fbpx

Michał Ziemski

Pasza to optymalne źródło energii dla zwierząt hodowlanych. Poprawia ich mikroflorę bakteryjną, zwiększa wchłanialność składników odżywczych i wpływa pozytywnie na zdrowie.

Pasza powstaje w oparciu o 2 różne systemy – TMR i PMR. Pierwszy wykorzystuje pracę sieczkarni i nadaje się do małych stad, drugi sprawdza się w przypadku większej ilości zwierząt.

Sieczkarnie przyspieszają rozdrabnianie słomy. Są proste w obsłudze, mają duże możliwości przerobu słomy i są bardziej komfortowe niż metoda ręczna.

Kupując rozdrabniacz warto zwrócić uwagę na pojemność zbiornika, rozmiary urządzenia, sposób ładowania i dodatkowe wyposażenie.

- Przegub kulowy przenosi siłę ze skrzyni biegów na koła pojazdu. Znajduje się na przedniej osi, gdzie zwiększa płynność ruchu w różnych kierunkach.
- Podstawą przegubu jest trzpień kulowy zabezpieczony smarem. Do pozostałych części należy korpus przegubu, tuleja oraz zabezpieczenie w postaci wkręta.
- Przeguby ulegają wcześniejszemu zużyciu, jeśli właściciel pojazdu nie serwisuje części roboczych, poddaje je nadmiernym obciążeniom lub często porusza się podziurawych drogach.
- Sytuacje, w których ujawnia się zużyty przegub to najczęściej ściąganie pojazdu w jednym kierunku, nadmierny luz na skrzyni biegów lub niepokojące dźwięki.

Pestycydy są znane od dawna i stosowane na masową skalę. Organizacja Save Bees and Farmers chce całkowitego zakazu stosowanie tych środków do roku 2035. Środki ochrony roślin mogą być szkodliwe i wymagać stosowania coraz silniejszych substancji aktywnych. Mogą także zagrażać środowisku i bioróżnorodności, niszcząc populację pszczół i innych pożytecznych owadów. Jednocześnie pestycydy pozwalają na wysoką wydajność w rolnictwie, przyczyniły się do likwidacji głodu w krajach rozwiniętych i do poprawienia poziomu higieny. Polityka Unii Europejskiej wspiera integrowaną ochronę roślin. Jednak jest to zbyt słaba alternatywa dla stosowania pestycydów. Wycofanie chemicznych środków ochrony roślin grozi katastrofą żywnościową i pogorszeniem się jakości jedzenia.

W odpowiedzi na kryzys azotowy rząd Holandii chce wykupić 2-3 tysiące gospodarstw. Nieoficjalna oferta wynosi 120% ceny rynkowej farmy, a w przypadku małego zainteresowania ma dojść do przymusowego wywłaszczania rolników. Zdaniem przedstawicieli rolniczej organizacji LTO wywłaszczenia potrwają wiele lat i nie rozwiążą problemu. Proponują własny plan rozwiązania kryzysu azotowego. Za planem wywłaszczenia rolników mogą stać organizacje, które chcą wykorzystać przejęte grunty pod budowę obiektów infrastrukturalnych oraz mieszkań. Proekologiczna polityka rządu zaczyna doskwierać kolejnym grupom społecznym w Holandii. Według badań 25% przedsiębiorców z tego kraju rozważa zmianę rezydencji podatkowej.

Na półkach sklepowych uginają się tony żywności. W teorii jest ona dobrze chroniona, jednak rosnąca liczba zachorowań na nowotwory i choroby przewlekłe wskazuje, że jakość jedzenia jest coraz gorsza. Duża część przetworów spożywczych jest fałszowana, a instytucje, które zajmują się kontrolą jedzenia nie spełniają swojej roli. Na usta ciśnie się stare dobre przysłowie: “gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść”.

W Polsce niemal 42% gruntów ornych posiada zbyt niską zawartość potasu. Takie wnioski można przeczytać w raporcie IUNiG (Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa) w Puławach. Niedobory tego ważnego pierwiastka powodują, że zwiększanie skali produkcji jest znacznie trudniejsze. Dużym problemem jest także niewłaściwy stosunek azotu do potasu w podłożu. Wiele upraw wymaga, aby te relacje były zupełnie odwrotne. Czy możliwe jest skuteczne podniesienie poziomu potasu w glebie?

Wyobraź sobie taką sytuację - kupujesz ciągnik z drugiej ręki. Podpisujesz umowę sprzedaży i jesteś bardzo zadowolony. Jednak po paru dniach okazuje się, że maszyna ma poważną wadę i jest niesprawna. Można ją wprawdzie uruchomić, ale wymaga drogiego remontu.  Dzwonisz więc do sprzedawcy. On, jak gdyby nic wzrusza ramionami i mówi: “to nie mój problem, widziały gały, co brały”. Czujesz się bezsilny, ale czy faktycznie nie możesz nic zrobić?

Najwyższa Izba Kontroli nieraz dawała się we znaki instytucjom państwowym i politykom. Tym razem wzięła na swój cel Inspekcję Weterynaryjną (IW). Zgodnie z wnioskami organu nadzorczego lekarze weterynarii w niedostatecznym stopniu kontrolowali gospodarstwa, które były najbardziej narażone na Afrykański Pomór Świń (ASF). Zarzuty wobec inspekcji są poważne.