SYN CarialStar screening 1920x1080 big kopia

20.2°C

partnerzy:

reklama

syngenta neu

reklama
Bez solidnego wyliczenia kosztów nie ma dobrego gospodarowania fot. Paweł Pąk

Bez solidnego wyliczenia kosztów nie ma dobrego gospodarowania

Napisał  Lut 24, 2018

Ryszard Palmirowski hoduje brojlery i uprawia zboża w woj. Kujawsko-Pomorskim. Słuchając, jak opowiada o swoim gospodarstwie można wyczuć, że jest życiowym optymistą, a to bardzo cenna cecha w obecnych czasach.

– Mimo wielu zawirowań społecznych i gospodarczych udaje mi się od ponad 20 lat prowadzić dochodowe gospodarstwo rolne. Moim zdaniem kluczem do sukcesu jest dobrze przemyślana strategia prowadzenia gospodarstwa oraz precyzyjna kalkulacja kosztów zarówno inwestycji które się podejmuje oraz właściwe oszacowanie własnych możliwości finansowych.

Palmirowski wie co mówi. Od roku 1987 w którym przejął od rodziców 17 hektarowe gospodarstwo rolne do dzisiaj imał się różnych zajęć, nie zawsze bezpośrednio związanych z rolnictwem.

– Gospodarstwo, które przejąłem od rodziców to był taki „miszmasz” z poprzedniej epoki, trochę zbóż, ziemniaków, krowy mleczne, bydło mięsne i kilka świń – ralacjonuje rolnik – na początku, w roku 1988, pozbyłem się krów mlecznych i postanowiłem prowadzić hodowlę świń. Miałem już materiał budowlany na chlewnię oraz gotowy projekt. Traf chciał, że Związek Drobiarzy z którym miałem kontakt potrzebował szybko nowych członków i namówiono mnie do wstąpienia w jego szeregi. Musiałem przebranżowić się na produkcję brojlera. Postawiłem też pierwszy kurnik o powierzchni 400 m2 – dodaje.

Pomimo trudnego okresu na początku lat 90-tych, gdy hodowca zajmował się handlem ciastkami, czekoladą i śledziami, udało mu się z czasem wypracować własną recepturę pasz dla kurcząt i w roku 1994 pobudował drugi kurnik o powierzchni 1200 m2.

– Już wtedy w połowie lat 90-tych wiedziałem, że hodowla kurcząt to będzie główny kierunek produkcji mojego gospodarstwa. W roku 2000 postawiłem jeszcze jeden kurnik o powierzchni 1200 m2, w którym mogłem pomieścić ponad 15 tys. sztuk kurcząt. Obecnie mam 40 tys. sztuk brojlera i gdybym miał kilkanaście sztuk więcej musiał bym uzyskać pozwolenie zintegrowane – opowiada gospodarz.

Palmirowski handluje brojlerem na wolnym rynku. Na rynku hodowca stara się mieć zarówno kilku odbiorów jak i sprzedających.

- Prawdziwe ryzyko dla takiego hodowcy drobiu jak ja, to niewypłacalność odbiorców oraz dyktat cen ze strony kupujących. My hodowcy, jesteśmy między młotem a kowadłem i nie możemy nic zrobić. Wielu hodowców drobiu cierpi też na współpracy z dużymi ubojniami drobiu, które podczas, gdy cena zwyżkuje, potrafią rzucić na rynek duże partie mięsa po cenach dumpingowych, co powoduje na rynku bardzo duże zniżki cen i straty dla wielu hodowców – narzeka Palmirowski.

Cała produkcja zbóż w gospodarstwie Palmirowskiego idzie na potrzeby produkcji drobiu.

– Obecnie uprawiam na trzech polach na przemian co dwa lata pszenicę i pszenżyto oraz rzepak. Pszenicy mam 16 a pszenżyta 14 hektarów. Zarówno pszenica jak i pszenżyto są ozime. Zboża ozime są bardziej wydajne z hektara oraz bezpieczniejsze przy suszach które coraz częściej nawiedzają nasza wieś. Przy uprawach zbóż stosuję tylko herbicydy oraz wiosną Aminopielik D Maxx 430 EC przeciwko chwastom dwuliściennym – wymienia rolnik.

Wydajność pszenicy z hektara w gospodarstwie Palmirowskiego wynosi przeciętnie 6 ton/ha.

– Przy nawożeniu rzepaku nawozami fosforowymi i potasowymi oraz systematycznym zwalczaniu grzybów i samosiewów zbóż, osiągam do 4 ton z hektara rzepaku. Później przez kolejne dwa lata stosuję tylko nawóz kurzy i osiągam bardzo dobrą wydajność pszenicy z hektara. To moja własna wypróbowana praktyka którą stosuję bez konsultacji z fachowcami z ODR-u – mówi Palmirowski.

Palmirowski wybiera się do ODR-u na szkolenie w zakresie wiosennych oprysków na polach.

– Moim zdaniem, rolnik taki jak ja potrafi sam wypróbować odpowiedni środek który poza odpowiednią skutecznością będzie także w takiej cenie by rolnika było na niego stać. Oczywiście na takich szkoleniach można zawsze dowiedzieć się czegoś nowego jednak gdy przychodzi do praktyki na polu i tak muszę zdać się na siebie samego – opwiada o szkoleniach rolnik.

Hodowca korzystał także z dofinansowania w ramach SPO w latach 2004-2006 oraz z pomocy finansowej w ramach PROW-u 2007-2013.

– Dzięki temu dofinansowaniu zakupiłem traktor New Holland T5, siewnik, kombajn zbożowy, opryskiwacz, talerzówkę Akpil Aniołek, pług 4-skibowy Unii Grudziądz, prasę stałokomorową do zwijania siana, słomy i sianokiszonki Sipma oraz kultywator Kongskilde Vibro Flex 4200.

– Podpieram się także kredytami bankowymi np. na zakup ziemi jednak moja zasada jest taka by wartość kredytu nigdy nie przekraczała 50% wartości inwestycji na poczet której kredyt jest zaciągany. To daje mi potrzebny margines bezpieczeństwa przy spłacie zarówno samego kredytu oraz odsetek.

Plany hodowcy na przyszłość to dalsza modernizacja parku maszynowego oraz rozbudowa następnych hal do produkcji drobiu.

– Planuję budowę hal dla hodowli brojlerów, jednak wszystko będzie zależało od sytuacji na rynku. Jeżeli ceny zbóż oraz pasz będą nadal tak wysokie to wycofam się z moich projektów. O następcę na gospodarstwie mogę być spokojny. Mój syn Wojciech planuje związać swoją przyszłość z rolnictwem – podsumowuje rozmowę przedsiębiorczy rolnik.

(rpf) Tomasz Kodłubański

reklama
reklama
reklama reklama reklama reklama reklama

Jak zyskać wysoki plon ziemniaka

Slide thumbnail
Slide thumbnail
Slide thumbnail
Slide thumbnail
Slide thumbnail