7.1°C

Susza rolnicza: Brak paszy doprowadzi do redukcji stad bydła? fot. Paweł Pąk

Susza rolnicza: Brak paszy doprowadzi do redukcji stad bydła?

Napisał  Lip 12, 2018

Hodowcy bydła obawiają się, jak poradzą sobie z zapewnieniem paszy dla bydła. Trawy powysychały - na zachodzie, w centrum i na północy kraju na wielu łąkach nie będzie drugiego pokosu.

Zbóż też będzie znacznie mniej. A na pastwiskach już teraz krowy nie mają, co jeść. Hodowcy więc nie mają wyjścia i dowożą im pasze.

Sytuacja związana z suszą ma wiele aspektów – jednym z nich jest „wysychanie” łąk i pastwisk. W wielu regionach kraju nie było drugiego pokosu, a jak tak dalej pójdzie, to i trzeci stoi pod znakiem zapytania. Do tego już teraz zmniejszone plony zbóż i być może też wkrótce kukurydzy, przełożą się na mniejszą ilość paszy na rynku.

- Ten sezon jest wyjątkowo niekorzystny, dlatego, że jak się zaczęły te upalne letnie temperatury krótko po świętach, to ta pogoda kształtuje się cały czas tak samo. Jest bardzo mało opadów. Widać to na glebie, że są spękania, rośliny też wysychają, cierpią z powodu braku wody. Wyjątkowo niekorzystne są warunki. Jeśli nawet teraz pogoda się zmieni, to być może sytuacja trochę się poprawi, ale nie wszędzie. Tam, gdzie rośliny mocno ucierpiały, już jest za późno. Na pewno będzie zniżka plonów – podkreśla Henryk Rojek, doradca firmy Bayer Crop Science.

Na pastwiska trzeba dowozić pasze

Z uwagi na suszę, w wielu regionach kraju powysychały łąki i pastwiska. Rolnicy się zastanawiają, czym wkrótce będą karmili zwierzęta, skoro krowy już teraz na pastwiskach nie mają co jeść.

- Nie wiemy, ile jeszcze ta susza potrwa – jeżeli kukurydza zaschnie, to już w ogóle będzie ciężko z paszą. Mam krowy mięsne, które się pasą na pastwisku i już od tygodnia wywożę im karmę, ponieważ nie mają co jeść – mówi Leszek Grala, rolnik, prezes Dolnośląskiej Izby Rolniczej.

- Kiszonki z traw z drugiego pokosu stoją u nas pod znakiem zapytania. Jest mniej pasz objętościowych, a kukurydza na gruntach klasy V, VI bieleje. Jeżeli więc wiechę wyrzuciła, to raczej nie będzie miała siły, żeby wypełnić niewielkie kolby – dodaje Piotr Walkowski, rolnik, prezes Wielkopolskiej Izby Rolniczej.

Rolnicy ściągają już pasze objętościowe z zagranicy

Aktualnie zauważalne jest już zwiększone zainteresowanie słomą. Niestety, tej też jest znacznie mniej na rynku. Rolnicy na Warmii i Mazurach zaczynają się już starać o ściągnięcie pasz objętościowych z Litwy. - Tam nie ma tylu zwierząt, więc wszystkie trawy, nawet te wiele lat nie wykaszane są koszone, żeby dostarczyć do nas te pasze – mówi Piotr Walkowski.

Deficyt paszy doprowadzi do redukcji stad?

Mała ilość paszy na rynku i spore na nią zapotrzebowanie na pewno przełoży się na wzrost cen. Szczególnie, że susza dotknęła nie tylko nasz kraj. Niedobór wody, a co za tym idzie, zmniejszone plony odczują też np. w Niemczech, krajach skandynawskich, Wielkiej Brytanii czy na Białorusi. Litwa wystąpiła o ogłoszenie klęski żywiołowej na terenie całego kraju, Ukraina zmniejszyła swoje szacunki o ponad 30% do tych wcześniej zakładanych. W Rosji również plony będą znacznie mniejsze.

- Efektem tego będzie na pewno zmiana cen pasz, zbóż. Podejrzewam, że za półtora miesiąca zboża pójdą w górę. Trzeba będzie więc zredukować stada przeżuwaczy, bo nie da się zapewnić takiej ilości pasz objętościowych, które będą niezbędne – podkreśla Piotr Walkowski.

A taka sytuacja na pewno przełoży się też na ceny żywności. Tegoroczną suszę odczujemy więc wszyscy – zarówno rolnicy, jak i miastowi – konsumenci.

(rzw) Renata Struzik

reklama reklama
reklama reklama reklama reklama reklama
reklama