logowanie rejestracja

Zaloguj się na swoje konto

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Utwórz konto

Pola wymagane są oznaczone gwiazdką (*).
Nazwa *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Powtórz hasło *
E-mail *
Powtórz e-mail *
Captcha *

partnerzy portalu

reklama
reklama
Produkcja mleka to stabilność gospodarstwa fot. Paweł Pąk

Produkcja mleka to stabilność gospodarstwa

Napisał  Lut 13, 2018

Maria i Konrad Jątkowscy prowadzą 48 hektarowe gospodarstwo w woj. Kujawsko-Pomorskim. Gospodarstwo nastawione jest na hodowlę krów mlecznych i produkcję mleka.

- Gospodarstwo o powierzchni 18 ha przejęliśmy po moich rodzicach w 1996 roku – mówi Konrad Jątkowski. Do 2009 roku oprócz hodowli krów mlecznych prowadziliśmy również hodowlę tuczników w cyklu zamkniętym. Mieliśmy ponad 30 macior rasy polska biała zwisłoucha. Przeciętnie mioty wynosiły od 10 do 11 sztuk. Sprzedawaliśmy tuczniki do Zakładów Mięsnych.

Poza tym importowaliśmy warchlaki o wadze ok. 26-28 kg z Holandii – mówi hodowca.

- Sprowadzaliśmy jednorazowo po kilkaset sztuk trzody. Wszystko szło dobrze dopóki wraz ze zwierzętami nie przywlekliśmy do naszego gospodarstwa dyzenterii. W ciągu krótkiego czasu ze sprowadzonych z zagranicy 300 świń zdechło na tą chorobę 200 sztuk. Poza tym zaraziły się także prosięta urodzone z naszych macior. Było bardzo dużo upadków i tak zostaliśmy z niewielką ilością ok. 100 sztuk prosiąt. Ponieważ nie były to jeszcze tuczniki gotowe do sprzedaży, musieliśmy wziąć kredyt na dochowanie świń do odpowiedniej wagi 115 kg by można było je sprzedać – wspomina hodowca.

- Gdyby wówczas cena żywca była wyższa, a cena zboża niższa na pewno szybko spłacilibyśmy ten kredyt, jednak wtedy, tak jak w roku ubiegłym, nałożyły się na siebie dwa niekorzystne czynniki – wysoka cena zbóż – pszenica kosztowała ok. 750 zł/tonę oraz bardzo niska cena żywca – około 3 zł/kg, co spowodowało, iż pozostaliśmy z niespłaconym kredytem bankowym – opowiada rolnik.

Jak twierdzi hodowca rozpoczęcie hodowli krów i produkcja mleka uratowała ich gospodarstwo od upadku.

- Postanowiliśmy zająć się tylko hodowlą krów mlecznych i produkcją mleka. Wtedy mieliśmy 15 krów dojnych oraz kilkadziesiąt młodych sztuk. Gospodarstwo było pod oceną od 2000 roku, a mleko dostarczaliśmy, podobnie jak dzisiaj do Spółdzielni Mleczarskiej w naszej okolicy. Cena za 1 litr nie była zbyt duża, ale mieliśmy pewność, że po oddaniu mleka do mleczarni dostaniemy co miesiąc zapłatę. W tym przypadku, nie byliśmy narażeni na ciągłe duże skoki cen tak jak w przypadku tuczu. Mogę powiedzieć, że wtedy produkcja mleka uratowała nasze gospodarstwo przed upadkiem – mówi Maria Jątkowska.

- Teraz nasze stado liczy 31 krów mlecznych od których uzyskujemy rocznie ok. 6,800 litrów mleka. Mamy tę pewność, że zawsze po oddaniu od 12 do 14 tys. litrów mleka w miesiącu dostaniemy 1,26 zł netto za litr mleka, co daje nam poczucie stabilizacji w życiu codziennym oraz w prowadzeniu gospodarstwa.

- Na pewno ważna jest także jakość naszego mleka – zawartość tłuszczu wynosi od 3,6 do 3,9%, a ilość białka od 4 do 4,1%. Somatyka jest także w normie – mówi hodowca.

Taka ilość wyprodukowanego mleka od krowy w roku jest optymalna dla sztuk mlecznych w naszym stadzie. Nie zamierzamy żyłować naszych krów by doprowadzać do wydajności przekraczającej np. 10 tys. litrów na rok od sztuki. Przy tak dużej wydajności zaczynają się problemy z zacielaniem oraz krowy rodzą młode rzadziej niż raz na rok. Krowy są także mniej odporne na wszelkiego rodzaju choroby.

- Nasze całe stado liczy 48 sztuk bydła. To w 90% HF-y. Oprócz krów dojnych mamy kilkanaście młodych sztuk – młode jałówki do zacielenia oraz byczki, które sprzedajemy na eksport do Włoch. Kiedyś sprzedawaliśmy jałówki na aukcjach bydła w Witoni, jednak obecnie pozostawiamy je corocznie na remont stada. W naszym gospodarstwie urodziło się ostatnio 16 byczków. Muszę przyznać, że po bykach HF-ach młode sztuki nie sprzedają się tak dobrze jak po bykach francuskich ras mleczno – mięsnych – wyjaśnia hodowca. Młode sztuki rasy holsztyńsko-fryzyjskiej są wyższe w kłębie i wyglądają na chudsze. Byczki mięsno-mleczne są znacznie niższe i widać wyraźnie na nich mięso. Takie sztuki sprzedają się lepiej.

Stado w gospodarstwie Jątkowskich trzymane jest w nowych i odremontowanych budynkach.

- Budynki gospodarskie to obora uwięziowa przedzielona ścianą z dawną chlewnią przebudowaną na oborę dla bydła – całość o powierzchni 300 x 300 metrów. Bydło rozmieszczone jest w pomieszczeniach w osobnych boksach dla cieląt do 6 miesięcy, buhajów, pierwiastek oraz krów mlecznych – opowiada hodowca.

- Póki co, zamierzamy utrzymać ten stan ilościowy bydła jaki mamy w tej chwili. Chciałbym tylko ułatwić pracę sobie i żonie więc będę modernizował park maszynowy w gospodarstwie. Do tej pory dzięki pomocy unijnej kupiliśmy ciągnik Massey Fergusson, opryskiwacz, kultywator oraz pług 4-skibowy obracalny. W tym roku planuję zakup prasoowijarki oraz zgrabiarki. Nie planujemy większych inwestycji w gospodarstwie ponieważ nasze dzieci – 2 córki i syn raczej nie zamierzają wiązać swojego losu z rolnictwem - podsumowuje Konrad Jątkowski.  

(rzw) Tomasz Kodłubański 

reklama
reklama reklama reklama reklama
reklama
300x600 bayer univo szczyt

Ogłoszenia