3.3°C

Blog: niska opłacalność produkcji tuczników. fot. Agro Brand

Blog: niska opłacalność produkcji tuczników.

Napisał  Maj 11, 2016

Nadchodzi lato, zaczynają się pierwsze grille powodujące większe zapotrzebowanie na mięso wieprzowe, przez co ceny tuczników powoli rosną. Niestety po długim okresie utrzymywania się niskich cen, w środowisku rolniczym panuje nastrój pesymistyczny.

Nie można się rolnikom dziwić, gdyż dziś liczą się głownie duże gospodarstwa, produkujące i sprzedające jednorazowo pełne samochody tuczników (ok. 200 szt.).

Rodzi się tutaj pytanie, czy mniejsi hodowcy są całkowicie na straconej pozycji?

Dzisiaj rolnicy produkujący 50-200 szt. rocznie co raz częściej zadają sobie pytanie – czy dalej utrzymywać pogłowie świń w swoim gospodarstwie. Jest ono bardzo zasadne, gdyż właśnie ta grupa producentów jest najbardziej wykorzystywana przez pośredników. Zarabiają oni najmniej a marża doliczana przez obrotne firmy zajmujęce się skupem i sprzedażą tuczników dochodzi nawet do 50 groszy na kg.

Hodowcy sprzedający od 500 do 1000 szt. rocznie to obecnie najczęściej spotykana grupa przdsiębiorców rolnych, w której rolnicy łączą się w grupy producenckie i próbują swoich sił w sprzedaży bezpośredniej do dużych zakładów mięsnych bądź mniejszych masarni. Dzięki temu mogą osiągać lepszą cenę za kg żywca, oferując do sprzedaży jednorazowo partie ponad 60 szt. tuczników.

Ostatnią grupę hodowców stanowią ludzie nastawieni na produkcję towarową trzody chlewnej. W ich przypadku cena po której sprzedają żywiec podlega nieustannej negocjacji. Sami oferują jednorazowo minimalne partie sprzedażowe w ilości 100-200 szt. Ich roczna sprzedaż waha się najczęściej w przedziale od 2 do 6 tys. szt. Grupa ta skupia w swoich szeregach hodowców kupujących prosięta z Danii i dużych ferm polskich. Ponadto cechą charkaterystyczną tych hodowców jest to, że liczy się dla nich każda złotówka a koszty produkcji są bardzo skrupulatnie zliczone. Tacy rolnicy najczęściej zakładają swoje grupy producenckie, które wypracowują dodatkowy zysk, inwestowany w dalszy rozwój własnych gospodarstw.

Przy okazji ww hodowców należy jeszcze wspomnieć o ludziach, pracujących na kontraktach, na których uzyskują stałą cenę od 30 do 50 zł od jednej sztuki w zależności od uzyskanych wyników produkcyjnych. Są to najczęściej osoby posiadające własne budynki inwentarskie, z jednej strony chętne do pracy, a z drugiej nie chcący podejmować ryzyka na własny rachunek. Tej grupy „producentów” rynek cenowy wieprzowiny całkowicie nie interesuje, gdyż niezależnie od popytu i podaży tuczniów po przejściu pełnego cyklu produkcyjnego otrzymują wcześniej ustaloną cenę.

Niezależnie od przyjętej formy hodowli trzody chlewnej uważam, że w obecnej sytuacji rynkowej powinniśmy rozwijać polską produkcję świń i ograniczać ingerencję zachodu w nasz rynek. Wszystkim producentom życzę determinacji i sukcesów w osiąganiu zamierzonych celów a przede wszystkim dobrych cen zbytu, które pozwolą prowadzić polskim hodowcom opłacalną produkcję zwierzęcą.

Szymon Dziasek / hodowca trzody chlewnej
Golina k. Jarocina

Materiał ma formę bloga i zawiera opis doświadczeń własnych autora, nie pełni funkcji doradczej czy też sugestii jak należy prowadzić hodowlę trzody chlewnej.

reklama