2.7°C

reklama
reklama
Krzysztof Jurgiel  - Strategia Hodowli Koni w Polsce fotolia

Krzysztof Jurgiel - Strategia Hodowli Koni w Polsce

Napisał  Lis 16, 2020

Podstawowym celem niniejszego opracowania jest opracowanie spójnych i racjonalnych zasad dalszego prowadzenia hodowli koni w Naszym Kraju, ale przy uwzględnieniu głównych przyczyn jej aktualnego stanu, traktowanego jako wyjściowa baza do realizacji wytyczonych zadań organizacyjno-hodowlanych.

Aktualnie nosi ono wyżej wymieniony i obowiązujący tytuł, lecz wcześniej zaproponowano niego określenie jako: „Narodowy Program Hodowli Koni w Polsce", przy czym merytoryczne przesłanki do jego opracowania jednak już wcześniej zostały scharakteryzowane (przez redagującego niniejszą wersję) oraz przekazane do dyskusji wszystkim Członkom Rady ds. Hodowli Koni w Polsce, w ramach tzw. wersji roboczej, oznaczanej dalej skrótem WRP Do ostatnio wymienionego opracowania niekiedy czynione będą jednak niezbędne odwołania (lecz tylko „sygnalizacyjne", w celu ujawnienia i „przypomnienia" ich ewentualnej przydatności do „roboczego" wykorzystania w trakcie praktycznego prowadzenia krajowej hodowli koni), podczas omawiania poszczególnych zagadnień hodowlano- organizacyjnych.

Nader obszerna forma WRP została jednak uznana za niezbędną, ponieważ sporządzono ją w celu stworzenia szerokiej bazy do możliwie najwszechstronniejszej dyskusji nad aktualną problematyką polskiej hodowli koni. Ponadto jej merytoryczna zawartość me stanowi integralnej części niniejszej strategii, lecz chyba może jednak odgrywać pomocniczą rolę w opracowywaniu szczegółowych rozwiązań organizacyjno-hodowlanych, usprawniających dalsze prowadzenie polskiej hodowli koni.

Niemniej jednak - przed szczegółową prezentacją podstawowych założeń omawianej strategii - należy wymienić główne (a przy tym powszechnie obserwowane w skali globalnej) uwarunkowania funkcjonujące w hodowli koni, na których oparto wszelkie propozycje rozwiązywania określonych problemów organizacyjnych i hodowlanych w Polsce, w sektorze nadzorowanym przez Skarb Państwa (aktualnie za pośrednictwem Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa - KOWR) oraz objętym statutową działalnością Polskiego Związku Hodowców Koni (PZHK). Na wstępie należy jednak zaznaczyć, ze hodowla koni opiera się na niżej wymienionych uwarunkowaniach - których „obiegowo" najczęściej nie bierze się pod uwagę, przez rodzi się wiele różnorodnych nieporozumień - więc powinny one być ustawicznie uwzględniane, we wszelkiego rodzaju planach, programach, strategiach hodowlanych itp.

Należą do nich: **- wyjątkowa kosztochlonność - wynikająca ze szczególnie powolnej rotacji pokoleń (najdłuższej wśród zwierząt gospodarskich) oraz długotrwałego oczekiwania na w pełni ujawnione efekty wykorzystania użytkowego (poza rzeźnym), wcześniej jednak poprzedzanego przyuczaniem oraz wdrażaniem koni do pracy pod siodłem lub w zaprzęgu, a później nawet ewentualnie przedłużanego treningiem specjalistycznym, poza tym wspomniana (czyli wyjątkowo powolna) rotacja pokoleń u kom ewidentnie przestrzega także przed podejmowaniem zbyt pochopnych decyzji w ich hodowli - a głównie przed unikaniem popełniania tzw. szkolnych błędów - bo ich skutki będą w pełni widoczne dopiero po upływie okresu od co najmniej 5, az do 8-10 lat (w zależności od rasy i u b typu koni), przy czym usuwanie wszelkich negatywnych następstw hodowlanych może zabrać nawet podwojony wymiar czasu, wykorzystywanie „pracotwórczych" uzdolnień koni (jako ich podstawowej cechy użytkowej, poza „przydatnością rzeźną") uzależnione jest głównie od nader specyficznych powiązań między ich cechami fizycznymi i psychicznymi, przez co ich w pełni obiektywna „mierzalność" (ogólnie stosowanymi metodami fizycznymi) jest zdecydowanie utrudniona (lub nawet wręcz niemożliwa), przez co ewidentnie skłania do stosowania różnorodnych „rozwiązań zastępczych" (najczęściej obarczonych jednak znaczącym subiektywizmem), lecz nie zawsze adekwatnych do aktualnych potrzeb krajowej hodowli koni. Podstawowym celem niniejszej strategii hodowlano-organizacyjnej jest opracowanie zasad racjonalnego przekształcania całości krajowej hodowli koni w Narodową Specjalność, którą Nasz Kraj aktualnie już posiada (oby to trwało jak najdłużej) w przypadku polskich koni czystej krwi arabskiej, a także (lecz jedynie częściowo) w odniesieniu do „rzeźnych" polskich koni zimnokrwistych.

Z wymienionego względu powinny w niej zostać sformułowane zasadnicze „rasowe" cele hodowlane i organizacyjne - dla określonych populacji krajowych ras i typów koni - z dość wyraźnym rozgraniczeniem sektorów hodowli, w których są one utrzymywane. Niemniej jednak - w celu określenia rzeczywistych możliwości w zakresie realizacji opracowanych załozeń - należy możliwie dokładnie scharakteryzować aktualny stan hodowli koni w Polsce oraz wskazać możliwości w zakresie wykorzystywania jej nadal istniejącego potencjału, dla kwestii realizacji wytyczonych celów hodowlanych oraz użytkowych.

II. Stan polskiej hodowli koni na przestrzeni lat 1990-2015 Omawiana charakterystyka juz dokonana została w obrębie wspominanej WRP, natomiast jej synteza zasadza się na niżej podanych ustaleniach: A. Sytuacja w sektorze podległym nadzorowi ze strony Skarbu Państwa (lata 1990-2015) ł - w 1992 r. w zasobach ówczesnej Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa (AWRSP) znajdowało się 30 Stadnin Koni (imiennie wymienionych w WRP, podobnie jak Stada Ogierów), posiadających (według stanu na 1994 r ) 2 454 klacze-matki stadne (w tym: czystej krwi arabskiej - 231; pełnej krwi angielskiej - 564; wielkopolskich oraz szlachetnych półkrwi ujętych Iąc2nie - 1 037; małopolskich ~ 380; śląskich - 33; zimnokrwistych - 92, a także 78 koników polskich i 39 huculskich Z kolei Stada Ogierów (w liczbie 11) dysponowały w owym czasie 1 535 reproduktorami, należącymi do następujących ras: czystej krwi arabskiej - 7; pełnej krwi angielskiej - 84; wielkopolskiej - 517; szlachetnych półkrwi - 93; śląskiej ~ 192 oraz 53 prymitywnych (ale ujętych łącznie), *- omawiane obiekty przekształcone zostały w „spółki prawo handlowego", których podstawowym celem jest zapewnienie opłacalności funkcjonowania, niezwykle trudnej do uzyskania w hodowli koni, z wcześniej wymienionych względów, * - ponad 20-letni okres wymienionego sposobu „prowadzenia" hodowli koni doprowadził do jej wręcz „opłakanego stanu", wyrażającego się (wg danych na 01.01 2016 r.) liczbą tylko 10 Stadnin Koni oraz 2 Stad Ogierów (o statusie „spółek z ograniczoną odpowiedzialnością" - a także 8 obiektów hodowli koni (zarówno stadnin, jak i stad), ale jednak „przypisanych" do innych podmiotów gospodarczych - natomiast wcześniej funkcjonujące obiekty hodowlane zostały jednak (w różnych okresach) sprywatyzowane lub prawnie odzyskane przez spadkobierców, Stadniny Koni utrzymywały wówczas tylko 932 klacze-malki stadne (w tym: czystej krwi arabskiej - 241; pełnej krwi angielskie; - 82; wielkopolskie oraz szlachetne półkrwi - 208; śląskie - 43; zimnokrwiste - 89; koniki polskie - 82 oraz huculskie - 89. Z kolei Stada Ogierów (zarówno