9.6°C

Z prawej p. Krzysztof, obok p. Natalia (małżonka) i p. Zdzisław (ojciec p. Krzysztofa) Z prawej p. Krzysztof, obok p. Natalia (małżonka) i p. Zdzisław (ojciec p. Krzysztofa) fot. John Deere

Ciągnik z ładowaczem czołowym – czy warto planować zakup pakietu u jednego producenta?

Napisał  Sty 28, 2019

Rolnicy decydując się na zakup nowego ciągnika w pakiecie z ładowaczem czołowym zwracają uwagę na wiele kwestii. Liczy się moc, wytrzymałość, funkcjonalność, możliwość doposażenia, czy jakość wykonania poszczególnych podzespołów maszyny.

Istotnym czynnikiem często decydującym o finalnym wyborze danego producenta jest jednak aspekt finansowy – nie tylko cena, lecz także możliwości finansowania.

Jakość i komfort przede wszystkim
Wielu rolników w ciągniku spędza większość swojego dnia pracy. Nic więc dziwnego, że jednym z ważniejszych aspektów, na jakie zwracają uwagę przy zakupie nowej maszyny, jest komfort pracy.

Przykładowo pan Krzysztof z powiatu milickiego na Dolnym Śląsku, który razem z ojcem Zdzisławem prowadzi od kilkunastu lat farmę mleczną, produkującą co miesiąc ponad 50 000 litrów mleka, większość obowiązków wykonuje siedząc za sterami traktora. W kwietniu pan Krzysztof kupił ciągnik John Deere z ładowaczem czołowym, który służy przede wszystkim do sprawnego załadunku paszowozu, zbioru słomy i sianokiszonki.

- W porównaniu z innymi ciągnikami, 6120 M okazał się dużo bardziej komfortowy, dzięki lepszemu wykonaniu siedzenia i wygodniejszej kabinie nie bolały mnie po całym dniu pracy plecy, dużo lepsza była też praca silnika. Bardzo dobra jest też widoczność narzędzia w pełnym zakresie pracy ładowacza czołowego – te wszystkie argumenty jakościowe mocno mnie przekonały. Dodatkowo zdecydowałem się na ładowacz, gdyż wyszedłem z założenia, że lepiej kupić zestaw od jednego producenta. Kupując pakiet, mogłem liczyć na oryginalne mocowanie ładowacza i joysticka w kabinie, które zostały założone w fabryce – mówi pan Krzysztof. Porównywałem ładowacze innych producentów, na początku wydawały mi się bardziej masywne, ale okazało się, że wykonanie było średnie. Ładowacz John Deera wybrałem przede wszystkim ze względów jakościowych.

Istotnym elementem podczas eksploatacji jest również możliwość serwisowania obu elementów pakietu u jednego dealera.

Cena i opcje finansowania to klucz
Inwestycja w nowy ciągnik zawsze jest poparta argumentami zebranymi z różnych źródeł: opiniami innych użytkowników, targowymi pokazami czy publikacjami w mediach rolniczych. Bardzo często jednak ostateczny wybór determinowany jest ceną i możliwościami finansowania zakupu maszyny.

W przypadku ciągników serii 5 i 6 w pakiecie z oryginalnym ładowaczem czołowym dealerzy John Deere dają możliwość rozłożenia zakupu aż na 5 lat w kredycie fabrycznym bez odsetek.

- Nie wiedziałem wcześniej o możliwości finansowania fabrycznego, szczerze mówiąc myślałem, że nie stać mnie za bardzo na tak ekskluzywną markę. Obsługujący nas handlowiec pokazał nam możliwości. Byłem mocno zaskoczony informacją, że w komplecie z ładowaczem, którego też potrzebowałem, możemy kupić ciągnik w finansowaniu bez dodatkowego oprocentowania i ten argument ostatecznie przeważył – dodaje pan Krzysztof, który środki na wkład własny uzyskał z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich.

Wsparcie formalne i przejrzystość zasad
Niskie lub zerowe oprocentowanie kredytu nie powinno być jedynym elementem, na który warto zwrócić uwagę porównując oferty finansowania fabrycznego producentów maszyn rolniczych.

- Warto sprawdzić z danym producentem kilka innych kwestii, takich jak: wysokość prowizji oraz czy jest ona liczona tylko od wartości kredytu czy od wartości całej maszyny, kwestię ubezpieczenia oraz ewentualne dodatkowe opłaty, które mogą nas zaskoczyć po podpisaniu umowy – mówi z kolei Sławomir Łukasiuk z John Deere Financial.

Jak podkreśla pan Krzysztof, w jego przypadku przejrzystość zasad i oferty miała równie duże znaczenie, co forma finansowania.

- Przyznam szczerze, że bałem się ukrytych kosztów pisanych drobnym drukiem czy niejasnych zapisów umowy. Trzeba jednak przyznać, że przedstawiciele John Deere byli pomocni i wszystko było klarowne – od razu otrzymałem informację, jakie są koszty prowizji przygotowawczej. Dodatkowo prowizję policzono mi od wartości kredytu, czyli korzystnie, biorąc pod uwagę wkład własny, jaki mieliśmy dzięki PROW. Nie poniosłem już żadnych innych opłat administracyjnych, kalkulacyjnych czy za rozpatrzenie wniosku lub zabezpieczenie spłaty – kończy rolnik.

W przypadku pana Krzysztofa dobre doświadczenie w kontakcie z dealerem oraz korzystne warunki, skłoniły go do podjęcia decyzji o zakupie kolejnego ciągnika 6175 M już na wiosnę 2019 roku. Nowa maszyna będzie przede wszystkim służyć do cięższych prac w polu, orki i uprawy kukurydzy.

(rtr) pp / informacja prasowa John Deere

Najnowsze filmy

Slide thumbnail
Slide thumbnail
Slide thumbnail
Slide thumbnail
Slide thumbnail
reklama