fbpx
Janusz Wojciechowski, Henryk Kowalczyk, Jarosław Kaczyński podczas Zgromadzenia Polskiej Wsi zorganizowanego przez Prawo i Sprawiedliwość. fot. MRiRW

Zgromadzenie Polskiej Wsi. Co PiS obiecał rolnikom?

Napisane przez  Gru 17, 2022

Kierownictwo PiS przygotowało konferencję „Zgromadzenie Polskiej Wsi”, na której politycy przedstawili propozycje dla całej branży rolniczej. W programie dla rolników znajdują się propozycje zwiększenia dopłat, poprawienie statusu producenta rolnego oraz zwiększenie ochrony prawnej rolników. Obietnice polityków dotyczą także zwiększenia kwoty wolnej od podatku, rozwijanie sprzedaży bezpośredniej oraz opracowanie kodeksu rolnego.

Jak zakończyło się Zgromadzenie Polskiej Wsi?

W niedzielę 11 grudnia 2022 roku kierownictwo partii rządzącej - Prawa i Sprawiedliwości przedstawiło różne propozycje dla polskich rolników. Dotyczyły przede wszystkim zmian prawnych oraz pomocy w najpilniejszych problemach, które są udziałem polskich wsi. To wydarzenie zostało określone jako „Zgromadzenie Polskiej Wsi”, podczas którego przemawiali prominentni politycy PiS-u.

W spotkaniu najbardziej aktywni byli - prezes Jarosław Kaczyński, premier Mateusz Morawiecki oraz minister Henryk Kowalczyk. W swoich wystąpieniach podsumowali dotychczasowe działania rządu w sprawach istotnych dla rolników. Przedstawili również wiele obietnic i zaproponowali rozwiązania dla najbardziej palących problemów.

Całe to wydarzenie można odbierać jako wstęp do kampanii wyborczej, która zakończy się wyborami parlamentarnymi na jesieni 2023 roku. Ma to również na celu przykrycie różnych wpadek rządu - np. słynnej „piątki dla zwierząt”, o której minister Kowalczyk powiedział, że „odeszła w niepamięć”. Tym razem narracja polityków jest zupełnie odwrotna, według nich rolnicy jako grupa powinni znaleźć się pod specjalną ochroną. Czy faktycznie myślą o dobru polskiej wsi?

Kodeks rolny i przepisy regulujące branżę rolniczą

Podczas „Zgromadzenia” głos zabrał także europoseł Janusz Wojciechowski. To polityk, który bierze udział w opracowywaniu nowego kodeksu rolnego. W trakcie wystąpienia mówił o konieczności zachowania bezpieczeństwa żywnościowego państwa. Zdradził też kilka szczegółów na temat proponowanych zmian:
- podwyższenia dopłaty dla każdego polskiego gospodarstwa powyżej średniej unijnej (obecnie to około 270 euro),
- dopłaty dla hodowców bydła, premie za ekstensywny wypas, ochrona genetycznych ras zwierząt (tzw. krowa 500+)
- ochrona statusu producenta rolnego,
- pobłażliwość w stosunku dla drobnych uchybień w działalności rolniczej. Oznacza to, że rolnik nie będzie karany odbieraniem dopłat, jeśli nie spełni drobnych obowiązków formalnych - np. przy nieprawidłowo sporządzonej mapie geodezyjnej, która jest konieczna do uzyskania dopłat,
- zasada pełnej rekompensaty przy wywłaszczeniu przez państwo,
- zwolnienie od opłat sądowych dla rolników lub ich ograniczenie,
- ustanowienie osobnego urzędu - tzw. Rzecznika Rolników, który miałby strzec interesów rolniczych.

Te wszystkie zapowiedzi brzmią bardzo zachęcająco dla wielu plantatorów czy hodowców. Warto te propozycje rozpatrywać w kontekście nadchodzących wyborów, ponieważ w rzeczywistości mogą one wyglądać zupełnie inaczej.

Ważne jest również to, czego nie powiedział europoseł, a więc nie tylko to, co widać, ale również to, czego nie widać. Przed wejściem do Unii Europejskiej polskie rolnictwo było opłacalne, pomimo, że rolnicy nie otrzymywali żadnych dopłat. W tamtym okresie polskie rolnictwo było potęgą, której mogli obawiać się zachodni producenci. Wspólna polityka rolna sprawiła, że obecnie bez pobierania dopłat prowadzenie gospodarstwa jest nieopłacalne, ale wynika to także z przeregulowania w tej branży i licznych ograniczeń prawnych oraz istnienia limitów.

Z kolei zwiększenie roli rolnika i jego ochrona prawna nie byłyby potrzebne, gdyby nie funkcjonowała rozbudowana biurokracja oraz możliwości kontroli ze strony aparatu państwa i jego instytucji.

Co przedstawiciele PiS-u proponują w kwestiach gospodarczych?

Politycy odnieśli się także do kwestii gospodarczych. W swoich wystąpieniach obiecali rolnikom wsparcie w postaci różnych programów dopłat. To przede wszystkim:
- dopłaty dla hodowców trzody do paliwa – stawki mają się zwiększyć z 1zł do 1,20 zł/ litr,
- zwiększenie pomocy dla KGW - Koła Gospodyń Wiejskich,
- wsparcie dla ochrony rodzin pszczelarskich – obecnie to 20 zł, a pomoc ma wynieść 50 zł na każdą rodzinę,
- poprawa sytuacji na rynku nawozów - w tym wypadku minister nie podał konkretnych propozycji, ale wspomniał o stabilizacji cen nawozów,
- zwiększenie kwoty wolnej od podatku z 40 tysięcy złotych do 100 tysięcy złotych,
- zachęcanie samorządów do niepobierania opłat za handel płodami rolnymi na targowiskach,
- rozwijanie rolniczego handlu detalicznego poprzez sprzedaż bezpośrednio konsumentom.

Wśród tych propozycji na szczególną uwagę zasługuje zwiększenie kwoty wolnej od podatku, co jest bardzo dobrym posunięciem. W dalszej perspektywie powinno być całkowite zlikwidowanie podatku od dochodów, ale nie tylko dla rolników, a dla wszystkich obywateli.

Chwalebne jest również wspieranie rolników w sprzedaży bezpośredniej, dzięki czemu ich produkty trafią prosto do klientów. Jest to z korzyścią dla obydwu stron. Podobne rozwiązania funkcjonują na zachodzie już od wielu lat.

Jednocześnie niepokoi wsparcie w postaci dopłat. Z jednej strony są to konkretne pieniądze, po które wielu chętnie wyciągnie ręce i trudno się temu specjalnie dziwić. Ceną jest dalsze uzależnianie rolników od państwa, które ma coraz większy wpływ na całą branżę.

(rpf) Michał Ziemski

Udostępnij: