logowanie rejestracja

Zaloguj się na swoje konto

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Utwórz konto

Pola wymagane są oznaczone gwiazdką (*).
Nazwa *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Powtórz hasło *
E-mail *
Powtórz e-mail *
Captcha *

partnerzy portalu

reklama
reklama
1/3

Profesjonalna hodowla koni coraz trudniejsza na wsi

Napisał  Lut 17, 2018

Jadąc drogą wojewódzką 708 z Ozorkowa do Strykowa, w Kęblinach - małej wiosce położonej nad rzeką Moszczenicą znajduje się jedyna w swoim rodzaju prywatna stadnina zarodowa koni polskich i śląskich.

Stadninę założył Mirosław Jarmuż mieszkaniec Łodzi, który w roku 1992 postanowił podarować swym dwóm córkom kucyka.

Tornado II, który stał się naszym wybrańcem, został zakupiony z łódzkiego ZOO – wspomina hodowca. Początkowo bardzo chory i zaniedbany szybko odzyskał formę i wkupił się w łaski zarówno dzieci jak i całej reszty rodziny. Już rok później do naszej stajni w Kęblinach trafił kolejny nabytek z ZOO - Syriusz - ogier rasy konik polski. Zaraz po nim Maja i Gucio - również koniki polskie.

– Być może, na tym by się skończyło (w końcu każda z córek miała już swojego „rumaka”) gdyby nie niespodzianka jaką spłatał nam Syriusz – mówi M. Jarmuż. W rok po jego nabyciu skontaktowali się z nami przedstawiciele Stacji Badawczej Rolnictwa Ekologicznego i Hodowli Zachowawczej Zwierząt Polskiej Akademii Nauk w Popielnie, informując, iż Syriusz jest ostatnim ogierem z linii Liliput, a co za tym idzie jest niezwykle cenny dla jej podtrzymania. Tak rozpoczęła się, trwająca do dziś, współpraca z PAN. Syriusz trafił bowiem do Popielna, a my otrzymaliśmy w zamian Dalię - klacz rasy konik polski. Dalia urodziła źrebię, a my nabyliśmy kolejną klacz z Popielna – Tamizę - która również wydała potomstwo, a że apetyt rośnie w miarę jedzenia, kolejnych źrebiąt wciąż przybywało i przybywało – opowiada M. Jarmuż.
– W 2000 roku zdecydowaliśmy się na zakup pierwszego konia rasy innej niż konik polski. Do naszej stajni trafiła Rose następnie Italia, która zapoczątkowała hodowlę koni śląskich.

Dzisiaj w stadninie „Syriusz” znajduje się ponad 40 koni.
– Z koni polskich mamy 4 klacze źrebne oraz 2 ogiery. Większość stanowią konie rasy śląskiej – 4 ogiery dorosłe kryjące, koni rocznych 10, dwulatków 6, 15 klaczy stadnych matek oraz z czego jesteśmy dumni 5 źrebiąt małych sysaków przy matkach urodzonych w 2010 roku – wylicza M. Jarmuż.

– Hodowla koni to sprawa raczej hobbystyczna niż typowo handlowa – zauważa M. Jarmuż.

Koników polskich praktycznie nie można dziś sprzedać. Wyhodowanie ogiera śląskiego kosztuje od 12 do 20 tys. zł, a maksymalny zysk jaki można osiągnąć to 15 -16 tys. zł. Jeszcze kilka lat temu hodowla koni śląskich była znacznie bardziej opłacalna.

– Najwięcej złego sprawiły dopłaty do koni. Na przykład, do klaczy dopłata wynosi 1500 zł. Skutkiem tych dotacji jest nadprodukcja koni o słabym pokroju które psują rynek. Ceny zarówno koników polskich jak i koni śląskich zimnokrwistych znacznie spadły. Skuszeni mirażem szybkich zysków, za hodowlę często biorą się ludzie, którzy nie mają o niej najmniejszego pojęcia – mówi poirytowany hodowca koni.

– Konie śląskie wyhodowane przez ‘amatorów’ nie mają szans na uzyskanie odpowiedniej ilości punktów jakie przydziela poszczególnym sztukom Inspekcja Okręgowego Związku Hodowców Koni. W mojej stadninie wszystkie konie dorosłe mają powyżej 80 punktów na 100 możliwych.

Minimalna ilość punktów dla klaczy wynosi 72 a dla ogierów 78. Dla zawodowych hodowców liczy się przede wszystkim dobra linia rodowodowa, dobry typ i pokrój konia.

– Bardzo ważne jest to by dbać o to by koń np. rasy śląskiej miał rodowód do III pokolenia. Tylko pod takim warunkiem może nastąpić tzw. dolew innych ras np. oldenburskiej lub pełnej krwi angielskiej. Jeśli chodzi o koniki polskie to nie wolno ich mieszać z innymi rasami koni.

Związek typuje 2,5-latki do Zakładu Treningowego Państwowej Stadniny w Książu. Zazwyczaj wybieranych jest od 35 do 45 ogierów 2,5 rocznych, które następnie są żywione i trenowane jednakowo przez 60 dni – wylicza M. Jarmuż.

– Zdecydowana większość moich dwulatków przechodzi z powodzeniem 2-dniową próbę dzielności, egzamin kończący pobyt konia w Zakładzie Treningowym – bieg wytrzymałościowy, stęp, kłus na czas oraz próbę pociągową tzw. Maratonkę podczas której 2-latek ciągnie obciążony powóz. Po takiej próbie koń zostaje uznany za ogiera kryjącego i trafia do tzw. punktu kopulacyjnego gdzie spełnia swoje zadania rozrodcze – zauważa hodowca.

Z każdym rokiem sytuacja zarówno prywatnych i państwowych stad ogierów dramatycznie się pogarsza. Nie dość, że rynek zbytu dla prywatnych hodowców znacznie się zawęża z powodu stale rosnącej liczby hodowców, to również państwowe stada ogierów, które powinny być wzorcowymi dla prywatnych stadnin, są coraz słabiej dotowane przez nasz państwo. W krajach zachodnich takich jak Niemcy, Dania, Francja czy Holandia zauważono, że pomimo wysokiego poziomu stadnin prywatnych, utrzymanie pewnej ilości państwowych stad ogierów daje gwarancję utrzymania właściwego poziomu – zauważa M. Jarmuż.

Nasza stadnina ma spore osiągnięcia w zawodach koni rasy śląskiej. Nasze konie zdobyły IV i VI miejsce na Ogólnopolskim Czempionacie Młodzieżowym koni rasy śląskiej w Partynicach oraz tytuł Championa i Wice-championa na Wojewódzkiej Wystawie Koni śląskich w Pajęcznie. Jednak ze względu na coraz trudniejszy rynek zbytu oraz zwiększającą się ilość materiału rozwodowego nie planuję powiększania mojego stada. Dzisiaj mam trzy stajnie pełne koni i na tym poprzestanę – podsumowuje M. Jarmuż.

(rzw) Tomasz Kodłubański

reklama
reklama reklama reklama reklama
reklama
300x600 bayer univo szczyt

Ogłoszenia