samodzielne, jak i „przypisane") posiadały ówcześnie jedynie 268 reproduktorów, w tym: czystej krwi arabskiej - 5; pełnej kiwi angielskiej - 7; wielkopolskich - 42; małopolskich - 25; szlachetnych półkrwi - 32; śląskich - 43; zimnokrwistych - 72; koników polskich - 22 oraz 3 huculskie. * - wyżej wymieniony aktualny stan pogłowia zarodowego pogłowia koni utrzymywanych przez ośrodki podległe KOWR wyraźnie wskazuje na fakt, że omawiany sektor hodowlany praktycznie jednak nie będzie w stanie (w chwili obecnej) „samodzielnie" - poza rasą czystej krwi arabskiej - odpowiadać za jakościowy stan współczesnej hodowli koni w Polsce, bez istotnego wsparcia ze strony sektora prywatnego. *- owo wsparcie jest jednak niezbędne i powinno ewidentnie prowadzić do stopniowego scalania obydwu składowych części krajowego pogłowia koni zarodowych we wspólną całość, co wydaje się być jedyną możliwą drogą do zainicjowania procesu sukcesywnego przekształcania całości polskiej hodowli koni w narodową specjalność, przy czym wymienione działanie traktowane jest jako główny cel omawianej strategii, *• gdyby wymieniony cel został - przynajmniej w części - zrealizowany, to wówczas polska hodowla koni stopniowo stawałaby się jednak „przedsięwzięciem dochodowym", mimo wspominanych uwarunkowań utrudniających jej prowadzenie, szczególnie w sytuacji ewidentnego „rozminięcia się" celów hodowlanych i produkcyjnych z aktualnymi potrzebami społeczno-ekonomicznymi, *- w związku z powyższym zamiar przekształc ania całości polskiej hodowli koni w narodowa specjalność jest w pełni uzasadniony nie tylko szczególnie bogatymi polskimi tradycjami militarnego wykorzystywania omawianego gatunku zwierząt, ale wynika również z wcześniej osiąganego (lecz przejściowo, już od okresu Odrodzenia) wysokiego poziomu jego hodowli na Ziemiach Polskich, odnotowywanego chociażby przez historycznie utrwalone określenie „konie polskie", stosunkowo często pojawiające się w różnych epokach egzystencji Naszego Narodu B. Sytuacja w sektorze objętym działalnością PZHK (lata 1990-2017} Z wyżej podanych względów wymienionemu sektorowi również postawione zostaną szczególnie istotne zadania, lecz ich zadowalająca realizacja jednak wymagać będzie wieiu istotnych przedsięwzięć, co będzie charakteryzowane w dalszych częściach strategii. W związku z ostatnio otrzymanymi (z biura PZHK, w końcu lutego b.r.) danymi liczbowymi dotyczącymi stanów koni zarodowych (w latach 2016 i 2017) - m in. aktywnych klaczy-matek (czyli rodzących przynajmniej jedno źrebię w ciągu 4 lat) oraz klaczy młodych - skorygowane zostaną poprzednie uwagi w „wersji podstawowej", związane z poszczególnymi krajowymi populacjami koni hodowlanych. Należy również zaznaczyć, że wszystkie dane liczbowe dotyczą wyłącznie klaczy-rnatek i młodych klaczy, zapisanych do Ksiąg Głównych określonych ras i typów koni: *- w sektorze indywidualnej hodowli koni (niegdyś nazywanej „terenową") - objętej działalnością PZHK - aktualna sytuacja nie przedstawia się jednoznacznie, gdyż niektóre populacje doznały w tym czasie wręcz „totalnej degrengolady", natomiast inne odnotowują jednak nad wyra2 znaczący progres w swojej egzystencji (niekiedy wręcz „imponujący", jak na warunki krajowe) lub pozostają we względnej stagnacji lub nieznacznej progresji, + - do najbardziej zagrożonych populacji należą (bez żadnych wątpliwości) konie wielkopolskie - ich klacze w hodowli stadninowej już „na wszelki wypadek połączono" ze szlachetnymi półkrwi - wśród których pogłowie klaczy zmalało ponad 8 krotnie, osiągając stany: 5 032 - 1990 r., 6 022 - 2000 r., 2 304 - 2010 r., 1 075 - 2015 r. oraz jedynie 718 w 2017 r. (nawet o 15%, w ciągu zaledwie 2 lat), *- podobna sytuacja ma miejsce w odniesieniu do koni małopolskich, wśród których liczba klaczy początkowo utrzymywała się na zbliżonym poziomie (3353 w 1990 r., a w 2000 r. - 3 242), natomiast później ulegała jednak drastycznemu zmniejszaniu (prawie 4-krotnemu, do 1 809 - w 2010 r., 1 199 - w 2015 r. oraz jedynie 884 - w 2017 r., czyli o 24%, w ciągu ostatnich 2 lat)), *- z kolei populacja polskich kom szlachetnych półkrwi dynamicznie rozwijała się przez lata 1990 - 2000 (osiągając stan 3 642 klaczy zarodowych), ale już w 2010 r. wyraźnie zmalało jej pogłowie hodowlane (do 2 783 klaczy-matek), przy czym jego stan szczególnie wyraźnie zmniejszył się w 2015 r. (do 1 530 reproduktorek) i w 2017 r. (tylko 1199 klaczy), co oznacza spadek o blisko 28%, w ciągu minionych 2 lat, *- oficjalne komentarze instytucji hodowlanych (np. PZHK) - próbujące wyjaśnić istniejącą sytuację - wskazują jednak (w roli głównych przyczyn) na wiele zróżnicowanych zjawisk społeczno ekonomicznych, wśród których na czoło wysuwają się jednak „wszechwładne wpływy" światowego kryzysu ekonomicznego - nader istotne w latach 2009-2012, ale już dość wyraźnie zanikające od 2012 r., a obecnie chyba już jednak nieistniejące - powodujące zasadnicze zmniejszenie liczby pokrywanych klaczy, ze względu na drastyczne ograniczenie możliwości zbytu ich potomstwa (podobno najczęściej kierowanego - według obiegowych opinii - na rzeź). Tego typu sytuacja w przeważającej mierze dotyczy koni małopolskich oraz wielkopolskich, natomiast w przypadku polskich koni szlachetnych półkrwi zapewne potęguje ją głownie tzw. rozszczepienie cech - szeroko opisywane w WRP - dokonujące się w pokoleniu F2 (tzn, przy używaniu do rozpłodu mieszańców pochodzących z Fj), *- niepokojące zjawiska hodowlane zaistniały również w populacji koni małych i kuców, gdyż pogłowie ich klaczy matek (należących do całego szeregu ras i typów) również zasadniczo zmalało, od stanu 747 w 200$ u, poprzez liczbę 600 (w 2010 r.), az do zaledwie 92 reproduktorek w 2015 r., z nieistotną tendencją do „odbudowy" (100 klaczy w 2017 r.)y *- w tym samym czasie populacja koni śląskich pozostawała w stanie uznawanym za stabilny, gdyż zarodowych klaczy w 1990 r. było 1 929, a w 2000 r. - 2 149, natomiast w 2010 r. ich stan uległ jednak zmniejszeniu (do 1 556), lecz nieco wzrósł w 2015 r. (do 1 589) i nadal dość wyraźnie wzrasta (do 1644 reproduktorek w 2017 r., czyli o ca 4%), co jednak wskazuje na adekwatnie stosowany system pracy hodowlanej nad jej doskonaleniem, *- przez długi okres czasu uznawano, że populacja polskich koni zimnokrwistych ewidentnie ma zapewnioną przyszłość w krajowej hodowli koni - gdyż jej pogłowie klaczy do niedawna było w zasadzie stabilne i w 1990 r. wynosiło 9 492 klaczy, ale nieco zmniejszyło się w 2000 r. (do 9 101) i w 2010 r. (do 8 445), lecz ponownie minimalnie wzrosło (do 8 561) w 2015 r, - ale fakt, że w ciągu zaledwie 2 ostatnich lat zmalało do stanu 6 750 klaczy (tzn. az o ponad 20%) może budzić uzasadnione zapytania co do aktualnych uwarunkowań jej hodowli oraz funkcjonowania programu hodowlanego, *- dość specyficzna (ale ogólnie nader pozytywna) sytuacja występuje w przypadku ras polskich koni prymitywnych (które w 1990 r. łącznie posiadały jedynie 467 klaczy-matek), których pogłowie hodowlane wyraźnie wzrosło w 2000 r. (wśród koników polskich - do 911, zaś u koni huculskich - nawet do 1 363 klaczy), przy czym ów trend utrzymywał się do 2015 r. w hodowli zarejestrowano odpowiednio: koniki polskie - 1 301, konie huculskie - 1 561 klaczy-matek; obecnie omawiana sytuacja dotyczy tylko koników polskich (ponieważ do 2017 r. ich hodowlane pogłowie wzrosło do 1397 klaczy), ponieważ przez 2 lata jednak zmalała (o blisko 10%) liczba aktywnych huculskich klaczy-matek i młodych klaczy (do stanu 1413 szt.). Informacje podane w ppkt. A 1 B wymagają jednak odpowiedniego komentarza, albowiem przytoczone liczby mają ewidentną wymowę, C, Podsumowanie W tej części niniejszej strategii zarysowane zostaną przesłanki do sformułowania strategu dalszej hodowli koni w Polsce. *- wyżej scharakteryzowana sytuacja jednoznacznie wskazuje na fakt, ze aktualnie w Polsce istnieją rasy i typy koni, których hodowla dość wyraźnie rozwija się - w ogólnie zbliżonych warunkach środowiskowo-ekonomicznych - zaś inne ulegają jednak wyraźnie narastającemu regresowi, *- należy więc domniemywać, że wspomnianej degrengoladzie ulegają niemal wyłącznie te populacje koni, których hodowla chyba jednak nie jest prowadzona adekwatnie do aktualnego zapotrzebowania, co głównie dotyczy krajowych gorącokrwistych ras koni półkrwi, (w tym głównie wielkopolskich i małopolskich oraz szlachetnych półkrwi), ale częściowo odnosi się również do koni zimnokrwistych, *- z oczywistych względów należy stwierdzić, że „na dobre konie zawsze byl (oraz jest i chyba zawsze będzie) popyt", ale ich wyhodowanie zależy od nader licznych uwarunkowań, wśród których za podstawowe należy uznać jakość i liczebność stada klaczy-matek oraz dobór do niego odpowiednich ogierów-reproduktorów. *- ów właściwy dobór wynika m.in. z hodowlanej intuicji zarządzającego hodowlą, ale popartej jednak gruntowną wiedzą hipologiczną oraz znajomością dotychczasowej historii hodowli określonych ras i typów koni krajowych, *■ wynika to m.in. z faktu, że prowadzenie racjonalnej i humanitarnej hodowli zwierząt (jako „bytów ożywionych", o nader zróżnicowanych formach reakcji na wpływy środowiska) jest jednak przedsięwzięciem szczególnie trudnym do realizacji oraz wymagającym permanentnie twórczego myślenia, a także wysokiego poziomu uzdolnień w przewidywaniu skutków podjętego postępowania organizacyjnego oraz hodowlanego, wielkiej dbałości o dobrostan „podopiecznych" itp., co jest jednak chyba zdecydowanie trudniejsze od obsługi całego szeregu technik i technologii współcześnie wykorzystywanych, *- w związku z powyższym należy poddać gruntownej analizie merytoryczną „zawartość" programów hodowlanych dla określonych populacji polskich koni, a następnie dokonać ich wymaganego przekształcenia (w przeciągu od 0,5 do 1,0 r., po wejściu omawianej strategii do realizacji), głównie przez zniwelowanie istniejących mankamentów, a także w pełni adekwatne wytyczenie nowych kierunków oraz standardów organizacyjnych i hodowlanych (a głównie sposobów konsekwentnej realizacji podjętych działań), *- podstawowym celem - w omawianym przypadku - jest możliwie najszybsze znalezienie odpowiednich „nisz" hodowlanych, społecznych i (głównie) ekonomicznych dla najbardziej zagrożonych krajowych populacji koni, w których mogłyby one efektywnie egzystować oraz stopniowo rozwijać się, *- należy również przewidywać, że w owych niszach ich rozwój mógłby się jednak na tyle zintensyfikować, że doszedłby nawet do stanu realnie pozwalającego im stać się istotnymi czynnikami hodowlanymi, ewidentnie wspierającymi zamierzone przekształcanie krajowej hodowli i produkcji koni w narodową specjalność. Traktując dotychczasowe rozważania jako główne uzasadnienie potrzeby przyjęcia określonej strategii w dalszej hodowli koni w Polsce, należy jednak sformułować jej główne założenia, ale ciągle należy mieć na uwadze możliwość permanentnego dostosowywania - przyjętych reguł postępowania organizacyjno-hodowlanego - do bieżącej sytuacji w krajowej i światowej hodowli koni. III. Podstawowe założenia strategii hodowli koni w Polsce Najważniejszą trudnością w sformułowaniu głównych zasad niniejszej strategii jest fakt istnienia wyraźnego podziału - wśród osób związanych (w najróżniejszy sposób) z hodowlą oraz użytkowaniem koni, a także ich miłośników - na zwolenników „przedmiotowego" lub „podmiotowego" traktowania omawianego gatunku zwierząt, co jednoznacznie wskazuje na potrzebę kompleksowego ujmowania wszelkich (możliwych do identyfikacji) problemów, ewidentnie związanych z jego dalszą egzystencją w warunkach Naszego Kraju. 1 Chyba jednak przeważająca część zwolenników „przedmiotowego" traktowania koni zdecydowanie uważa, że podstawową rolę w omawianej strategii powinny odgrywać zasady zmierzające do uczynienia z hodowli i produkcji oraz użytkowania koni możliwie najbardziej intratnego (i możliwie „najszybszego") źródła dochodów. 2. Z tychże względów rozwiązywanie głównych problemów hodowlano-produkcyjnych często obejmuje u nich także poszukiwanie tzw. dróg na skróty, z reguły jednak sprzecznych z głównymi uwarunkowaniami hodowli koni i podstawowymi zasadami jej prowadzenia, co m.in. ujawnia się przez ustawiczne krzyżowanie różnych ras koni w celu uzyskania efektów heterozji, które jednak z reguły zanikają w dalszym krzyżowaniu „wybujałych" mieszańców między sobą, bo ich potomstwo ewidentnie „wyradza się" w kolejnych generacjach. 3. W takim przypadku chów i hodowla oraz produkcja koni sprowadzane są do zasad postępowania praktykowanych w odniesieniu do innych gatunków zwierząt, co - jak wykazano w ramach WRP i obecnie - jednak ewidentnie sprzeciwia się regułom ich specyficznej hodowli, która powinna być prowadzona w sposób możliwie najbardziej racjonalny i dostosowany do specyfiki gatunku. 4. Z kolei „podmiotowe" traktowanie kom obejmuje tak szeroką i zróżnicowaną gamę innych uwarunkowań oraz przekonań, prowadzących nawet - ale tylko w skrajnych przypadkach - do postulatu uznania koni za „zwierzęta towarzyszące człowiekowi", ze wszystkimi społecznymi, ekonomicznymi i prawnymi konsekwencjami. 5. Charakterystyka wspomnianych kwestii wymyka się jednak jakimkolwiek próbom obiektywnej oceny, ze względu na ich wyłącznie subiektywny charakter. 6. W obydwu przypadkach należy jednak stwierdzić, że - nawet w diametralnie różnych „podejściach" do problemu hodowli i użytkowania koni - szczególnie istotną rolę powinien odgrywać możliwe najintensywniejszy rozwój tzw. przemysłu końskiego (określanego również jako: „przemysł konny", „biznes koński", „koniobiznes" itp. oraz szerzej omawianego w dalszej części niniejszego opracowania). 7. Ponadto wymieniony przemysł powinien jednak odegrać zasadniczą rolę również podczas przekształcania polskiej hodowli koni w narodowg specjalność - jako głównego celu niniejszej strategii - którą aktualnie posiada ona (co już wspominano) jedynie w odniesieniu do hodowli koni czystej krwi arabskiej oraz (aktualnie tylko częściowo) w przypadku produkcji „koni rzeźnych". 8. Chyba jednak żadna zamierzona strategia nie doczeka się udanej realizacji, jeżeli nie będzie prowadzona w sposób konsekwentny oraz całościowy, wynikający (w części zasadniczej) ze zrozumienia jej podstawowych zasad, które nie mogą być jedynie „wypunktowane", bez stosownych objaśnień co do swoich głównych celów. 