23.2°C

partnerzy:

reklama
1/3

Kołodziejczak: jak trzeba, to pójdziemy na barykady!

Napisał  Lut 07, 2019

Niby wszyscy ze sobą rozmawiali, a teraz muszą siadać przy stole i budować porozumienie. No to albo się dogadywali, albo nie! – grzmiał wczoraj Michał Kołodziejczak podczas przemówienia przed Pałacem Prezydenckim na zakończenie wczorajszego „oblężenia Warszawy”, które jest częścią Agropowstania.

Michał Kołodziejczak, który jest liderem Wspólnoty Konsumentów i Rolników AGROunia, nie ukrywał rozgoryczenia faktem braku kontaktu z prezydentem Andrzejem Dudą. Zarówno wcześniej, jak i podczas wczorajszego protestu w Warszawie. 

Na ten czas my naszej akcji, naszych działań przerywać nie będziemy. Ja myślę, że w ciągu dwóch, trzech dni będzie taka informacja. Tutaj są koordynatorzy, którzy jeszcze na tę chwilę oficjalnie działają, mamy jeszcze. Mamy wielu ludzi w Polsce, którzy nie mają jeszcze dokumentu. Zrobimy w ciągu dwóch, trzech dni spotkanie, będzie decyzja i musimy zacząć działać dużo mocniej. Na okrągły „jajowaty” stół pójdzie jeden obserwator – Kołodziejczak wyraził swoją dezaprobatę wobec działań określanych przez polski rząd jako „porozumienie rolnicze”

Pan prezydent powiedział: może się spotka, może nie, ale w ramach tych porozumień i obrad „stołowych” z nami jak widać spotkać się nie chce – ja się nie boję tego powiedzieć: Nie chce! – Kołodziejczak ocenia krytycznie postawę prezydenta. – Gdyby to było tak z miesiąc przed wyborami, to by tu był z nami. Ale to, to możecie wiedzieć. Więc jaka jest sytuacja? Chcą okrągły stół, niech robią, a my musimy mieć zdolność do szybkiej weryfikacji tego, co oni robią – dodaje.

Michał Kołodziejczak zwrócił też uwagę na to, że on i jego organizacja czują się „przeciągani w czasie”, a rząd organizuje kampanię i będzie robić debaty, bo jak twierdzi Kołodziejczak - to jest coś na czas na kampanii. - Czy był dzisiaj przełom? Był! To Wy to pokazaliście, że można. Jak długo można pozwalać na to, co się dzieje? Niedługo, już za kilka dni pokażemy swoją siłę – mówił lider protestujących rolników przed pałacem prezydenckim w Warszawie.

Jeżeli minister nadal będzie chodził po telewizjach i opowiadał głupoty, nawet jeśli to będą telewizje z małą ilością ludzi, to wiedźcie jedno: to ma być dla nas paliwo, trzeba mu udowodnić, że my możemy inaczej. Ale głównie sobie możemy udowodnić, że możemy, że jesteśmy (do tego – red.) zdolni. Bo nikt inny do tej pory nawet nie był w stanie zorganizować strajku, tego jednego małego mechanizmu i narzędzia, którego musimy używać. I z informacji bardzo długo ustalanych u prezydenta to jest tyle. Prezydent może kiedyś będzie miał czas, może... Może kiedyś nas uzna za reprezentację rolników. Jak ją zbudujemy to na pewno – powiedział Kołodziejczak nawiązując m.in. do działań ministra Ardanowskiego oraz postawy prezydenta Dudy – A jeżeli uznaje to porozumienie rolnicze – niech uznaje, to jest nic, tam nie ma prawdziwego przedstawicielstwa rolników. Beton związkowy i pozbierany jakiś plankton.

Są jakieś dobre organizacje, ale nie mają one wpływu na kreowanie polityki rolnej w tej chwili w Polsce. Nie mają, to znaczy, że są za małe. Rok temu też myślałem, że mała organizacja też może coś zrobić – mała nic nie zrobi, będziemy mieć największą organizację rolniczą w Polsce, którą sami zbudujemy – Michał Kołodziejczak wspomina początki aktywności. – Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak tylko wrócić do domu, zebrać siły, i zastanowić się, czy jesteśmy zdolni do działania, do poświęceń i budowy organizacji, do budowy siły. Bo takie coś, jak tutaj, teraz, to jest ostatni raz. Wyjazdy do Warszawy, wycieczki, nie przyniosą efektu. I pamiętajcie, to Wy wiecie, nie dajcie się skłócić – to Wy wiecie i nie dajcie się skłócić. To my jesteśmy policzeni, to my jesteśmy siłą – my, Wy, ja i Ty. - Kołodziejczak podsumowuje „oblężenie Warszawy”

– Nie jakaś pseudo organizacja, która ma szyld i biuro w Warszawie, tylko dlatego, że są publiczne pieniądze i ktoś to opłaca. My nie mamy biura w Warszawie, my jesteśmy w Polsce powiatowej, w gminach, na samym dole, tam jest nasze miejsce, tam jest nasza siła. Warszawę zostawimy Warszawiakom, chociaż też biuro by się przydało. Ale dzisiaj Polska powiatowa, to jest nasza Polska. Polska, którą My pociągniemy. I zrobimy porządek, bo jak nie my, to kto? – Kołodziejczak podkreślił znaczenie Polski powiatowej, której ogromną część stanowi szeroko rozumiane rolnictwo i sami rolnicy.

– Dla prezydenta mamy koszulkę, czy sobie zapracuje na nią, zobaczymy. Na pewno jej za friko nie dostanie. Nam nikt nie daje, my jeszcze dopłacamy do naszego produktu. On musi sobie zapracować, i to mocno. My będziemy go nazywać poważnie: Głowa Państwa. Człowiek, który ma mieć wpływ. Jak nie ma wpływu, to po co taka instytucja. Mamy też drugą koszulkę przygotowaną dla prezydenta, tam są trzy kropki w jednym wyrazie... Zobaczymy, czyjego interesu broni i co zrobi. – Kołodziejczak nawiązał do jednego z głównych celów „oblężenia Warszawy”, którym było spotkanie z Prezydentem RP Andrzejem Dudą.

Na koniec będziemy słuchać Roty – tej pieśni, która będzie nas prowadzić – jak trzeba to na barykady! – podsumował Michał Kołodziejczak.

(rpf) Paweł Pąk

Najnowsze filmy

Slide thumbnail
Slide thumbnail
Slide thumbnail

Slide thumbnail

Slide thumbnail
Slide thumbnail
reklama