21.6°C

partnerzy:

reklama
1/3

Będzie 36 tysięcy dopłaty do samochodu elektrycznego?

Napisał  Lut 17, 2019

Kupując samochód lub autobus elektryczny, czy też budując stację zasilania takich pojazdów, być może będziemy mogli liczyć na spore wsparcie finansowe ze strony państwa. W przypadku samochodów osobowych – jak głosi projekt Ministerstwa Energii – dopłata może wynieść do 36 tys. złotych.

Ministerstwo skierowało projekt rozporządzenia w sprawie szczegółowych warunków udzielania oraz sposobu rozliczania wsparcia udzielonego ze środków Funduszu Niskoemisyjnego Transportu do konsultacji społecznych i uzgodnień międzyresortowych. W dniu 25 lutego tego roku mija termin składania uwag to tego projektu.

Ministerialna propozycja obejmuje dopłaty w wysokości do 36 tys. zł do zakupu samochodu elektrycznego, przy czym pieniądze te nie trafiają bezpośrednio do kieszeni nabywcy, ale do sprzedawcy takich nowych aut, czyli przedsiębiorcy, dealera, który tym samym odejmuje ich wysokość od ceny samochodu: tę właśnie dużo niższą cenę miałby z kolei zapłacić nabywca.

W przypadku gdy kupujący jest przedsiębiorcą prowadzącym usługi komunalne, może spodziewać się dopłaty nawet maksymalnie sięgającej 150 tys. złotych dla samochodu elektrycznego i do 75 tys. zł dla napędzanego sprężonym gazem ziemnym i wodorem. Dalej: autobusy elektryczne przeznaczone dla transportu publicznego mogłyby liczyć na wsparcie do połowy ich wartości, z granicą maksymalną w wysokości 1 mln 45 tys dla autobusu elektrycznego, 720 tys. zł dla trolejbusu i 150 tys. dla autobusu napędzanego CNG (sprężony gaz ziemny) lub LNG (ciekły gaz ziemny) i 2 mln dla autobusu na wodór.

Budowa stacji ładowania CNG, która ma świadczyć ogólnodostępne usługi i pracować nieprzerwanie przez przynajmniej trzy lata, może – według projektu – otrzymać wsparcie do 750 tys. zł, stacji LNG – do 1,2 mln zł, a stacji na wodór – do 3 mln zł. Budowa stacji zasilającej energią elektryczną może być wsparta kwotą do 25,5 tys. złotych a stacji dużej mocy – do 150 tys. złotych.

Projekt może wpłynąć na sprzedaż samochodów z napędem elektrycznych w Polsce, która na tle zachodnich krajów kształtuje się na niskim poziomie. Europejskie stowarzyszenie producentów samochodów ACEA szacuje, że w ubiegłym roku sprzedano w krajach UE ponad 300 tys. takich aut osobowych, czyli o 38 procent więcej niż w 2017.

Najwięcej samochodów z napędem elektrycznym sprzedano w Niemczech – tam nabywców znalazło w ubiegłym roku prawie 68 tys. samochodów, w Wielkiej Brytanii - prawie 60 tys., we Francji - 45 tys., w Holandii - prawie 30 tys., i w Szwecji - 28 tys. samochodów. W tym samym czasie w naszym kraju z salonów wyjechały 704 hybrydy plug-in oraz 620 samochodów w pełni elektrycznych.

W Polsce nie ma jeszcze rozbudowanej sieci stacji zasilających – to jedna z przyczyn nienajlepszej dotychczasowej populrności. Ale z drugiej strony - miejsc, gdzie można doładować samochód przybywa dość szybko i w Polsce jest ich obecnie ponad trzysta. Drugą przyczyną jest cena tych aut, średnio dwukrotnie wyższa od ceny „normalnego” samochodu.

Kierowcy biorący w ubiegłym roku udział w badaniach preferencji elektromobilności przyznawali, że kupiliby auto elektryczne, gdyby jego cena była niższa, i to co najmniej o jedną trzecią. Chwalą przy tym dotychczasowe korzyści, wynikające z ustawy o elektromobilności, czyli zwolnienie z akcyzy, wyższe odpisy amortyzacyjne, możliwość korzystania z buspasów i darmowe parkowanie w płatnych strefach.

(rmo) Paweł Okoński

Najnowsze filmy

Slide thumbnail
Slide thumbnail
Slide thumbnail

Slide thumbnail

Slide thumbnail
Slide thumbnail
reklama