REKLAMA

Produkcja cukru w Wielkopolsce ma już blisko dwieście lat

Redakcja - Prawo i Finanse
19.09.2017
chat-icon 0

W tym roku mija sto dziewięćdziesiąta siódma rocznica założenia pierwszej przyfolwarcznej cukrowni w Polsce – inicjatorem jej uruchomienia był Józef Mycielski, który dokonał tego w swoich dobrach w Gałowie pod Szamotułami w 1820 roku.

ⓒ Lourine45 - fotolia.com
REKLAMA

W tym roku mija sto dziewięćdziesiąta siódma rocznica założenia pierwszej przyfolwarcznej cukrowni w Polsce – inicjatorem jej uruchomienia był Józef Mycielski, który dokonał tego w swoich dobrach w Gałowie pod Szamotułami w 1820 roku.

Wiemy, że początkowo słodzono potrawy miodem, by później sięgać po cukier z trzciny cukrowej. Tego ostatniego używali żołnierze Aleksandra Wielkiego, w 327 roku p.n.e. W Europie na szerszą skalę był używany dopiero w XVIII wieku, przywożono go wówczas z plantacji trzciny cukrowej w Ameryce.

Co ciekawe, burak cukrowy był wówczas na naszym kontynencie znaną rośliną, kojarzoną z rejonu wybrzeży Morza Śródziemnego jeszcze od czasów rzymskich. Nie łączono go jednak z produkcją cukru na większą skalę. Metodę produkcji cukru z niego opracował w 1801 roku chemik Franz Karl Achard, pozyskując na swoje plany wsparcie króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III.

Już w 1802 roku założono w Konarach na Dolnym Śląsku pierwszą na świecie cukrownię buraczaną. A po osiemnastu latach na mapie Wielkopolski pojawiła się pierwsza cukrownia – w Gałowie.

Gazeta Cukrownicza z 1 stycznia 1926 roku nie była zbyt przychylna cukrowej fabryczce Mycielskiego – bo korzystnie pisała o młodszej konkurencji. Warto jednak przypomnieć kilka informacji przez nią zamieszczonych. Cukrownia gałowska była „warsztatem niezmiernie małym”, z prostymi urządzeniami, wręcz „domową fabrykacją cukru z buraków". Miała jednak wsparcie opinii publicznej: publikowano bowiem „liczne artykuły, zamieszczane w ówczesnych czasopismach naszych”, nawołujące do wspierania polskiego kapitału.

Co ciekawe, autor tego tekstu, Zygmunt Przyrembel, opublikowanej w 1927 roku, a więc zaledwie rok później, „Historii cukrownictwa w Polsce”, nie ukrywał pierwszeństwa cukrowni w Gałowie. Przypominał przy tym, że „...u nas już za czasów Księstwa Warszawskiego starano się przekonywać o potrzebie tej ważnej dla kraju gałęzi przemysłu, a jakkolwiek pierwsza cukrownia na ziemiach dawnej Polski stanęła dopiero w roku 1820, to jednak już w roku 1811 mieliśmy broszurę >O fabrykacji cukru z białych buraków<, napisaną przez S. Balińskiego, z polecenia ministra Łubieńskiego, za którą to broszurą poszedł cały szereg artykułów, przeważnie tłumaczonych, traktujących o cukrownictwie i ukazujących się na początku XIX stulecia we wszystkich prawie czasopismach naszych”.

Cukrownia w Gałowie mogła liczyć na dostawy buraków, bo na ziemiach polskich prowadzono „tu i owdzie już za czasów Księstwa Warszawskiego próby uprawy buraków cukrowych, jak również otrzymywania z nich cukru”. A inicjatywa hrabiego Mycielskiego pociągnęła za sobą budowę kolejnych cukrowni: „trzecie dziesięciolecie ubiegłego stulecia przyniosło nam następnie cały szereg cukrowni, zakładanych we wszystkich dzielnicach kraju.

A więc w roku 1823 powstała fabryka cukru w Galicji, u Mrozowickich w Puźnikach; w roku 1826 Henryk hr. Łubieński założył cukrownię w Częstocicach, w Królestwie Kongresowem, na Litwie zaś, w Boćkach, należących do Jana hr. Potockiego, założyli w r. 1827 fabrykę cukru specjaliści francuzi, Martin d'Aubigne i Doasan. Na tern miejscu wreszcie musimy wspomnieć o cukrowni w Troszczynie na Ukrainie, a więc na dawnych południowowschodnich kresach Rzeczypospolitej, która to cukrownia zbudowana została przez Poniatowskich w roku 1826”.

W Wielkopolsce, obok najstarszej w Gałowie, swoje cukrownie miały Jastrowie, Kobylepole, Nowa Wieś k. Wronek (dobra hrabiego Henryka Dzieduszyckiego) i Spławie (hrabia Michał Mycielski).

Cukrownia w Gałowie funkcjonowała do 1852 roku – niedoinwestowana, ze starymi maszynami, po prostu nie sprostała konkurencji…

Ilustracja Polska” z 15 marca 1931 roku o przypominała, że przed wybuchem I wojny światowej, na polskich ziemiach funkcjonowało 86 cukrowni, jednak działania wojenne sprawiły, że po odzyskaniu niepodległości produkcja cukru wynosiła zaledwie 14,67 procent przedwojennego poziomu. I mimo, że od 1920 roku ilość cukrowni – nowych i odbudowywanych – rosła, to wiele z nich szybko upadło, bo nie mogły „konkurować z takiemi olbrzymami jak cukrownie w Opalenicy (Wielkopolska) i Chełmży (Pomorze), największemi na całym naszym kontynencie: przerób takiej cukrowni sięga olbrzymiej cyfry 35.000 quintali., czyli 350 wagonów buraków na dobę i jest tysiąckrotnie większy od przerobu pierwszej cukrowni założonej przez Acharda".

Dzięki wprowadzaniu nowych metod produkcji i selekcji materiału nasiennego z czasem „osiągnięto wspaniałe wyniki, gdyż procent cukru wzrósł z 5 do 17 procent, czyli więcej niż trzykrotnie, a w materiale hodowlanym u nas dochodzi do 25 procent, w Kaliforni zaś przy nadzwyczaj sprzyjających warunkach – do 35 procent".

Na początku lat trzydziestych Polska zajmowała piąte miejsce w Europie pod względem produkcji cukru, za Niemcami, Rosją, Czechosłowacją i Francją, a „w kampanii 1929-30 r. osiąga maksimum, produkując 825,570 ton".

(rpf) Paweł Okoński

chat-icon 0

REKLAMA

Polecane

Komentarze (0)

Zaloguj się lub załóż konto, Twoja nazwa zostanie automatycznie przypisana do komentarza.

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin


REKLAMA

Zobacz więcej

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA