fbpx

Duży błąd rolników. Za co mogą zapłacić nawet milion złotych kary?

Napisane przez  Lis 07, 2022

Wśród hodowców bydła panuje zwyczaj przykrywania pryzm z kiszonkami za pomocą nieużywanych opon. Pomimo, że jest to dobry sposób na zabezpieczanie powierzchni pryzm, to stoi w konflikcie z prawem i może być powodem do nakładania surowych kar. Przeciwko tym karom jest prezydent PFHBiPM (Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka), który zwrócił się w tej sprawie do ministerstwa rolnictwa. Która ze stron tego sporu ma rację?

Za co mogą być karani rolnicy?

Gwoździem niezgody są zapisy ustawy z 14 grudnia 2012 roku o odpadach. W artykule 25 ust. 6f tej ustawy jest mowa o magazynowaniu opon, które wymaga posiadania zezwolenia na zbieranie lub przetwarzanie odpadów. Z kolei artykuł 194 ust. 4 za brak tego zezwolenia nakłada karę administracyjną o maksymalnej wysokości 1 mln. złotych.

Tymczasem rolnicy powszechnie zabezpieczają pryzmy kiszonkowe oponami, które wyszły z użytkowania i to od wielu lat. Wykorzystują to zarówno bardzo małe gospodarstwa, jak i farmy, które hodują duże stada na potrzeby zakładów mleczarskich lub rzeźni. Nie traktują opon jako odpadów, ale jako obciążenie, które uniemożliwia zmianę pozycji folii kiszonkarskiej, zabezpieczającej paszę dla zwierząt. Opony samochodowe są trwałe, ciężkie i odporne na występowanie różnych czynników atmosferycznych.

Kara za opony – czyli co powinni robić rolnicy?

Postępując zgodnie z wykładnią, jaką daje ustawa o odpadach, rolnicy powinni starać się o stosowne zezwolenie. Jednak zdobycie takiego dokumentu może trwać tygodnie, a nawet miesiące. Jest to zbyt długo, ponieważ tworzenie kiszonki trwa przez okres do 5 tygodni, a wielu rolników nie może pozwolić sobie na stratę paszy dla bydła. To poważny problem dla wielu hodowców i całego przemysłu mleczarsko - mięsnego, ponieważ praktyka wykorzystywania opon ma być podstawą do wymierzania kar pieniężnych.

Opony na pryzmach jak do tej pory (od 2012 roku, czyli momentu publikacji ustawy o odpadach) nie przeszkadzały urzędnikom. Pytanie, co takiego się wydarzyło, że obecnie stanowi to problem?

Prezydent PFHBiPM, Leszek Hądzlik,  wystosował pismo do ministra rolnictwa i rozwoju wsi, Henryka Kowalczyka. Wyraził swoje zaniepokojenie tą sytuacją i stwierdził, że jest to kolejne obciążenie dla gospodarstw rolnych, które już teraz dotyka kryzys i wysokie koszty utrzymania. W prośbie o interwencję zauważył, że kwestia kary za opony to kolejne obciążenie, przyspieszające likwidację przedsiębiorstw hodowlanych i gospodarstw mlecznych w Polsce.

Gdzie leży prawdziwy problem w kwestii wykorzystania opon?

W tym wypadku kolejny raz biurokracja stoi na drodze ludzkiej kreatywności i zaradności. Być może jest to wynik nieprawidłowej interpretacji przepisów. Opony są dla rolników jednym z narzędzi do pracy, a nie czymś, co musi być natychmiast zutylizowane. Przepisy są napisane bardzo ogólnie i nie wskazują jednoznacznie na sposób wykorzystania opon. Tymczasem wiele zużytych opon można poddać wulkanizacji i wykorzystać zgodnie z przeznaczeniem.

Problem leży w zbyt restrykcyjnym prawie, które nie uwzględnia zasady “volenti non fit iniura”, czyli chcącemu nie dzieje się krzywda. Mówi ona o takim działaniu, które nie ma na celu popełniania przestępstw, łamaniu prawa i zasad współżycia społecznego. A może to po prostu nadgorliwość ze strony urzędników?

(rpf) Michał Ziemski

Udostępnij: