13,7°C

reklama
reklama
1/6

Protest AGROunii. Obornik na ulicy. Policja użyła gazu łzawiącego

Napisał  Lip 20, 2021

Pod Piotrkowem Trybunalskim w miejscowości Srock odbył się dzisiaj duży protest Agrounii. Miejsce protestu zostało wybrane nieprzypadkowo – jest to zagłębie producentów trzody chlewnej. Ciągnąca się od lat coraz gorsza sytuacja na rynku trzody w związku z ASF po raz kolejny zmusiła rolników do wyjścia na ulice.

Był to pierwszy tak duży protest, który odbył się podczas żniw. Według szacunków Agrounii na protest przyjechało 300 traktorów z zaplanowanych 150, co świadczy o desperacji polskich rolników. Jak mówili protestujący, produkcja rolna w Polsce staje się nieopłacalna i dotyczy to nie tylko produkcji trzody chlewnej, ale również innych gałęzi rolnictwa. Jak nie ASF, to grypa ptaków albo szkody w uprawach spowodowane przez gradobicia lub suszę. Rolnicy podkreślali dzisiaj wyraźnie, że z tymi problemami zostają sami, ponieważ brak jest realnej pomocy ze strony państwa. Zorganizowany protest był kolejną już próbą pochylenia się rządzących nad sprawą polskiej wsi.

Co działo się dzisiaj podczas protestu? Sam protest rozpoczął się o godzinie 8 rano na Rynku w miejscowości Srock. Głos zabrał lider Agrounii Michał Kołodziejczak: - ASF wchodzi do kolejnych gospodarstw. Mamy już kilkadziesiąt ognisk w całym kraju. Rolnicy nie otrzymują rekompensat, nie czują się bezpiecznie. Ten rząd miał z nami rozmawiać, a właśnie ten rząd najbardziej wystawił rolników, bo obiecał poprawę sytuacji. Tymczasem rolnictwo upada. W ciągu jednej doby w Polsce upadają 72 gospodarstwa zajmujące się hodowlą świń. Mówimy stop! Mówimy temu rządowi wara od rolników! My chcemy podejmować decyzje! To jest rząd, który nie dał nam podmiotowości. Rolnicy nie mają swojego reprezentanta w Sejmie. Dlatego sami będziemy decydować o sobie – rozpoczynamy wojnę o polską wieś.

Następnie traktory wyjechały na drogi w jednej kolumnie, blokując ruch. Policja miała zapewnić objazdy dla kierowców, jednak po kilku godzinach od rozpoczęcia protestu okazało się, że kierowcy w dalszym ciągu stoją w korkach. Policja zjawiła się również na proteście, gdzie doszło do konfliktu między funkcjonariuszami a rolnikami. Protestujący rolnicy twierdzą, że policja specjalnie utrudniała im protest: - To jest złośliwość służb, kiedy przy zgłoszonej akcji na środku drogi stoi radiowóz nie dając nam możliwości przejazdu – mówił Kołodziejczak.

Atmosfera podczas protestu zaczęła gęstnieć. Rolnicy chcieli, by policja usunęła z drogi radiowóz, jednak ci byli nieugięci. W końcu protestujący postanowili sami przesunąć auto. Policja niespodziewanie użyła gazu, w wyniku czego ucierpiało kilka osób, w tym Kołodziejczak. Jak twierdzi lider Agrounii, podszedł do policji tylko po to, by załagodzić sytuację, a policjant bez ostrzeżenia użył gazu.

Podczas protestu odbyła się konferencja, na której Michał Kołodziejczak powiedział: - Dajemy premierowi ultimatum. Albo będzie rozmawiał albo takie obrazki będą w Warszawie. My nie mamy już siły w tym dalej tkwić! Nie zgadzamy się na to, aby Jarosław Kaczyński z Donaldem Tuskiem rozmawiali o Polsce lat 90., bo to jest dla nich najwygodniejsze. My się na to nie zgadzamy! Kołodziejczak zapowiedział, że już w najbliższą sobotę Agrounia wraz z rybakami będzie protestować przy wjeździe na Hel.

W proteście pod Piotrkowem Trybunalskim uczestniczyli rolnicy z całej Polski, obecni byli również między innymi przedstawiciele izb rolniczych i innych zrzeszonych organizacji.

(rpf) jp

Udostępnij:

Skomentuj