fbpx

Ceny tucznika: Wściekłość, złość, zażenowanie... Brak spodziewanych wzrostów oraz spadek cen w skupie

Napisane przez  Maj 07, 2022

Aktualną sytuację na rynku trzody chlewnej w kraju i na świecie w bardzo emocjonalnych słowach skomentował Bartosz Czarniak – rzecznik Polskiego Związku Hodowców Trzody Chlewnej POLSUS.

- Wściekłość, złość, zażenowanie...tak można podsumować reakcję rolników na ostatnie wydarzenia na niemieckiej dużej giełdzie cen tuczników. Podczas sesji VEZG (Niemieckie Stowarzyszenie Producentów) cena rekomendowana spadła o 15 centów! Do poziomu 1,80 Euro za kg w klasie! W polskiej walucie daje to wartość 8,42 zł. Przy tak wysokich kosztach jest to ogromny cios dla producentów i hodowców – komentuje obecną sytuację na niemieckim rynku Bartosz Czarniak.

Ceny na giełdzie VEZG są wyznacznikiem kwot jakie mogą otrzymać w skupie między innymi polscy hodowcy trzody chlewnej. Taki scenariusz ziścił się i tym razem, bowiem ceny w Polsce cena również spadła, w aktualnych cennikach o około 70 groszy!

- Obecnie maksymalny poziom cenowy kształtuje się w okolicach 8,15-8,20 zł za kg WBC... dzieje się to wbrew logice, wbrew informacjom statystycznym, rynkowym, że właśnie wchodzimy w okres najmniejszej podaży żywca na rynku, a mimo to, spodziewanych wzrostów nie ma i jak widać, nawet jeśli będą, to będą one powrotem do stawek sprzed obniżki, nie rekompensujących przede wszystkim obecnych kosztów, a tym bardziej wcześniejszych strat – komentuje Czarniak, który ocenia jako katastrofalną obecną kondycję finansową polskich producentów i hodowców świń, co jest spowodowane kryzysem cenowymm mającym miejsce w ostatnim roku.

Rzecznik POLSUS-a odniósł się również do kwestii Afrykańskiego Pomoru Świń (ASF), w kontekście ognisk tej choroby w chlewniach, która na obecną chwilę ucichła, jednakże będąc cały czas w przyrodzie kładzie się cieniem na produkcję wieprzowiny uniemożliwiając handel z krajami trzecimi.

Paradoksem jest fakt, że w Polsce jest obecnie za mało trzody chlewnej, krajowe zasoby nie pokrywają własnego zapotrzebowania na ten surowiec, a handlowcy i zakłady wolą sprowadzać gotowe elementy z zagranicy, lub też opierać się tylko na tuczach kontraktowych. Niemal pewne jest, że ceny poniżej kosztów produkcji spowodują likwidację kolejnych stad, doprowadzając do kolejnego „rekordu” w najniższej populacji świń w Polsce.

Bartosz Czarniak ubolewa nad faktem, że nikt nie jest zainteresowany dyskusją z rolnikami, związkami branżowymi, aby w końcu uregulować rynek i stworzyć organizację, która mogłaby działać tak, jak np. niemieckie VEZG. Dostępne informacje wskazują, że na palcach jednej ręki można w Europie policzyć kraje, które nie mają własnego stowarzyszenia w któym rolnicy mieliby jakikolwiek wpływ na proponowaną cenę. Wygląda niestety na to, że poza rolnikami nikt nie jest zainteresowany stworzeniem takiego modelu w Polsce, co utrudnia funkcjonowanie producentom trzody i stale pogłębia trwający kryzys.

W komentarzu rzecznik POLSUS odniósł się do zakończonego pod koniec kwietnia nabór na pomoc dla producentów prosiąt. Wstępne dane wskazują, że łącznie złożono wnioski na sumę 250 mln złotych, a do wykorzystania były środki w kwocie 400 mln zł. Wykorzystano zatem ok. 60% środków przeznaczonych na pomoc, w kasie zostało 150 mln złotych po które hodowcy trzody nie sięgnęli, bowiem prawdopodobnie nie myślą o kontynuacji produkcji, oznacza to też, że kondycja sektora jest gorsza niż zakładano i brak długofalowych rozwiązań ten trend jeszcze pogorszy.

- Teraz pytanie co z pozostałymi 150 mln zł? Czy uda się je dopłacić dla tych co złożyli wnioski, a może wydłuży się okres do jakiego ta pomoc przysługuje? Na to pytanie będzie musiała odpowiedzieć w najbliższym czasie ARiMR i MRiRW. Nie dobrze by było, aby w okresie kryzysu opłacalności produkcji, te pieniądze po prostu przepadły – podsumowuje Bartosz Czarniak.

(rpf) Paweł Pąk / Źródło: POLSUS 

Udostępnij:

Rzuć na to okiem!