Akademia Jęczmienia Syngenta

29.7°C

partnerzy:

reklama reklama reklama
Rasie świń puławskich grozi zagłada. Wszystko przez ASF fot. wieprzowinaregionalna.pl

Rasie świń puławskich grozi zagłada. Wszystko przez ASF

Napisał  Sie 08, 2018

ASF zbiera żniwa na coraz większym obszarze naszego kraju. Producenci liczą straty – wielu z nich straciło swoje stada, inni borykają się z ograniczeniami w handlu, czy wyjątkowo niskimi cenami. Mało kto jednak wie, że przez wirus naszej rodzimej rasie świń puławskich grozi zagłada.

Afrykański pomór świń wiąże się z wieloma problemami, które mają wpływ na sytuację producentów. O większości z nich cały czas jest głośno: niskie ceny wieprzowiny oraz mniejszy popyt na trzodę chlewną z terenów zagrożonych, ograniczenia dla producentów, którzy posiadają stada na terenach zapowietrzonych związanymi z wystąpieniem ASF, w tym zakaz sprzedaży tuczników z takich gospodarstw.

Do tego, niejednokrotnie zdrowe stada są przeznaczane do likwidacji z uwagi na sąsiedztwo gospodarstw,w których wykryto ASF (czytaj więcej w artykule: „Lubelskie: rolnicy nie chcą pozwolić na wybicie świń! Zablokowali auto weterynarzy”)

- Hodowla i produkcja są bardzo dotknięta ASF, były bardzo duże spadki cen na wschodzie i w całej Polsce, są duże utrudnienia i kłopoty, żeby sprzedać zwierzęta hodowlane, albo i same tuczniki. Jednoznacznie można powiedzieć, że jest duży związek pomiędzy afrykańskim pomorem świń, a kondycją finansowa gospodarstw – podkreśla Tadeusz Blicharski, dyrektor Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej Polsus.

Ale to oczywiście nie wszystkie konsekwencje, jakie niesie ze sobą wirus…

Puławska rasa świń zagrożona

Świnie puławskie oficjalnie zostały uznane za nowa rasę w 1935 roku. Jak wskazuje nazwa, powstały one i w większości do dziś skupiają się w rejonie Puław w województwie lubelskim. Co prawda trochę stad pojawiło się już również w zachodniej Polsce, jednak jest ich niewiele, do tego nie ma tam wystarczająco dużo knurów, aby rasa przetrwała i dalej się rozwijała.

- Bardzo wiele stad świń rasy puławskiej jest na terenach objętych ograniczeniami i na terenach zagrożonych. To uniemożliwia obrót zwierzętami hodowlanymi i może spowodować wygaśnięcie części populacji tych świń. A to z kolei wiąże się z depresją inbredową – przestrzega dyrektor Polsus.

Co to jest depresja inbredowa? Jest to obniżenie dostosowania osobników w wyniku kojarzenia krewniaczego. Mówiąc prościej – im mniej świń i częstsze kojarzenie z tymi samymi osobnikami w ramach „rodziny”, tym gorsze wyniki hodowlane. W takim przypadku zwierzęta stają się mniej odporne na choroby, mniej wydajne, odnotować można mniejsze przyrosty dobowe, czy gorszą plenność i płodność.

Rasa puławska święci triumfy… na razie

- Jeśli nic się nie zmieni, stracimy dużą część populacji genów. A jeżeli puli genowej nie będzie tyle, ile trzeba, to tej rasie grozi zagłada. Zagrożenie jest bardzo duże, bardzo poważne. Jak wzrośnie inbred, to wtedy pogorszą się parametry rozrodu, będą problemy ze zdrowotnością, z tempem wzrostu, wykorzystaniem paszy… a to z kolei będzie powodowało odwrót od tej rasy, zniechęcenie producentów – przestrzega Tadeusz Blicharski.

Do tej pory producenci świń puławskich mieli powody do zadowolenia. Jak mówi dyrektor Polsus, aktualnie członkowie związku sprzedają dużo ponad 100 tuczników tygodniowo do bardzo dużej sieci hipermarketów, jako produkt ekskluzywny.

Tym bardziej zagrożenie stad świń przez ASF jest więc niepokojące - po okresie bardzo dużego rozwoju, rozkwitu, gdy liczba loch tej rasy znacząco wzrosła, sukces świń puławskich może się szybko i drastycznie zakończyć. I, co bardziej istotne – rasa, która istnieje w Polsce ponad 80 lat, może ulec zagładzie.

Bez szans na poprawę?

Afrykański pomór świń już od dawna dziesiątkuje stada trzody chlewnej w naszym kraju. Jak do tej pory, od 2014 roku, kiedy wirus po raz pierwszy pojawił się w naszym kraju, ASF rozprzestrzenił się już na 5 województw: podlaskie, lubelskie, mazowieckie, warmińsko-mazurskie oraz podkarpackie, gdzie w ostatnim miesiącu odnotowano pierwsze przypadki wystąpienia tej choroby.

- Sytuacja jest bardzo zła i nie ma nadziei na to, żeby się poprawiła. Są duże problemy w chlewniach w tych ostatnich tygodniach - mamy cały szereg ognisk ASF, głównie na wschodzie Polski: w województwach lubelskim i podlaskim, ale też warmińsko-mazurskim, gdzie wirus wszedł z Obwodu Kaliningradzkiego. Polska zaczyna więc być osaczana z różnych stron, wygląda to bardzo źle. Ciągle są kolejne przypadki znajdowanych i odstrzeliwanych chorych dzików, które są wektorem tej choroby – mówi Tadeusz Blicharski.

(rzw) Renata Struzik

Jak zyskać wysoki plon jęczmienia

Slide thumbnail
Slide thumbnail
Slide thumbnail
Slide thumbnail
reklama reklama reklama reklama reklama reklama
reklama