fbpx
Czy firma Berg+Schmidt z Poznania truła całą Polskę? Czy firma Berg+Schmidt z Poznania truła całą Polskę? fot. Adobe Stock

Afera paszowa: Sprzedawali tłuszcz do produkcji smarów jako spożywczy do pasz - klienci to największe zakłady mięsne w Polsce

Napisał  Paź 03, 2022

To naprawdę wielka afera, a problem wywołany przez nieodpowiedzialne i nastawione wyłącznie na zysk zachowanie właścicieli mogło narazić na szwank zdrowie nawet milionów Polaków. O sprawie informują portale Onet i WP.

Skala problemu jest bardzo duża, bowiem mający siedzibę w Poznaniu polski oddział zagranicznego potentata w branży czyli firmy Berg+Schmidt, olej techniczny do produkcji smarów i paliwa jako spożywczy, nadający się do produkcji pasz dla zwierząt, sprzedawał największym zakładom zajmującym się produkcją pasz i zwierząt hodowlanych w Polsce. Firmy te następnie produkowały z użyciem tego oleju pasze oraz karmiły zwierzęta, których mięsa trafiało do sklepów.

Dziennikarze ustalili, że w ostatnim tygodniu sierpnia funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji złożyli wizyty w niemal 70 zakładach, które zajmują się produkcją żywności, szczególnie z branży mięsnej, która przetwarza mięso zwierząt spożywających paszę wyprodukowaną z użyciem trefnego oleju zakupionego z firmy Berg+Schmidt, prowadzonej przez małżeństwo Monikę J. i Macieja J.

Śledczy badający sprawę od wielu miesięcy wynika, ustalili że właściciele firmy sprowadzali do Polski tłuszcze techniczne z Ukrainy, Rosji i Malezji, które są przeznaczone między innymi do produkcji paliw. Dzięki temu nie musiały przejść podczas kontroli granicznych sprawdzenia kątem np. certyfikatów czy zawartości pestycydów.

W Polsce były natomiast sprzedawane jako tłuszcze do pasz, czyli spełniające wszelkie wymagane prawem normy bezpieczeństwa. Specjaliści oceniają jednak, że to nie jest jednoznaczne z faktem, że mięso trafiające do sklepów, a następnie do konsumentów, zawierało szkodliwe substancje.

Z ustaleń dziennikarzy wynika, że małżeństwo zostało zatrzymane w ubiegłym tygodniu, a skala oszustwa jest wstępnie oceniania na 170 milionów złotych. Wszystko wskazuje też, że firmy kupujące ten produkt nie wiedziały, że nie spełnia on norm. Małżeństwo J. przyznało się do zarzucanego im czynu.

Twierdzić mają, że chcieli być konkurencyjni na rynku, nie czekać na kontrole weterynaryjne na granicach, poza tym tłuszcze techniczne mieszali potem ze spożywczymi w silosach na terenie swojej firmy, by obniżyć poziom szkodliwych substancji. W efekcie towar mieli zawsze pod ręką i odbiorcy wiedzieli, że u nich na pewno znajdą komponenty potrzebne do produkcji pasz – informuje portal onet.pl, którego informatorzy twierdzą, że do firmy Berg+Schmidt trafiały niewielkie ilości tłuszczu spożywczego, więc odpada wersja o mieszaniu oleju spożywczego z technicznym na dużą skalę.

Poza małżeństwem prowadzącym nielegalny proceder zatrzymano również laborantkę i prokurenta, którzy zeznali, że nie mieli pojęcia o nieuczciwym procederze, nie przyznali się też do winy. Małżeństwo J. trafiło do aresztu na trzy miesiące, postawiono im też zarzut prania pieniędzy.

Jak ustalili dziennikarze, tłuszcze techniczne trafiały do pasz, którymi były karmione między innymi kaczki i indyki. W toku postępowania przy sprawie, Inspekcja Weterynaryjna będzie przekazywać do poszczególnych powiatów o tym, że trafiały do nich potencjalnie niebezpieczne pasze. Nie znamy jeszcze kompleksowych wyników badań olejów, a to od nich będzie zależeć jakie kroki trzeba będzie podjąć, na przykład o wycofaniu mięsa zwierząt spożywających trefne pasze ze sprzedaży.

To jest afera paszowa i olejowa, a nie drobiowa!

Przed stygmatyzowaniem producentów pasz i mięsa – szczególnie drobiowego, w związku z informacjami związanymi z paszami z dodatkiem sfałszowanych olejów technicznych zawierających komponenty do produkcji paliw, przestrzega Unia Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego (UPEMI), która przesłała do redakcji portalu www.okiemrolnika.pl opinię, że „że dzisiejsze doniesienia należałoby nazwać aferą olejową, a nie aferą drobiarską”.

Swoją ocenę sytuacji UPEMI, która zapewnia, że jest w kontakcie zarówno ze swoimi członkami, jak i przedstawicielami odpowiednich instytucji odpowiedzialnych za nadzór nad produkcją pasz i hodowli zwierząt, argumentuje faktem, że śledztwo trwa, a firma Berg+Schmidt dostarcza oleje również do producentów pasz wykorzystywanych również w hodowli innych zwierząt, a nie tylko drobiu oraz branż związanych z produkcją kosmetyków lub innych produktów spożywczych.

- Przedstawiciele branży mięsnej, zarówno hodowcy, jak i producenci stali się ofiarą tego procederu – mówi Wiesław Różański Prezes Zarządu UPEMI – Nie wiemy jaką skalę miało to zjawisko. Z przekazanych nam informacji wynika, że śledztwo jest w toku i dopiero wtedy będziemy mogli poznać pełną skalę zjawiska. Jednocześnie chciałbym zaznaczyć, że pojawiające się w mediach zarzuty dotyczące producentów mięsa, są w chwili obecnej nie potwierdzone żadnymi dokumentami ani faktami. Winna jest tu jedna firma, która w długim okresie stosowała sfałszowane dodatki do olejów technicznych. Na pewno nie mogę zgodzić się z tym, że jest to afera dotycząca tylko polskiego drobiu. Chciałbym prosić o to, aby skupić się na prawdziwych winnych tej sytuacji.

- Nie mamy wystarczających informacji odnośnie tego, gdzie jeszcze mogły być stosowane sfałszowane oleje techniczne – wyjaśnia Różański – dlatego w naszych komunikatach staramy się zachować rozsądnie. Uważam, że branża mięsna jest tu ofiarą, i nie można bezpośrednio jej za to winić. Niestety w przeważającej większości komunikatów, na dalszy plan schodzi proceder fałszowania dodatków do olejów niezbędnych do produkcji pasz, a na pierwszy producenci mięsa. Kolejność powinna zostać odwrócona.

UPEMI zapewnia, że jeśli tylko otrzyma jakiekolwiek wiarygodne informacje dotyczące wpływu pasz na zwierzęta i jakość mięsa z nich otrzymanego od razu poinformują to tym media oraz odpowiednie organy państwa.

Do afery paszowej, a właściwie to afery olejowej odnieśli się również działacze AGROunii, którzy skomentowali sprawę w mocnych słowach:

- Truli, oszukiwali, dorabiali się na ludzkiej krzywdzie. Ludzie, którzy odpowiedzialni są za dodawanie tłuszczy technicznych do paszy kurczaków powinni siedzieć w więzieniu – czytamy w komunikacie AGROunii przesłanym do redakcji portalu www.okiemrolnika.pl

AGROunia za sam fakt, że możliwe jest wprowadzenie takiej ilości „fałszywego” oleju do obrotu, obwinia państwo „w którym system kontroli żywności NIE DZIAŁA”. Działacze AGROunii wskazują też, że wielkie zagraniczne korporacje mają parasol ochronny, podczas gdy małe rodzinne gospodarstwa rolne UPADAJĄ i nie są w stanie zarabiać.

- Miało być szybciej i tanie j- kosztem naszego zdrowia. Supermarkety podobnie kształtują nasze nawyki żywieniowe. Presja na ceny jest ogromna. Wielkie korporacje chcą kupić najtaniej. Czasami nie da się sprostać ich oczekiwaniom. Dobrej jakości mięso kosztuje więcej niż w supermarkecie – tak ocenia sytuację na rynku AGROunia, która postuluje między innymi o stworzenie Systemu Monitoringu Żywności oraz wprowadzenie ustawy zakazującej skupu produktów poniżej kosztów produkcji.

Działacze AGROunii twierdzą, że Informacje o tym, co i gdzie przywozimy muszą być w jednej bazie danych jeszcze przed przywiezieniem do naszego kraju. NIE MA NASZEJ ZGODY NA ŻYWNOŚĆ wątpliwej jakości - grzmi AGROunia.

To trudne chwile dla branży drobiarskiej doświadczonej przez wystepowanie grypy ptaków HPAI. Obecnie nie jesteśmy w stanie określić jaka będzie skala szkód wyrządzonych przez działanie polskiego oddziału niemieckiej firmy Berg+Schmidt, ale jedno jest pewne: to będzie bardzo trudny czas dla producentów pasz i mięsa - szczególnie dla zajmujących się produkcją drobiu.

(rpf) pp / Źródło: Onet.pl, WP.pl, UPEMI

Udostępnij: