29.3°C

partnerzy:

reklama reklama reklama
Bioasekuracja nieskuteczna – w Polsce epidemia ASF? fot. Paweł Pąk

Bioasekuracja nieskuteczna – w Polsce epidemia ASF?

Napisał  Lip 01, 2018

Czy szybko rozprzestrzeniający się w naszym kraju afrykański pomór świń to już epidemia, czy sytuacja jest jeszcze możliwa do opanowania?

Producenci trzody chlewnej mają coraz więcej powodów do obaw – w ostatnim czasie wirus przedostał się już na duże fermy. A to oznacza, że wprowadzone zasady bioasekuracji go nie powstrzymują.

Do tej pory wirus ASF trzymał się z dala od dużych chlewni. Stada świń, w których stwierdzano jego obecność, zazwyczaj liczyły kilka lub kilkadziesiąt sztuk zwierząt. Jednak w samym tylko czerwcu 2018 r. wykryto ponad 30 ognisk wirusa u świń. W tym np. w gospodarstwie liczącym 5909 zwierząt, położonym w gminie Orla (woj. podlaskie), na fermie liczącej1120 sztuk w gminie Dorohusk czy 1240 sztuk w gminie Dębowa Kłoda (woj. lubelskie).

Taka sytuacja oznacza więc, że zasady bioasekuracji niekoniecznie się sprawdzają – w końcu duże gospodarstwa trzodziarskie stosują się do nich już od dawna, a wprowadzone niedawno przepisy jedynie sformalizowały ten obowiązek i uściśliły niektóre wymogi. Producenci jednak, jak zapewniali wcześniej oni sami oraz służby weterynaryjne, do zasad bioasekuracji stosowali się już od dawna. Pojawienie się więc wirusa ASF w stadach liczących powyżej 1000 sztuk, na dużych fermach, to już powód do obaw.

Bioasekuracja konieczna, ale...

- Każdy, kto zajmuje się hodowlą lub chowem zwierząt: drobiu, czy np. świń (mówię tu w kontekście Afrykańskiego Pomoru Świń) wie, co to są zasady bioasekuracji. Zasady te muszą być stosowane 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. I wszystkie te zasady muszą być stosowane jednocześnie. Hodowca nie może spełniać dziewięciu zasad, a dziesiątą spełni za 2 tygodnie. Bioasekurację można porównać do łańcuszka. Wystarczy, że jedno ogniwo zostanie zerwane, a całą bioasekurację można powiesić na kołku – wyjaśnia Aleksandra Porada, ekspert ds. bezpieczeństwa żywności i weterynarii KRD – IG.

Zasady bioasekuracji muszą więc być stosowane komplementarnie, bez wyjątku. Sytuacja, w której ASF przedostaje się na duże fermy musi więc oznaczać, że albo są one nieskuteczne, albo w którymś momencie jedno z ogniw tego „łańcuszka” zostało zerwane.

Na dużych fermach może być trudne skontrolowanie wszystkich pracowników, czy stosują należycie zasady bioasekuracji. Dodatkowo, ASF jest wyjątkowo żywotny (w truchle padłego zwierzęcia czy w glebie, na którą przedostała się krew z wirusem może przetrwać nawet kilka miesięcy). Można go przenieść na fermę na wiele sposobów, nie tylko wraz z upolowanym przez myśliwego-gospodarza dzikiem. Możemy go „przywlec” do gospodarstwa na podeszwach butów (po spacerze po lesie i polu), na ubraniu czy w kanapce. Wirus afrykańskiego pomoru świń ginie w temperaturze powyżej 70 stopni Celsjusza, wykazuje natomiast odorność na wędzenie czy krótkotrwałe gotowanie. 

Czy ASF to już epidemia?

Z miesiąca na miesiąc, a nawet z dnia na dzień, na stronie Głównego Inspektoratu Weterynarii przybywa doniesień o kolejnych wykrytych ogniskach ASF u zwierząt. W ostatnich dniach znacznie więcej jest tych stwierdzonych u świń, niż u dzików. Wirus objął swoim zasięgiem już 4 województwa: podlaskie, lubelskie, mazowieckie i warmińsko-mazurskie. Łódzkie broni się, jak może – to na jego granicy na razie ASF się zatrzymał. Dalsze rozprzestrzenianie się wirusa wydaje się być jednak już tylko kwestią czasu.

Szczególnie, że, jak podkreślają sami producenci, działania podejmowane przez ministerstwo rolnictwa w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się ASF w naszym kraju, były i są nieskuteczne.

- Minister planował budowę płotu na wschodniej granicy. Że niby dziki miałyby do Polski nie wejść, bo powstanie fragment ogrodzenia, którego nie wolno im przekroczyć. I to na granicy z Ukrainą. Przecież tam nie ma dzików – tam jest taka bieda, że ludzie już je zjedli. To z Białorusi te zarażone do nas idą. A poza tym płot miał powstawać przez 2 czy 3 lata. A co do tego czasu? Przecież w 2 lata to już nie będzie co u nas ratować – mówi Pan Krzysztof, producent trzody chlewnej z pow. parczewskiego w woj. lubelskim.

Niezbędne jest więc wprowadzenie jak najszybsze zasad bioasekuracji w całym kraju (a nie 4 lata na pełne dostosowanie się gospodarstw), skuteczne kontrole weterynaryjne w jak najszybszym czasie, pieniądze na likwidację hodowli i chowu oraz... plan awaryjny w przypadku, jeśli ASF faktycznie ogarnie cały nasz kraj i trzeba będzie podjąć bardziej radykalne kroki, aby pozbyć się wirusa.

(rzw) Renata Struzik

Jak zyskać wysoki plon jęczmienia

Slide thumbnail
Slide thumbnail
Slide thumbnail
Slide thumbnail
reklama reklama reklama reklama reklama reklama
reklama
reklama