9,6°C

reklama
reklama
fotografia ilustracyjna fotografia ilustracyjna fot. Adobe Stock

Martwe kurczaki w klatkach – służby nie reagują, a grypa ptaków szaleje

Napisał  Kwi 20, 2021

Kilkadziesiąt martwych kurczaków leży zamkniętych w klatkach na fermie w Mrozach. Pomimo licznych interwencji mieszkańców, a także inspektorów ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki, żadne służby nie zrobiły do tej pory nic, by ptaki zostały zutylizowane. Bagatelizowanie tak poważnej sprawy przez służby weterynarii w czasie rozprzestrzeniającej się w Polsce grypy ptaków jest co najmniej niepokojące.

Stowarzyszenie Otwarte Klatki otrzymały zgłoszenie od mieszkańców gminy w sprawie fermy lisów w Mrozach w województwie mazowieckim, w którym zaznaczono, że w klatkach trzymanych jest kilkadziesiąt martwych kurczaków (przeznaczonych prawdopodobnie do karmienia lisów). Naprzeciwko fermy lisów znajduje się ferma drobiu, więc można podejrzewać, że kurczaki pochodzą właśnie stamtąd – nie zostały jednak w żaden sposób zabezpieczone przed dzikimi zwierzętami, nie zostały też przeniesione do chłodni. Aktywiści podkreślają, że kurczaki leżały na powietrzu przynajmniej przez kilka dni, gdzie zaczęły gnić.

Sytuacja jest wyjątkowo niepokojąca, biorąc pod uwagę liczne przypadki ognisk ptasiej grypy – w województwie mazowieckim z epidemią poważnie zmagają się m.in. powiat żuromiński i mławski. Do kurczaków miały dostęp nie tylko dzikie zwierzęta – na miejscu aktywiści zwrócili uwagę na to, że również pies, przebywający na fermie na krótkim łańcuchu, był nimi karmiony.

Chcąc podjąć interwencję i wyjaśnić sytuację, aktywiści skontaktowali się z odpowiednimi instytucjami – inspektoratem weterynarii, sanepidem, gminą oraz policją. Niestety, żadna z instytucji interwencji nie podjęła. – Powiatowego lekarza weterynarii nie było w tym dniu w pracy. Zapytaliśmy wprost pracowników inspekcji weterynaryjnej, czy w razie zagrożenia zdrowia lub życia zwierząt na fermie będą mogli przyjechać na fermę jeszcze tego samego dnia – usłyszeliśmy wymijającą odpowiedź, że inspekcja zajmie się problemem najszybciej, jak będzie to możliwe – mówi Bogna Wiltowska, dyrektorka ds. Śledztw i Interwencji w Stowarzyszeniu Otwarte Klatki – Takie zgłoszenie powinno zostać potraktowane priorytetowo, bo stwarza poważne zagrożenie nie tylko dla zwierząt, ale też dla mieszkających w sąsiedztwie ludzi – dodaje Wiltowska.

Otwarte Klatki podkreślają, że w ostatnich miesiącach padło dużo zarzutów wobec organizacji prozwierzęcych i podejmowanych przez nie interwencji na fermach, jednak sytuacja z Mrozów jasno pokazuje, że nieraz instytucje odpowiedzialne za kontrolę ferm i zabezpieczenie zwierząt nie reagują lub są niedostępne. Co więcej, to nie pierwszy przypadek problemów z fermą – mieszkańcy skarżyli się na nią wielokrotnie, a w 2018 roku burmistrz zapowiadał jej likwidację. Jak powiedziała Otwartym Klatkom przedstawicielka gminy, sprawa utknęła w martwym punkcie, a ferma nadal funkcjonuje. – W poniedziałek rano sprawdziliśmy, czy została podjęta jakaś czynność, a kurczaki zostały zutylizowane – niestety, wciąż leżą niezabezpieczone w klatkach, już od ponad tygodnia – mówi Bogna Wiltowska – Przykro nam, że bagatelizuje się zgłoszenia od mieszkańców w sprawie tak poważnej, jak zagrożenie epidemiologiczne. Liczymy, że gmina podejmie stanowcze kroki w celu zamknięcia tej fermy – dodaje Wiltowska.

(rpf) jp / Źródło: Komunikat prasowy

Udostępnij:

Skomentuj

reklama
reklama