0.1°C

Bioasekuracja nieskuteczna – w Polsce epidemia ASF? fot. Paweł Pąk

Bioasekuracja nieskuteczna – w Polsce epidemia ASF?

Napisał  Lip 01, 2018

Czy szybko rozprzestrzeniający się w naszym kraju afrykański pomór świń to już epidemia, czy sytuacja jest jeszcze możliwa do opanowania?

Producenci trzody chlewnej mają coraz więcej powodów do obaw – w ostatnim czasie wirus przedostał się już na duże fermy. A to oznacza, że wprowadzone zasady bioasekuracji go nie powstrzymują.

Do tej pory wirus ASF trzymał się z dala od dużych chlewni. Stada świń, w których stwierdzano jego obecność, zazwyczaj liczyły kilka lub kilkadziesiąt sztuk zwierząt. Jednak w samym tylko czerwcu 2018 r. wykryto ponad 30 ognisk wirusa u świń. W tym np. w gospodarstwie liczącym 5909 zwierząt, położonym w gminie Orla (woj. podlaskie), na fermie liczącej1120 sztuk w gminie Dorohusk czy 1240 sztuk w gminie Dębowa Kłoda (woj. lubelskie).

Taka sytuacja oznacza więc, że zasady bioasekuracji niekoniecznie się sprawdzają – w końcu duże gospodarstwa trzodziarskie stosują się do nich już od dawna, a wprowadzone niedawno przepisy jedynie sformalizowały ten obowiązek i uściśliły niektóre wymogi. Producenci jednak, jak zapewniali wcześniej oni sami oraz służby weterynaryjne, do zasad bioasekuracji stosowali się już od dawna. Pojawienie się więc wirusa ASF w stadach liczących powyżej 1000 sztuk, na dużych fermach, to już powód do obaw.

Bioasekuracja konieczna, ale...

- Każdy, kto zajmuje się hodowlą lub chowem zwierząt: drobiu, czy np. świń (mówię tu w kontekście Afrykańskiego Pomoru Świń) wie, co to są zasady bioasekuracji. Zasady te muszą być stosowane 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. I wszystkie te zasady muszą być stosowane jednocześnie. Hodowca nie może spełniać dziewięciu zasad, a dziesiątą spełni za 2 tygodnie. Bioasekurację można porównać do łańcuszka. Wystarczy, że jedno ogniwo zostanie zerwane, a całą bioasekurację można powiesić na kołku – wyjaśnia Aleksandra Porada, ekspert ds. bezpieczeństwa żywności i weterynarii KRD – IG.

Zasady bioasekuracji muszą więc być stosowane komplementarnie, bez wyjątku. Sytuacja, w której ASF przedostaje się na duże fermy musi więc oznaczać, że albo są one nieskuteczne, albo w którymś momencie jedno z ogniw tego „łańcuszka” zostało zerwane.

Na dużych fermach może być trudne skontrolowanie wszystkich pracowników, czy stosują należycie zasady bioasekuracji. Dodatkowo, ASF jest wyjątkowo żywotny (w truchle padłego zwierzęcia czy w glebie, na którą przedostała się krew z wirusem może przetrwać nawet kilka miesięcy). Można go przenieść na fermę na wiele sposobów, nie tylko wraz z upolowanym przez myśliwego-gospodarza dzikiem. Możemy go „przywlec” do gospodarstwa na podeszwach butów (po spacerze po lesie i polu), na ubraniu czy w kanapce. Wirus afrykańskiego pomoru świń ginie w temperaturze powyżej 70 stopni Celsjusza, wykazuje natomiast odorność na wędzenie czy krótkotrwałe gotowanie. 

Czy ASF to już epidemia?

Z miesiąca na miesiąc, a nawet z dnia na dzień, na stronie Głównego Inspektoratu Weterynarii przybywa doniesień o kolejnych wykrytych ogniskach ASF u zwierząt. W ostatnich dniach znacznie więcej jest tych stwierdzonych u świń, niż u dzików. Wirus objął swoim zasięgiem już 4 województwa: podlaskie, lubelskie, mazowieckie i warmińsko-mazurskie. Łódzkie broni się, jak może – to na jego granicy na razie ASF się zatrzymał. Dalsze rozprzestrzenianie się wirusa wydaje się być jednak już tylko kwestią czasu.

Szczególnie, że, jak podkreślają sami producenci, działania podejmowane przez ministerstwo rolnictwa w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się ASF w naszym kraju, były i są nieskuteczne.

- Minister planował budowę płotu na wschodniej granicy. Że niby dziki miałyby do Polski nie wejść, bo powstanie fragment ogrodzenia, którego nie wolno im przekroczyć. I to na granicy z Ukrainą. Przecież tam nie ma dzików – tam jest taka bieda, że ludzie już je zjedli. To z Białorusi te zarażone do nas idą. A poza tym płot miał powstawać przez 2 czy 3 lata. A co do tego czasu? Przecież w 2 lata to już nie będzie co u nas ratować – mówi Pan Krzysztof, producent trzody chlewnej z pow. parczewskiego w woj. lubelskim.

Niezbędne jest więc wprowadzenie jak najszybsze zasad bioasekuracji w całym kraju (a nie 4 lata na pełne dostosowanie się gospodarstw), skuteczne kontrole weterynaryjne w jak najszybszym czasie, pieniądze na likwidację hodowli i chowu oraz... plan awaryjny w przypadku, jeśli ASF faktycznie ogarnie cały nasz kraj i trzeba będzie podjąć bardziej radykalne kroki, aby pozbyć się wirusa.

(rzw) Renata Struzik

reklama reklama reklama reklama reklama