fbpx

Holandia. Przymusowe wywłaszczenie gospodarstw rolnych sposobem na kryzys?

Napisane przez  Gru 03, 2022

W odpowiedzi na kryzys azotowy rząd Holandii chce wykupić 2-3 tysiące gospodarstw. Nieoficjalna oferta wynosi 120% ceny rynkowej farmy, a w przypadku małego zainteresowania ma dojść do przymusowego wywłaszczania rolników. Zdaniem przedstawicieli rolniczej organizacji LTO wywłaszczenia potrwają wiele lat i nie rozwiążą problemu. Proponują własny plan rozwiązania kryzysu azotowego. Za planem wywłaszczenia rolników mogą stać organizacje, które chcą wykorzystać przejęte grunty pod budowę obiektów infrastrukturalnych oraz mieszkań. Proekologiczna polityka rządu zaczyna doskwierać kolejnym grupom społecznym w Holandii. Według badań 25% przedsiębiorców z tego kraju rozważa zmianę rezydencji podatkowej.

Holenderski rząd planuje wykupić gospodarstwa

Kryzys azotowy trwa już ponad 3 lata i jak do tej pory nie został rozwiązany. Od 1 lipca 2021 roku funkcjonuje tzw. nowe prawo azotowe, które nakłada obowiązek redukcji emisji azotu o połowę do 2030 roku. Państwo holenderskie zobowiązało się do wdrożenia unijnych zasad ochrony przyrody, a na przeszkodzie stoją przedstawiciele branży rolniczej.

Zgodnie z szacunkami to właśnie rolnictwo emituje 50% związków azotowych, które dostają się do środowiska. Holenderska agencja ochrony środowiska alarmuje, że lokalne gatunki zwierząt znikają znacznie szybciej niż w innych krajach Europy. Wskazują też na duże zagrożenie dla różnorodności biologicznej.

Aby spełnić wymagania Unii Europejskiej, holenderski rząd chce wprowadzić w życie plan. Jego głównym celem jest wykup gospodarstw rolnych, które znajdują się najbliżej obszarów chronionych, określanych jako Natura 2000. Dotyczy to ponad 2-3 tysięcy farm oraz przedsiębiorstw, które zanieczyszczają środowisko.

Według nieoficjalnych doniesień rząd chce przedstawić rolnikom ofertę z propozycją wykupu gospodarstwa za 120% wartości rynkowej. Minister ds. azotu Christianne van der Wal stwierdziła, że “nie ma lepszej oferty”, natomiast w bardziej drastycznym scenariuszu obowiązkowe przejęcia gospodarstw będą dokonywane “z bólem serca”.

Oznacza to, że rząd przygotowuje się na przymusowy wykup w przypadku, gdyby nie zgłosiło się wystarczająco dużo chętnych. Pierwsze farmy wytypowane do wywłaszczenia mają otrzymać nakaz eksmisji już w styczniu 2023 roku. Holenderscy politycy straszą, że jeśli rolnicy nie sprzedadzą swoich gospodarstw dobrowolnie, to przymusowe wywłaszczenia będą na znacznie gorszych warunkach niż te proponowane.

Jaka jest odpowiedź organizacji rolniczych?

Rolnicy od samego początku istnienia planów rządu stawiają zacięty opór. Od 2019 roku holenderscy farmerzy masowo protestują, paląc bele siana, wyrzucając obornik na autostrady i pikietując domy ministrów. Obawiają się, że rządowe plany ograniczenia emisji odbiorą im środki produkcji, bez których nie będą w stanie funkcjonować.

Przewodniczący Holenderskiego Stowarzyszenia Rolników (LTO), Sjaak van der Tak określił plan rządu jako nierealny. Jego zdaniem wywłaszczenia mogą potrwać przez wiele dziesiątków lat, będą bardzo kosztownym rozwiązaniem i nie spowodują, że problem azotowy zniknie. Zapowiedzi rządu powodują tylko zaognienie konfliktu i większy opór ze strony rolników.

Rolnicy z LTO chcą ułożyć się z rządem, ale na zasadach dobrowolności. Przedstawili własny plan, w którym zaproponowali m.in. konsolidację gruntów oraz zmiany w organizacji zakładów przemysłowych. Gospodarstwa w pobliżu rezerwatów miałyby być przeniesione w inne miejsca, ale za zgodą farmerów.

Co może być prawdziwym motywem działań rządu?

Nieco inne światło na całą sprawę rzuca wypowiedź przewodniczącej VNO-NCW, federacji pracodawców w Holandii. Jak stwierdziła Ingrid Thijssen program dobrowolnego wykupu to “jedyny sposób, aby w końcu stworzyć możliwości budowy domów, nowej infrastruktury i projektów, które uczynią Holandię bardziej zrównoważoną w możliwie najkrótszym czasie”

Holandia jest jednym z najludniejszych krajów na świecie. Obecnie to 515 osób na każdy kilometr kwadratowy powierzchni, a maksymalnie nawet 1170 mieszkańców. W takim niewielkim i gęsto zaludnionym kraju każdy wolny kawałek gruntu jest na wagę złota.

Dlatego prawdopodobnym motywem działań rządu może być odzyskanie gruntów pod budowę obiektów infrastrukturalnych oraz budownictwa mieszkaniowego. Niewykluczone, że może za tym stać lobby, które zajmuje się branżą budowlaną.

Pierwsze protesty rolników rozpoczęły się, kiedy w 2019 roku holenderska Rada Stanu opublikowała orzeczenie. W tym dokumencie zawarto przepisy, według których każda nowa działalność emitująca azot będzie wymagała pozwolenia. Zmiany objęły sektor rolniczy i właśnie budownictwo, jednak nie widać, żeby przedstawiciele tego drugiej branży wyrażali swój sprzeciw.

Jakie są skutki polityki rządu Królestwa Niderlandów?

Poza wywłaszczeniami holenderski rząd planuje wprowadzenie nowego podatku. To nowa danina od emisji azotu, która miałaby mieć podobną formę jak podatek pobierany od produkcji dwutlenku węgla. Te zmiany dotykają nie tylko rolników, ale także przedsiębiorców.

Amsterdamskie Centrum Innowacji Biznesowych przeprowadziło badanie wśród firm, które przyniosło zaskakujące wnioski. Już ponad 25% holenderskich przedsiębiorstw rozważa całkowite przesiedlenie za granicę. Głównym powodem są restrykcyjne przepisy, które mają w założeniu wspierać tzw. “zrównoważony rozwój” i ekologię. Jednak ich najbardziej widocznym efektem jest utrudnienie prowadzenia działalności gospodarczej.

(rpf) Michał Ziemski

Udostępnij: