1.6°C

PZŁ powinien zostać w obecnej formie, za to resort rolnictwa do zmiany fotolia.com / sindler1

PZŁ powinien zostać w obecnej formie, za to resort rolnictwa do zmiany

Napisał  Cze 12, 2018

Czy Polski Związek Łowiecki w tej formie faktycznie powinien być rozwiązany i co trzeba poprawić w prawie łowieckim i szacowaniu szkód? Na ten temat wypowiadają się głównie politycy, urzędnicy, przedstawiciel kół łowieckich. A co myślą o tym rolnicy? Zapraszamy na wywiad z rolnikiem z Podlasia.

Wokół Polskiego Związku Łowieckiego w ostatnim czasie rozpętała się burza – wszystko za sprawą krytyki PZŁ przez ministra rolnictwa, Krzysztofa Jurgiela. Postanowiliśmy sprawdzić więc, co o pomyśle likwidacji PZŁ jako centralnej jednostki, a zamiast tego stworzeniu wielu regionalnych jednostek, myślą producenci rolni. A kogo lepiej zapytać, jeśli nie rolnika z województwa podlaskiego? W końcu tam wykryto pierwsze przypadki ASF, a szkody wyrządzane przez dziki i inną dziką zwierzynę były rzeczywiście uciążliwe.

Zapraszamy na rozmowę z Piotrem Stockim, rolnikiem z gminy Narewka w województwie podlaskim.

Renata Struzik: Czy dziki lub inna zwierzyna łowna wciąż wyrządza u Państwa spore szkody?

Piotr Stocki: Ostatnio większe szkody wyrządzają u nas zwierzęta chronione. Mam tu na myśli żubry. Jednak nie jest tak źle, w stosunku do szkód, jakie wyrządzają, świetne jest sformułowanie, które stosują u siebie Niemcy – szkody gospodarczo znośne.

R.S.: A dziki zostały przetrzebione przez ASF?

P.S.: Tak. Przez ASF, ale też przez myśliwych. Bo trzeba przyznać, że myśliwi z dobrych kół łowieckich przyłożyli rękę do tego, że tych zwierząt, które wyrządzały u nas spore szkody, nie ma zbyt dużo. Zrobili oni dobrą robotę.

R.S.: A co w takim razie sądzi Pan o opinii ministra Krzysztofa Jurgiela na temat Polskiego Związku Łowieckiego? Cytuję: „W mojej ocenie w obecnej formie PZŁ powinien ulec likwidacji, a to miejsce powinno powstać kilka podmiotów, które będą konkurowały na rynku i realnie odpowiadały za realizacje polityki łowieckiej.”

P.S.: Otóż ja nie uważam, że ta propozycja ministra Jurgiela jest dobra. Nie jestem zwolennikiem rozdrobnienia. Poza tym, struktury PZŁ pozostawiłbym myśliwym. Ja nie jestem myśliwym i nie chcę się wypowiadać w ich kwestii. Uważam, że w samym rolnictwie też jest sporo do zmiany. I od tego, na miejscu ministerstwa bym zaczął. Na początek, jeżeli mógłbym poradzić coś naszym władzom, to radziłbym utworzenie ministerstwa rolnictwa i zasobów naturalnych, a oddzieliłbym od tego ministerstwo ochrony obszarów przyrodniczo cennych i szczególnie chronionych. Tym ostatnim aktualne ministerstwo środowiska mogłoby się zająć. Uważam, że łowiectwo i rolnictwo to tak pokrewne branże, że nie można ich rozdzielać. I błędem jest, że nadzorują to dwaj różni ministrowie. Natomiast to, czy sama decentralizacja PZŁ cokolwiek by dała.. nie wiem. Warto by było raczej pochylić się nad przepisami dotyczącymi szacowania szkód. Na przykład tego, że sołtysi mieli to robić.

R.S.: Ustawa faktycznie była do zmiany. Nowy projekt trafił już do Sejmu.

P.S.: W ogóle tej całej ustawie jestem przeciwny. Ja bym dążył raczej do tego modelu, który był zaproponowany w 2017 roku. Przedstawiono wtedy projekt ustawy o prawie łowieckim, według którego miałby być powołany fundusz na szacowanie i pokrycie szkód łowieckich. Bo trzeba pamiętać, że zwierzyna w stanie wolnym jest własnością Skarbu Państwa. Celem polowania jest pozyskanie tej zwierzyny i dopiero po skutecznym polowaniu staje się ona własnością koła łowieckiego, a następnie myśliwego. Przy czym ta upolowana już nie wyrządza szkód, więc dlaczego koła mają płacić? Szkody wyrządzają te zwierzęta, które są własnością państwa. Dlatego powinien być powołany na ten cel fundusz.

R.S.: A co z szacowaniem szkód – można by było je poprawić?

P.S.: Sam druk szacowania szkód można by było poprawić. Przede wszystkim, po ustaleniu wydajności, cen rynkowych, które rolnik mógłby za swoje płody rolne otrzymać, zasadnie są odejmowane koszty zbioru, transportu i inne tego typu. Ale finalnie, po tych odliczeniach rolnik dostaje parę groszy. I tu pojawiają się konflikty. A z drugiej strony, jeśli rolnik dostałby sporo pieniędzy, to... powiem teraz coś, co nie zadowoli rolników – znajdą się i tacy, którzy będą siali typowo pod szkody.

R.S.: Ciężko jest znaleźć ten złoty środek. Ale jednak szkody trzeba szacować i przyjąć ogólną zasadę.

P.S.: W moim przekonaniu trzeba wspólnie wypracowywać rozwiązania. Nie może być tak, że ktoś przy biurku o tym decyduje. To praktycy muszą ustalić, co komu jest potrzebne i ustalić najlepszą metodę, znaleźć rozwiązanie. U nas mamy koło łowieckie, gdzie prezesem jest rolnik, zawodowo pracujący jako leśnik. I muszę powiedzieć, że to się u nas świetnie sprawdza. Nawet, jak przyjeżdża myśliwy z miasta i zaczyna „cwaniakować” na uprawie przy szacowaniu szkód, to wystarczy jedna rozmowa z prezesem naszego koła i sprawa jest polubownie załatwiana. Zawsze jest osiągnięty konsensus. Nie pamiętam, kiedy tu u nas był jakiś konflikt w tym zakresie albo sprawa kierowana do sądu.

R.S.: I nie zdarzyło się, ze rolnicy czuli się pokrzywdzeni zbyt małymi odszkodowaniami?

P.S.: Dialog i współpraca doprowadziły do tego, że nawet jeśli rolnik miał jakieś wygórowane żądania, to finalnie jednak stwierdzał, że lepiej się dogadać. I nie znam sytuacji, żeby rolnik był pokrzywdzony. Po prostu trzeba, żeby to właśnie praktycy wypracowali rozwiązania. Myśliwy ma obowiązek współpracować z rolnikiem. Jeden drugiego powinien szanować. Nie może być też tak, że myśliwi się ustawiają i chcą popilnować wysianej kukurydzy, a rolnik w nocy jeździ ciągnikiem. Wtedy myśliwi nie mają szans oddać skutecznego strzału, aby odstraszyć zwierzynę. My chcemy współpracować, czy sobie nawzajem przeszkadzać?

R.S.: No tak, tylko każda ze stron ma swoje argumenty. Rolnik też czasem musi pracować nocą – żeby się wyrobić ze wszystkimi zabiegami, nie wykonywać oprysków w ciągu dnia, podczas oblotu pszczół...

P.S.: Jak jest prezes koła ambitny i chce dojść do porozumienia z rolnikami, to też oczywiście musi nam, rolnikom iść na rękę. Najważniejsza jest współpraca, porozumienie i wspólne wypracowanie właściwych rozwiązań.

(rpf) Renata Struzik 

reklama reklama reklama reklama reklama