23.2°C

partnerzy:

reklama
1/2

Historia: Massey Ferguson w mundurze

Napisał  Mar 23, 2019

Pamiętacie Aleksandra Seńkowskiego, pilota myśliwskiego z 7 Eskadry Lotniczej, która tak zasłużyła się w wojnie polsko – rosyjskiej 1920 roku? Tego samego Seńkowskiego, który pracował później nad silnikami napędzającymi w 1939 roku polskie myśliwce PZL P11c i najnowocześniejsze nasze samoloty PZL – 37 Łoś, a po wojnie został głównym konstruktorem w wytwórni traktorów Harry Ferguson Ltd. w Coventry?

 

Seńkowski był jednym z ojców traktora Ferguson TE20, jednego z najważniejszych modeli ciągników rolniczych w historii rolnictwa.

O Aleksandrze Seńkowskim można przeczytać > tutaj <

Jak się okazuje, Massey Ferguson, dzisiejszy potentat w branży ciężkiego sprzętu rolniczego, ma więcej wspólnego z wojskiem i historią sił zbrojnych starej Anglii...

Po zakończeniu II wojny światowej Harry Ferguson nawiązał współpracę z firmą Standard Motor Company, która dotąd wytwarzała samochody, w tym właśnie dla wojska. Razem z SMC postanowił stworzyć ciągnik, podobny do odnoszącego właśnie sukcesy Forda 9N.

Warunki do tego już miał – trafił bowiem na zakład, który dotąd zajmował się produkcją elementów sprzętu wojennego, lecz po zakończeniu wojny i utracie dotychczasowych zamówień na rzecz armii stanął przed widmem bankructwa. Inwestor taki jak Ferguson był w tej sytuacji dla zakładu jedyną szansą na restrukturyzację i przeżycie.

I tu dochodzimy do drugiego wojskowego aspektu w dziejach Fergusona: przejęta firma dotąd produkowała silniki Bristol Hercules, które napędzały ciężkie myśliwce Beaufighter i czterosilnikowe bombowce Stirling i Halifax. Co ciekawe, by nie zniszczyli jej w w trakcie wojny lotnicy niemieccy, cały zakład był stylizowany na pole golfowe, i jako taki był rozpoznawany z perspektywy lotu samolotu rozpoznawczego. SMC zapewnił silnik benzynowy, czterocylindrowy o  pojemności 2088 cm3 i mocy 23,9 KM, Ferguson dał know-how i tak powstał model T20.

Ciągniki rolnicze Massey Ferguson niejednokrotnie później zmieniały swoje barwy na wojskowe brązy i zielenie. Na kanale Youtube znajdziemy prezentację modelu 2205, ciemnozielonego, eleganckiego, bardzo dobrze odrestaurowanego egzemplarza, który dziś jest elementem kolekcji i maskotką właściciela, ale wcześniej bynajmniej nie służył w polu – był bowiem ciągnikiem w jednostce lotniczej, służąc do wyciągania samolotów na stanowiska startowe, do holowania wózków z uzbrojeniem, amunicją, czy wózków akumulatorowych.

Ciągniki zasadniczo przeznaczone do pracy w gospodarstwach rolnych, trafiały do jednostek wojskowych, gdzie służyły jako niewielkie, ale silne wozy – ciągniki, spychacze, holowniki, a także – w sąsiedztwie miejsc, w których doszło do działań wojennych lub wypadków, skutkujących zniszczeniem infrastruktury – jako wozy pogotowia technicznego.

Armie preferowały najczęściej ciągniki z nadwoziem gąsienicowym, lub półgąsienicowym. W prywatnych kolekcjach ciągników na Zachodzie znajdziemy jednak także kołowe Masseye z przeszłością lotniskową, lub pochodzące z jednostek inżynieryjnych, z oryginalnym wyposażeniem np. w konfiguracji spychacza. Ciągniki te, dobrze odrestaurowane, mają niejednokrotnie na burtach wojskowe numery ewidencyjne.

(rtr) Paweł Okoński

Najnowsze filmy

Slide thumbnail
Slide thumbnail
Slide thumbnail

Slide thumbnail

Slide thumbnail
Slide thumbnail
reklama