
Super
Super
0
Haha
Haha
0
Smutny
Smutny
0
Szok
Szok
0
Zły
Zły
0
chat-icon 0

REKLAMA

Polecane

Komentarze (0)

Zaloguj się lub załóż konto, Twoja nazwa zostanie automatycznie przypisana do komentarza.

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin


REKLAMA

Zobacz więcej

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA