SYN CarialStar screening 1920x1080 big kopia

15.5°C

partnerzy:

reklama

syngenta neu

reklama
Kosa wraca do łask © idea_studio - Fotolia.com

Kosa wraca do łask

Napisał  Lip 08, 2018

Czy w dobie kombajnów i mechanizacji wszelkiego możliwego sprzętu, stara poczciwa kosa skazana jest tylko na pobyt w skansenach?

Okazuje się, że nie – ma się dobrze i choć w jej konstrukcji raczej trudno jest dokonać epokowej modernizacji, to… powstają nawet nowe jej modele, różniące się od tradycyjnych kosiskami, rączkami, czy długością ostrza!

Kosy są bowiem potrzebne do cięcia zbóż w miejscach, gdzie nie można wjechać, lub nie opłaca się angażować kombajnów, do cięcia wybujałych chwastów i traw. Są banalnie proste w obsłudze, nie zajmują wiele miejsca, i jakby nie było – stosuje się je od czasów starożytności. Choć w Europie – dopiero od XVII wieku.

Co ciekawe, koszenie kosą jest dziś w XXI wieku pewnego rodzaju świadectwem oryginalności, wręcz „szpanem” - kto młody i silny, kto nauczył się ciąć ręczną kosą, ten może z koszenia uczynić sobie rodzaj ćwiczeń fizycznych, podtrzymujących tężyznę fizyczną i jednocześnie rodzaj aktywnego wypoczynku na świeżym powietrzu.

Choć niewielu dziś umie dobrze naostrzyć i wyklepać ostrze kosy, bez jej pofalowania, to taka umiejętność powraca do łask, a w internecie bez problemu znajdziemy poradniki jak używać np. babki do kosy, jak klepać i jak ostrzyć narzędzie, by jednym cięciem, równo kosiło łodygi chwastów, a nie strzępiło ich, czy wyrywało szarpnięciem. Znajdziemy nawet takie opinie, że kosa jest milion razy fajniejsza od kosiarki. Spójrzmy zatem, ile dziś kosztuje kosa i jaki mamy wybór na rynku.

Ręczna kosa Emel o 60-centymetrowej długości ostrza kosztuje około 80 złotych i na popularnym portalu aukcyjnym w jednej z aukcji sprzedano już ponad 80 jej egzemplarzy. Kosa kuta ze stali, ostrzona, ze wzmocnieniem zabezpieczającym przed zginaniem, sprzedawana jest wraz z metalowym – wykonanym z profilu kosiskiem o długości 150 cm, dwiema rączkami, śrubą łączącą, babką do klepania kosy i osełką z szarego elektrokorundu.

Około 50 złotych kosztują kosy z ostrzem 50-centymetrowym i kosiskiem drewnianym z rączką. I tu dodawana jest osełka.

Stare używane kosy, jakie znajdziemy wiszące na hakach w wielu gospodarstwach są dużo tańsze – bez kosisk, same ostrza, ewentualnie z obejmami, umożliwiającymi zamocowanie na kosisku kosztują mniej niż 30 złotych.

Na ogół są to długie, nawet metrowej długości ostrza, mocno zużyte i ze śladami rdzy, aczkolwiek nadające się do odrestaurowania i używania, bądź do ozdoby, wraz z innymi starymi elementami gospodarskiego wyposażenia.

Można też znaleźć wśród używanych kos egzemplarze importowane przed laty zza wschodniej granicy – kosa o długości blisko 61 cm, szerokości 8 cm, bez kosiska – samo ostrze, za to z oznaczeniami cyrylicą i dość bogatą obecnością rdzy, kosztuje blisko 30 złotych.

(rtr) Paweł Okoński

reklama
reklama reklama reklama reklama reklama