9. Ów (nierzadko postulowany) „wypunktowany" charakter mogą chyba mieć (lecz nie zawsze) jedynie pewne rozporządzenia wykonawcze - które są opracowywane przez stosowne ministerstwa - na podstawie możliwie najbardziej klarownej i przemyślanej strategu zamierzonego postępowania. 10. Ponadto jakakolwiek strategia chyba jednak nie może zawierać szczegółowych „recept" na prowadzenie praktycznej działalności (np. dokładnie sprecyzowanych programów hodowlanych, z podanymi kosztorysami-biznesplanami itp.), ponieważ tego typu rozwiązania mogą być opracowane tylko przez zespoły osób oraz instytucje rzeczywiście zajmujące się „na co dzień" konkretną pracą organizacyjno-hodowlaną. 11. Wynika to z faktu, że we strategie mają za główne zadanie dostarczenie (właściwie umotywowanych) teoretycznych podstaw (m.in. opartych na dotąd już sprawdzonych rozwiązaniach i na wynikach stosownych opracowań naukowo-badawczych), w celu przeprowadzenia pożądanych zmian (w niniejszym przypadku) organizacyjnohodowlanych. 12. Dalszym umotywowaniem powyższych stwierdzeń jest oczywisty fakt, że niniejsza strategia może jedynie wyznaczać sposoby, metody i terminy wykonania określonych działań organizacyjno hodowlanych, natomiast szczegółowe biznesplany muszą jednak wykonać bezpośredni jej realizatorzy. 13. Poza tym każda strategia powinna mieć jednak charakter uniwersalny, aby mogła być zrozumiana nawet przez osoby bez stosownego przygotowania profesjonalnego, przez co ewentualne pomijanie w niej głównych reguł postępowania (w omawianym przypadku - pracy hodowlanej) jest ewidentnym nieporozumieniem 14.2 powyższego względu w niniejszym opracowaniu omówione zostaną także (w jego dalszych częściach) podstawowe zasady doskonalenia poszczególnych krajowych ras oraz typów koni, jak również propozycje określonych zmian natury organizacyjnej, legislacyjnej, hodowlanej itd., przewidzianych do realizacji podstawowych celów planowanej strategii. 15. Oczywistą jest kwestia, że omawiana strategia nie może być również pozbawiona informacji dotyczących podstawowych zasad i metod genetycznego doskonalenia koni jako gatunku (ale jedynie w najprostszym ujęciu, dostosowanym do ogólnego zrozumienia) - uwzględniając znaczącą różnorodność kierunków i form praktycznego ich wykorzystywania - które powinny być przynajmniej dość wyraźnie zarysowane, Iec2 bez „odsyłania" do źródeł meumieszczonych w jej treści (np w podręcznikach akademickich, poradnikach hodowlanych itp.). 16. Wspomniane opracowania są bez wątpienia wręcz niezbędne w zrozumieniu wyżej zasygnalizowanych problemów, ale nadawanie im rangi „obowiązkowego załącznika" do mniejszego opracowania również wydaje się być ewidentnym nieporozumieniem. 17. We wcześniej wspominanej WRP - oraz w obecnej wersji opracowania - dobitnie wykazano, że znajomość szczegółowych reguł pracy hodowlanej nad doskonaleniem koni (opartej na konsekwentnej i solidnej realizacji jej 4 podstawowych etapów, lecz w obligatoryjnej kolejności, czyli: kontroli i oceny wartości użytkowej, szacowania wartości hodowlanej, selekcji i doboru par rodzicielskich do rozpłodu) chyba jednak nie prezentuje - co dotyczy głównie ich „szeregowych" hodowców - poziomu adekwatnego do aktualnych wymagań w tym zakresie. 18. Powyższa sugestia jest tym bardziej znacząca, gdyż realizacja głównego celu niniejszej strategii rychło wymagać będzie - od całego środowiska hipologicznego - znajomości (chociażby orientacyjnej) mnożących się osiągnięć biologii molekularnej oraz permanentnych udoskonaleń metod genetyczno-populacyjnych, znajdujących coraz szersze zastosowanie w hodowli koni. 19. Wyżej zasygnalizowane problemy stwarzają ewidentną konieczność modyfikacji zasad dalszego prowadzenia krajowej hodowli koni, bo obecnie jej głównym mankamentem jest jednak brak równoprawnego potraktowania (wcześniej wymienionych) etapów pracy hodowlanej - co znajduje pełne potwierdzenie w aktualnej treści większości dotychczas obowiązujących w niej programów hodowlanych. 20. Wspomniana treść powoduje dość wyraźny rozdźwięk podczas konfrontacji opisów (lub ich braku) metod szacowania wartości hodowlanej, selekcji i doboru do rozpłodu, z nader rozbudowanymi opisami sposobów kontroli i oceny wartości użytkowej, stwarzającymi wrażenie realizacji tych ostatnich jako „celu samego w sobie". 21. W związku z powyższym rysuje się jednak wyraźna potrzeba przypomnienia głównych zasad prowadzenia pracy hodowlanej nad doskonaleniem kom - które w nader szerokim zakresie zostały juz wcześniej omówione w ramach WRP - ale z dobitnym podkreśleniem znaczenia faktu, że oczekiwanie na w pełni zadowalające rezultaty ich kompleksowego zastosowania będzie jednak „mocno rozciągnięte w czasie". IV. Podstawowe zasady prowadzenia poszczególnych etapów pracy hodowlanej nad doskonaleniem koni w Polsce Główny cel prezentowanej strategii - juz wielokrotnie wspominany ~ ewidentnie wymaga zasadniczego unowocześnienia polskiej hodowli koni, co jest jednak zdecydowanie utrudnione przez jej „tradycjonalny charakter" i wynikająca z mego dość ograniczoną znajomość zasad pracy hodowlanej nad ich doskonaleniem (której przyczyny już szeroko uzasadniano w ramach WRP), występującą głównie wśród „szeregowych" hodowców, zajmujących się prowadzeniem praktycznej hodowli omawianego gatunku zwierząt. W ramach WRP podjęta została również próba w miarę obszernego wyjaśniania istoty problemu pracy hodowlanej nad doskonaleniem omawianego gatunku zwierząt, przez co nie istnieje potrzeba ich ponownego przytaczania. Niemniej jednak w niniejszym rozdziale należy dokonać pewnego rodzaju podsumowania rozważań przeprowadzonych w WRP, jednak ze szczególnym podkreśleniem ewentualnych zagrożeń, mogących wyniknąć z naruszenia klasycznych zasad postępowania hodowlanego. Szczególne znaczenie posiada również fakt, ze los krajowej hodowli kom w znaczącej mierze uzależniony jest jednak od nawiązania kontaktu - możliwie najściślejszego oraz wymiernie efektywnego - z ich światową hodowlą, w której „wiodącą" rolę odgrywają (już od dziesięcioleci) kraje Europy Zachodniej. Wspomniana współpraca powinna mieć miejsce rn.in. przez aktywne uczestnictwo polskich organizacji hodowlanych i sportowych - głównie PZHK i PZJ, w przypadku krajowych ras gorącokrwistych koni półkrwi - z międzynarodowym programem hodowlanym, o nazwie INTERSTALLION Starania w omawianym zakresie datują się już od dłuższego czasu (ponad 15 lat), lecz poprzednio na przeszkodzie ustawicznie stawały rn.in. rozbieżności w systemach przeprowadzania treningu i prób dzielności w krajach członkowskich oraz w metodach szacowania wartości hodowlanej koni, której np. wówczas w polskiej hodowli jednak nie określano, a badania naukowe z tego zakresu dopiero rozpoczynały się w krajowej hipologii. Działania omawianego programu uległy jednak znaczącej perturbacji, albowiem kilka lat temu Niemcy i Holandia -• czyli „wiodące potęgi jeździeckie" -- wycofały się z jego realizacji, natomiast pozostałe kraje próbują dokonać jego adekwatnego dostosowania do istniejącej sytuacji, co napotyka jednak na różnorodne utrudnienia. W związku z powyższym najistotniejszym aspektem niniejszego rozdziału jest jednoznaczne przypomnienie szczególnego znaczenia faktu, że racjonalna praca hodowlana polega jednak na rzetelnej i konsekwentnej realizacji wszystkich - niżej scharakteryzowanych - jej etapów, które bezwzględnie muszą być przeprowadzane we właściwej kolejności. Z uwagi na zdecydowanie szeroki zakres już wcześniejszego ich omawiania w ramach WRP, w niniejszym rozdziale zaznaczone zostaną jedynie najważniejsze aspekty ich znaczenia dla aktualnie prowadzonej polskiej hodowli koni różnych ras i typów. 1. Kontrola i ocena wartości użytkowej koni Wymieniony etap - w hipologii potocznie określany mianem „prób dzielności" - ma na celu możliwie najdokładniejsze oraz najbardziej kompleksowe sprawdzenie poziomu użytkowych predyspozycji koni poszczególnych ras i typów, ale przy adekwatnym oraz precyzyjnym dostosowaniu wykorzystywanych metod treningu i systemów prób dzielności koni do nader zróżnicowanych kierunków, sposobów i form ich efektywnego wykorzystywania, podczas wykonywania pracy pod siodłem lub w zaprzęgu. Omawiany etap ma wręcz fundamentalne znaczenie dla realizacji pozostałych elementów składowych pracy hodowlanej, gdyż to właśnie na podstawie jego rezultatów powinna być (możliwie najdokładniej) oszacowana potencjalna wartość hodowlana określonych koni, która później zostanie wykorzystana w ich selekcji (czyli wyborze najlepszych osobników na rodziców przyszłego pokolenia), stwarzając także należyte możliwości w zakresie właściwego zestawienia (czyli doboru) wybranych klaczy i ogierów w pary rodzicielskie. Ponadto, należy mieć na uwadze fakt, że w nazwie omawianego etapu pracy hodowlanej zawarte są dwa określenia (tzn. „kontrola" oraz „oceno"), wyraźnie wskazujące jednak na konieczność równoprawnego ich uwzględniania - vide WRP. Kiedy wyżej wymienione zasady postępowania nie będą należycie traktowane, wówczas należy spodziewać się jednak wielu niekorzystnych zjawisk hodowlanych, bo niewłaściwie przeprowadzane próby dzielności nigdy nie dostarcza rzetelnych informacji o faktycznej wartości użytkowej określonych osobników, a nawet wręcz doskonale zorganizowane oraz przeprowadzone sprawdziany użytkowej przydatności koni mogą (mniej lub bardziej) ulec jednak ewidentnemu „zafałszowaniu", przez dokonywanie niewłaściwej oceny (w sensie ilościowym lub jakościowym) ich rezultatów. Należy przy tym także uwzględniać fakt, ze zbyt częste zmiany w obrębie poszczególnych systemów prób dzielności koni - co niejednokrotnie już miewafo (oraz nadal jednak miewa) miejsce w krajowej hodowli - raczej „doskonalę" je w sposób jednak nader ograniczony, ale przy tym zasadniczo utrudniają zgromadzenie odpowiedniej liczby jednorodnych informacji (czyli obejmujących te same cechy, identycznie kontrolowane przynajmniej przez kilka lat), absolutnie niezbędnych do możliwie najbardziej precyzyjnego oszacowania głównych parametrów genetycznego uwarunkowania pokrojowo-użytkowych predyspozycji koni. Do owych parametrów m.in. należą (jako podstawowe i niezbywalne): odziedziczalność każdej z selekcjonowanych cech, a także genetyczne korelacje między nimi oraz wartość hodowlana poszczególnych koni w ich zakresie itp. - przy czym wymienione informacje są niezbędne we współczesnej hodowli zwierząt (czyli nie tylko koni), lecz obecnie ich brak jest jednak głównym „niedostatkiem" polskiej hodowli omawianego gatunku zwierząt. Z tychże względów trudno jest wymagać od polskiej hodowli koni, żeby jej dalsza egzystencja odbywała się bez istotnych perturbacji, kiedy nadal będzie ona prowadzona bez adekwatnego ustalenia powiązań między rezultatami kontroli i oceny użytkowości koni - dla caiego zespołu selekcjonowanych cech - z „genetycznym podłożem" owych predyspozycji. Niemniej jednak, z pewną dozą nadziei należy odnotować ostatnią modyfikację krajowego systemu prób dzielności - dokonaną przez PZHK w 2017 r. - polegającą na rezygnacji ze stacjonarnego (czyli w zakładach treningowych) przygotowywania koni (które odtąd będą „trenowane w domu") i przeprowadzaniu zbiorczych prób dzielności tylko w wybranych obiektach, o pożądanej infrastrukturze i organizacyjnym przygotowaniu. Wymienione posunięcie ma na celu wyraźne obniżenie ogólnych kosztów przyuczania oraz wdrażania młodych kom do określonego rodzaju użytkowania i być może przyczyni się do wzrostu liczebności polskich koni poddawanych kontroli i ocenie wartości użytkowej. 2. Szacowanie hodowlanej wartości koni Wymieniony etap pracy hodowlanej jest szczególnie trudny do realizacji, ponieważ zarodowe pogłowie poszczególnych ras i typów polskich kom jest wręcz nieliczne, gdyż np. wśród ras i typów krajowych koni półkrwi jest ono wielokrotnie mniejsze, niż istniejące w krajach obecnie „wiodących" w hodowli i produkcji koni wierzchowych Poza tym polskie księgi stadne podają tylko bardzo „okrojony" zestaw informacji o pokroju i cechach użytkowości zarejestrowanych w nich koni, przez co uwzględnianie tego typu danych w prowadzeniu hodowli wymaga jednak dodatkowych nakładów na uzyskanie niezbędnie wymaganych informacji. Według nader uproszczonej definicji, przez pojęcie „wartości hodowlanej’' należy rozumieć zdolność poszczególnych koni zarodowych do przekazywania własnych cech na swoje potomstwo, co jednak powinno dotyczyć wyłącznie zestawu predyspozycji selekcjonowanych w obrębie określonej rasy lub typu, ale dość często obejmuje także (niestety, lecz nie zawsze korzystne) inne właściwości pokrojowo-użytkowe oraz funkcjonalne, przez ich genetyczne powiązania z cechami selekcjonowanymi. Podstawowymi źródłami informacji w zakresie szacowania hodowlanej wartości koni są (co już dość szczegółowo scharakteryzowano w ramach WRP): pochodzenie konia (czyli jego rodowód) oraz jego własny fenotyp, a także pokrojowo-użytkowe predyspozycje jego „krewnych bocznych" (nawet bardzo zróżnicowanego stopnia). Mimo wszystko, w roli najważniejszego źródła informacji hodowlanych jawi się jednak faktyczna jakość wydawanego potomstwa, najlepiej pochodzącego z wielu rozpłodowych połączeń między określonymi osobnikami z różnych środowisk hodowlanych. W ramach WRP zasygnalizowano juz poszerzające się zastosowanie metody BLUP AM (BEST LINEAR UNBIASED PREDICTION - ANIMAL MODEL, czyli: najlepszego liniowego nieobcigżonego przewidywania - model osobniczy), który już powszechnie jest stosowany w hodowli zwierząt (głównie u bydła mlecznego, drobiu, trzody chlewnej itd.), ale pewne jego modyfikacje miewają zastosowanie również w hodowli koni, lecz m.in. pod warunkiem sprawdzenia „normalności" rozkładu analizowanych cech pokrojowych i użytkowych (np. dokonywanego metodą „próbkowania Gibsa"), gdyż w innych przypadkach wyniki takowych oszacowań będą jednak obarczone znaczącymi błędami, ewidentnie wykluczającymi ich jakąkolwiek przydatność hodowlaną. Mimo wszystko, szczególne znaczenie ma w tym przypadku kwestia utożsamiania (ale jednak z reguły błędnego) użytkowych predyspozycji poszczególnych koni z hodowlaną wartością w ich zakresie - co nad wyraz często miewało i chyba nadal jednak miewa miejsce w polskiej hodowli koni - albowiem w/w założenie najczęściej sprawdza się w odniesieniu do pokrojowych cech koni (ale głównie biometrycznych, a nie subiektywnie ocenianych), które najczęściej są wysoko lub nawet bardzo wysoko (a prawie zawsze średnio) odziedziczalne, czyli co najmniej w 50% „odpowiadają" za pokrojowe cechy w fenotypie konia. Z kolei w przypadku wskaźników przydatności użytkowej owa „sprawdzalność" ma jednak zdecydowanie mniejszy zakres, na co wręcz jednoznacznie wskazuje zdecydowana większość hipologicznych opracowań naukowo-badawczych. Niemniej jednak, w obecnej i przyszłej hodowli kom w Polsce powinno być nadzwyczaj konsekwentnie prowadzone - na możliwie najszerszą skalę - szacowanie hodowlanej wartości ogierów-reproduktorów oraz klaczy-matek stadnych (w zakresie ich predyspozycji pokrojowych i użytkowych) krajowych ras i typów, co obecnie jest juz w pełni możliwe, głównie w oparciu o informacje z ksiąg stadnych, rejestrów i protokołów hodowlanych itp. Należy jednak przy tym zdawać sobie sprawę z nader istotnego faktu, że wspomniane księgi stadne zawierają jednak zdecydowanie zbyt „okrojony" zestaw informacji dotyczących użytkowości koni - tzn. podawana jest jakościowa ocena wyników prób dzielności ogierów, a dotychczas brakuje jej dla klaczy - natomiast dane o pokroju zarodowych koni zawierają jedynie ich 3 podstawowe wymiary biometryczne oraz zbiorczą ocenę poprawności pokroju (lecz ocenianego jednak w sposób nieadekwatny do potrzeb - co już nader szeroko omawiano w ramach WRP). Ponadto szacowanie hodowlanej wartości koni bezwzględnie wymaga bieżącego r stałego wsparcia ze strony krajowych ośrodków naukowo-badawczych (zajmujących się m.in. problematyką hodowli i użytkowania koni), przy czym owa działalność powinna być jednak koordynowana (ale tylko w tym zakresie) przez - zaproponowaną do utworzenia ~ Naukową Radę Hipoiogiczną, o zakresie uprawnień zaproponowanym w ramach WRP. Liczbowe wskaźniki oszacowań wartości hodowlanej poszczególnych koni powinny być jednak uzupełniane przez dodatkowe (możliwie wystarczająco dokładne) informacje o ich istotnych „funkcjonalnych cechach hodowlanych" - tzn. „macierzyńskości", „mleczności", „płodności" (itp.) u klaczy oraz ewentualnego „stemplowania", „libido", płodności (itp.) występującego wśród ogierów - co ewidentnie uwypukla potrzebę znaczącego poszerzenia zakresu informacji o polskich koniach zarodowych. Z wymienionych względów powinny być one jednak ustawicznie i na bieżąco uzupełniane (np co 0,5 roku, a najrzadziej - ale obligatoryjnie - co rok) w ogólnodostępnej dokumentacji hodowlanej. Tejże - w dobie powszechnej cyfryzacji - chyba już nie trzeba („idąc z duchem czasu") sukcesywnie „ogłaszać drukiem" (co jest bardzo kosztowne), przez wydawanie kolejnych tomów ksiąg stadnych dla poszczególnych ras i typów koni krajowych, których edytorskie przygotowanie trwa jednak przez wiele lat, przez co są one już wręcz „nieco przestarzałe" w momencie ich opublikowania. Proponowany sposób postępowania organizacyjnego może jednak wpłynąć na zasadnicze poszerzenie zakresu wspomnianych informacji, np. o szczegółowe dane o istotnych cechach pokrojowo użytkowych określonych koni, ich karierze rozpłodowej i hodowlanej, wszelkich rodzajach użytkowania oraz zdobytych nagrodach i wyróżnieniach, zarówno hodowlanych, jak i wyczynowych (głównie w zakresie sportu jeździeckiego). Szczególną rolę w tym zakresie powinny odgrywać wzajemnie kompatybilne bazy danych - posiadane przez PZHK i PZJ - które zawsze można jednak wydrukować, w zależności od pojawiających się potrzeb. 3. Selekcja Jej podstawowym celem jest wybór najlepszych ogierów i klaczy na rodziców następnego pokolenia koni, co jest przedsięwzięciem wymagającym zastosowania określonych rodzajów' oraz metod postępowania hodowlanego. Należy przy tym zaznaczyć, że wymienione pojęcie jest dość często - w ujęciu potocznym - raczej błędnie utożsamiane jest z całością pracy hodowlanej nad doskonaleniem zwierząt W obrębie wielu stosowanych rodzajów selekcji - stosowanych w użytkowej, amatorskiej lub laboratoryjnej hodowli różnych gatunków zwierząt - w' przypadku koni zastosowanie mają takie jak: selekcja sztuczna (czyli zootechniczna) lub naturalna (lecz raczej jedynie „półnaturaina", w zachowawczych stadach koni w hodowli rezerwatowej), bezpośrednia lub pośrednia (ze względu na najczęściej zróżnicowany charakter - tzn. dodatni lub ujemny - oraz zakres genetycznych powiązań między cechami), a także kierunkowa lub stabilizująca oraz wielostopniowa, czyli dokonywana w różnych okresach życia określonego osobnika 2 kolei w obrębie metod selekcji w hodowli kom najczęściej stosowany jest wybór według „metody niezależnych poziomów brakowania", jednak faworyzującej raczej konie „ogólnie przeciętne", w zakresie pełnego zestawu cech objętych selekcją. Stosowanie w/w metody nie do końca jest autentycznym wyborem najlepszych osobników, albowiem w niej dość często „przepadają" osobniki wybitne w zakresie nader kilku istotnych cech, bo nie osiągają wymaganego poziomu w przypadku tylko jednej z nich (lecz przy tym nie zawsze najbardziej pożądanej). Rozwiązaniem wymienionego problemu - vide WRP - jest (znacznie bardziej racjonalna) „metoda wskaźnikowa" (zwana też „indeksową"), która „całościowo" klasyfikuje określone konie (i to nawet w zakresie kilkunastu cech), konfrontując poziom każdej indywidualnej predyspozycji danego osobnika ze średnią dla całej grupy koni, ale ocenianej w tych samych warunkach (czyli najlepiej „stacjonarnie", w zakładach treningowych). Ponadto selekcjonowane predyspozycje mają jednak zróżnicowane znaczenie utylitarne przy doskonaleniu określonej rasy koni, więc stwierdzone różnice - między indywidualnym oraz średnim poziomem każdej cechy - mnożone są przez (lecz adekwatnie dobraną) „wagę selekcyjną" (lub „znaczeniową"), ostatecznie dając wynik (po zsumowaniu iloczynów) mniejszy lub większy od 100, jako ewidentnej „miary przeciętności". Niestety, w polskich warunkach hodowlanych nie zawsze udaje się jednak zgromadzić odpowiednio liczną grupę koni do (zawsze kosztownego) treningu stacjonarnego - liczącą co najmniej 30 osobników, według klasycznych reguł statystyki matematycznej - czemu np. „ma zaradzić" (już wspominany) system treningu i prób dzielności, zmodyfikowany przez PZHK Ponadto każda selekcjonowana u koni cecha musi wykazywać się „normalnym rozkładem" swoich liczbowych wskaźników, co powinno wynikać z adekwatnie dopracowanego systemu jej oceny i możliwie najbardziej obiektywnego sposobu jej przeprowadzania (czyli kontroli). Wyżej wymienione reguły muszą być stosowane na każdym etapie prowadzonej selekcję gdyż wszelkie pozostałe formy zamierzonego „doskonalenia" koni chyba jednak me przyniosą oczekiwanych rezuftatów. Podstawowym celem pracy nad doskonaleniem koni jest osiąganie postępu hodowlanego (czyli nader pożądanego „zysku genetycznego"), który m.in. jest - w najprostszym ujęciu genetyczno-populacyjnym - iloczynem różnicy selekcyjnej i odziedziczainości danej cechy. O ile na odziedziczalność określonych cech organizatorzy krajowej hodowli kom nie mają jednak bezpośredniego i „natychmiastowego" wpływu, o tyle jednak mogą oni decydować o wielkości różnicy selekcyjnej - czyli dystansu między średnim poziomem każdej cechy selekcjonowanej w stadzie zarodowym, w jej zestawieniu ze średnią (tej samej cechy) dla stada podstawowego, z którego owo stado zarodowe zostało wybrane. W tym przypadku należy stwierdzić, że dotąd w polskiej hodowli koni różnice selekcyjne bywały (i chyba nadal jednak są) wręcz znikome lub nawet me istnieją - chociażby w świetle szerokiej dyskusji, prowadzonej juz od początku lat 80. XX wieku - czego potwierdzeniem jest iakl (wcale nierzadki i obserwowany jeszcze w XXI wieku) ,.dopuszczania do hodowli" ogierów półkrwi, które legitymowały się ogólnym indeksem wartości użytkowej nizszyrn od 100 (czyli były one nawet gorsze od „teoretycznie przeciętnych") Wspomniana sytuacja chyba jednak nader dobitnie wskazuje na podstawową przyczynę (ale na pewno jedną z głównych) aktualnego stanu hodowli krajowych koni półkrwi. Z wymienionych względów, przed aktualną i przyszłą hodowlą koni w Polsce stoi niezwykle trudne do realizacji zadanie - wobec zupełnie niewystarczającej liczebności zarodowego pogłowia większości krajowych ras i typów - nader zdecydowanego zaostrzenia stosowanych kryteriów selekcyjnych (w zakresie ogółu doskonalonych pokrojowo-użytkowych cech koni), ponieważ należy sobie dogłębnie uzmysłowić fakt, ze dalsza „hodowla (prawie) wszystkiego co się urodzi" nigdy jednak nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Jest to tym bardziej istotne, gdy weźmie się pod uwagę rozszerzenie (aktualnie „mocno popierane", ale czy „do końca" słusznie?) zakresu stosowania sztucznej inseminacji klaczy. Ze względów oczywistych powinna być ona oparta na wykorzystywaniu nasienia (w różnej formie konserwacji) pochodzącego od możliwie najlepszych ogierów-reproduktorów, lecz bezwarunkowo wolnych od jakichkolwiek niepożądanych „obciążeń dziedzicznych" (np. osteochondrozy, a także innych, dotąd niezidentyfikowanych), które mogą jednak doznawać wyjątkowo szybkiego rozpowszechnienia w populacjach koni (występując głównie w postaci recesywnych homozygot), przez stosowanie sztucznego unasieniania klaczy. Niemniej jednak - ale przy zachowaniu wszelkich wymaganych procedur hodowlanych oraz weterynaryjnych - sztuczna inseminacja klaczy jest najkrótszą (a przez to najszybszą) drogą do „nasycania (ich potomstwa) krwią" możliwie najlepszych ogierów-reproduktorów, co jest aktualnie niezbędne dla krajowych populacji gorącokrwistych koni półkrwi. Ponadto może ona ewidentnie odegrać nader istotną rolę w „przeskakiwaniu pokoleń", niezbędnych w prowadzeniu „hodowli na linię" - jednak już od wieków znanej i zalecanej oraz szczegółowo objaśnianej w ramach WRP (vide załączone w niej schematy) - m.in. służącej utrzymaniu znaczącej „puli genów" najcenniejszych założycieli rodów i iodzin, nawet w VII i dalszych pokoleniach uzyskiwanego potomstwa - zasłużonych w hodowli określonych ras i typów koni. Nie należy jednak zapominać - przy stosowaniu sztucznej inseminacji klaczy - o zjawisku nieuchronnego wzrostu wzajemnego spokrewnienia między końmi, co w znaczącym stopniu może ograniczać możliwości doboru rodzicielskich par do rozpłodu, głównie w sytuacji kiedy omawiana procedura jednak nie będzie dostarczać osobników - mimo różnorodnych starań oraz nakładów - wyraźnie wpływających na podwyższenie ogólnego poziomu użytkowopokrojowych właściwości, pożądanych w hodowli określonej rasy krajowych koni. Mimo tego - ciągle „idąc z duchem czasu" - należy jednak spodziewać się stopniowego unowocześniania polskiej hodowli koni, która (ale w trudnej do przewidzenia przyszłości) może nawet prowadzić do (obecnie „futurologicznej") selekcji genomowej. 4. Dobór rodzicielskich par koni do rozpłodu Wymieniony etap pracy hodowlanej byi już nad wyraz szeroko omawiany w ramach WRP, więc nie istnieje jakakolwiek potrzeba powtarzania zawartych w niej stwierdzeń, przez co należy tylko skoncentrować się na istocie i konsekwencjach ich stosowania. Wynika to głównie z faktu, że ów etap stanowi ewidentne „ukoronowanie" już dokonanych przedsięwzięć organizacyjno-hodowlanych - w zakresie doskonalenia określonych ras oraz typów koni - więc nieprzestrzeganie stosownych reguł może wręcz doszczętnie zniweczyć już wcześniej uzyskane rezultaty. Aktualnie podstawowym zadaniem polskiej hodowli koni jest jednak konsekwentne „zwalczanie" (wśród hodowców) przekonania, że spektakularne rezultaty uzyskuje się tylko pr2ez krzyżowanie (i mc poza tym) krajowych klaczy z ogierami należącymi do „wiodących" ras koni, niemal wyłącznie pochodzących z krajów Europy zachodniej. W wielu przypadkach owo zamierzenie było realizowane (głównie w latach 90. XX wieku) przez zakup (najlepiej „tani") określonych ogierów, bez dokonywania zbyt surowej oceny ich własnego fenotypu (tzn. pokroju, cech użytkowych i funkcjonalnych itp.). W omawianych przypadkach kierowano się głównie „jakością (ich) papierów" - czyli pochodzeniem owych „kandydatów na przyszłych reproduktorów" - najlepiej z udziałem „wiodących" zachodnioeuropejskich reproduktorów. Nader często zapominano o tym, że owi „kandydaci" stanowili jedynie „odpad selekcyjny" (na różnych etapach pracy hodowlanej) w swoich krajach macierzystych - nieuchronny, przy kwalifikacji jedynie ok. 5 do (wyjątkowo) 10% ogierów, vide WRP - przez co ich „rozpłodowe używanie" w polskiej hodowli (i to nawet z myślą o jej „doskonaleniu") jest co najmniej ryzykowne i nad wyraz „niestosowne" (mogąc przynosić jednak „więcej szkody niż pożytku") - na co już niejednokrotnie wskazywała (i nadal wskazuje) praktyka hodowlana. Tego typu postępowanie było już szczegółowo omawiane w ramach WRP, gdzie m in wykazano jego ewidentnie „zgubny wpływ" na zupełnie niekonsekwentne (ale uporczywe) „tworzenie" populacji polskich koni szlachetnych półkrwi. Omawiana sytuacja jednak nad wyraz dobitnie potwierdza tezę, że krzyżowanie koni należy stosować - „tylko i wyłącznie" - w ścisłym powiązaniu z precyzyjnie określonymi zamiarami dalszego postępowania hodowlanego, podczas prowadzenia racjonalnej i nowoczesnej pracy nad doskonaleniem określonych ras i typów koni. Jest to tym bardziej uzasadnione, gdy uwzględnione zostanie „odwieczne powiedzenie", ze w hodowli koni najlepsze rezultaty uzyskuje się przez kojarzenie „podobnego z podobnym", co z reguły ma miejsce tylko w obrębie określonej ich rasy lub typu rasowego Owo podobieństwo wynika głównie ze spokrewnienia między końmi (istniejącego głównie w rasie, ale w różnorodnym zakresie), lecz jego zbytniego natężenia - np. przy występowaniu tych samych przodków po obydwu stronach rodowodu, czyli inbredu - należy jednak „unikać jak ognia" w hodowli zwierząt, jeśli nie dotyczy ono odpowiednio licznej grupy osobników bardzo dobrych, a głównie wybitnych. W obrębie WRP szczególnie dużo uwagi poświęcono nader szczegółowemu omawianiu niewątpliwych zalet (od wieków znanej i dogłębnie sprawdzonej) metody „hodowli na linię", wykazując jej oczywistą przewagę nad dotychczas stosowaną metodą „ hodowli w linii". Jednoznacznie wynika to z faktu, że wspomniana „hodowla w linii" ewidentnie prowadzi - nawet już po 3 lub 4 pokoleniach - do powstawania linii „tylko genealogicznych" (a nie hodowlanych), ze względu na postępujące zmniejszanie się (o 50% w kolejnych generacjach) puli genów ich załozycieli(ek). Niemniej jednak, po raz kolejny należy jednak podkreślić fakt, że metoda „hodowli na linię" może być jednak stosowana „tylko i wyłącznie" w przypadku autentycznego „odkrycia" wyjątkowo udanych połączeń określonych ogierów i klaczy - które stwarzają potencjalną szansę na kontynuację istniejących lub kreację nowych rodów lub rodzin - co należy nader umiejętnie kultywować, zapewniając „wysoki procent genów założycieli(ek)" w rodowodach nawet VII pokolenia potomnego (vide schematy zamieszczone w WRP). Ze względu na fakt, ze jej stosowanie zawsze wiąże się jednak ze wzrostem inbredu, więc należy szczególnie uważnie obserwować jego fenotypowe efekty - ewentualnie ujawniające się {w różnym stopniu) w kolejnych pokoleniach koni - bo „spodziewane zyski" (z „wysokiego procentu genów" założycieli rodów lub rodzin) mogą być w różnym stopniu ograniczane (lub nawet wręcz zniwelowane) przez fenotypowe skutki ich zbyt „homozygotycznej obecności" (tzn. inbredu) w genotypach potomstwa. Z wymienionego względu należy także przestrzegać przed podejmowaniem wszelkich prób „wydumanego" tworzenia linii „na siłę" (jeśli nie ma ono „oparcia" w wyjątkowo wysokiej wartości kojarzonych koni) - gdyż chyba tylko w szczególnych wypadkach mogłoby to przynieść pożądane rezultaty - ponieważ w praktyce tego typu sytuacje dotąd me są znane szerszemu ogółowi hodowców (nie tylko koni). Ponadto, blisko 2-wiekowa praktyka hodowli [sensu stricto) wielu gatunków zwierząt jednak dowiodła, że naprawdę „...inbred jest potężna bronią w rękach hodowcy..." - ale świadomego jego wszelkich następstw biologicznych i dysponującego wystarczająco licznym stadem zwierząt, w celu jak najdokładniejszego wyboru do dalszej hodowli najlepszych zwierząt (ale już wcześniej jednak zinbredowanych). Zamierzona permanentna dążność do unowocześnienia polskiej hodowli koni wkrótce powinna również doprowadzić do zainicjowania starań o stosowanie techniki przenoszenia zarodków - szczególnie przydatnej w przypadku klaczy o wybitnej wartości hodowlanoużytkowej (głównie w jeździeckim sporcie wyczynowym) - która (ale w krajach „wiodących" w hodowli i produkcji koni) stopniowo staje się praktyką niemal rutynową - lecz chyba najpierw należy jednak zadbać o pojawienie się takowych reproduktorek (za wyjątkiem rasy czystej krwi arabskiej, w której one dość często się pojawiają) w krajowej hodowli koni. Należy również domniemywać, że (w określonym czasie) w przyszłej polskiej hodowli koni stanie się możliwe nawet klonowanie ko n i- jednak pod ewidentnym warunkiem dogłębnego udowodnienia celowości przeprowadzania wspomnianych zabiegów. V, Charakterystyka podstawowych trudności, mankamentów i zagrożeń dla polskiej hodowli koni oraz propozycje w zakresie poprawy istniejącej sytuacji W obrębie WRP dokonano dość szczegółowego omówienia całego szeregu problemów - zasygnalizowanych w tytule rozdziału - lecz niezbędne wydaje się jednak ich podsumowanie, w postaci niżej wymienionych ustaleń. 1. Hodowla koni wykorzystujących głównie własne predyspozycje „pracotwórcze" (czyli użytkowych, a nie przeznaczanych na rzez, głównie w wieku od 0,5 do 1,5 roku) jest zadaniem specyficznym i szczególnie trudnym do realizacji - co już wielokrotnie podkreślano - przez co jej prowadzenie zasadniczo różni się jednak od organizacyjnohodowlanego postępowania z innymi gatunkami zwierząt. 2. Po raz kolejny należy również wyraźnie podkreślić, że podstawowym czynnikiem - oddziałującym na jej efekty - jest ewidentna konieczność ponoszenia (zawsze przez kilka lat) znacznych nakładów zróżnicowanej natury, w celu uzyskania wystarczająco dokładnych informacji (oraz w pełni adekwatnych do aktualnego zapotrzebowania), niezbędnych do dalszego jej prowadzenia oraz permanentnego doskonalenia. 3. Biologia omawianego gatunku zwierząt i jego wykorzystywanie głównie „do celów usługowych" - lecz o zróżnicowanym poziomie psychofizycznych predyspozycji użytkowych, jednak z reguły trudno mierzalnych lub nawet „fizycznie niewymiernych" - stwarzają szereg dodatkowych trudności w prowadzeniu pracy hodowlanej nad jego doskonaleniem 4. Z wymienionych względów w hodowli koni użytkowych (tzn „usługowych") niezwykle trudno jest osiągnąć wyraźny postęp hodowlany - jak to ma miejsce np. w dość „łatwo mierzalnej" hodowli bydła mlecznego, drobiu nieśnego i mięsnego, trzody chlewnej itd. - a poza tym nadal jest on jednak najczęściej niewymierny i stosunkowo trudno obserwowalny. 5. Podsumowaniem istniejącej sytuacji jest stwierdzenie, że polska hodowla koni - jeśli traktowana jest (przez „polityczną wolę" Rządzących) jako ewidentne świadectwo materialnej kultury i tradycji Naszego Narodu - powinna być otoczona szczególną opieką organizacyjną, a także istotnym wsparciem finansowym ze strony Naszego Państwa, lecz głównie przez wypracowanie nowych zasad i sposobów w tym zakresie, ale menaruszających prawa unijnego. 6. Zakres wymaganego finansowego wspomagania przez budżet RP powinien mieć jednak charakter doraźnie wystarczający, ale elastyczny - w miarę dokonującej się poprawy sytuacji w krajowej hodowli koni - pr2ez co należy uporczywie dążyć do jak najszybszego osiągnięcia stanu jej „dynamicznej (prawie) samowystarczalności", ewidentnie pozwalającej na stopniowe ograniczanie tejże pomocy. 7. Ponadto, owo wspomaganie przez państwowy budżet może mieć jedynie zakres wyznaczony przepisami UE, więc autentyczną „potrzebą chwili" jest znalezienie różnych form „wspomagania pozabudżetowego". 8. Niemniej jednak skuteczne wprowadzenie proponowanych rozwiązań - w obydwu sektorach hodowlanych - powinno być jednak wystarczająco efektywnie wspierane przez Państwo, gdyż brak jest innych „źródeł finansowania" oraz jakichkolwiek (realnych) możliwości szybkiego pozyskania wymaganych środków, niezbędnych do wyraźnej poprawy obecnego (tzn. już krytycznego) stanu krajowej hodowli koni, grożącego nawet zanikiem niektórych populacji rasowych (np. koni wielkopolskich). 9. Ponadto, proponowane rozwiązania powinny być jak najszybciej wprowadzone do krajowej praktyki hodowlanej, albowiem polskiej hodowli koni zagrażają poza tym - zdaniem Władz PZHK - niżej wymienione zjawiska: *- rychła konkurencja (możliwa już od listopada 2018 r.) ze strony zagranicznych związków hodowlanych (nieporównanie bogatszych od PZHK), albowiem dyrektywa UE (o symbolu: 2016/1012) dopuszcza ich działalność m.in. na terenie Polski, wyraźnie zanikające oddziaływanie hodowli państwowej (czyli pozostającej w gestii KOWR) na hodowlę indywidualną, nadzorowaną przez PZHK, *- usunięcie gatunku koni z „systemu dopłat bezpośrednich" (i/ide WRP) do produkcji zwierzęcej w gospodarstwach rolnych, *- niebezpieczeństwo uznania koni za „zwierząta towarzyszące człowiekowi", co ewidentnie wyeliminuje produkcję koni mięsnych w Polsce, która jednak w 2017 r. nadal osiągała znaczące rozmiary, gdyż w kraju ubito ponad 24 000 koni, zaś do Włoch wywieziono ponad 8 000 sztuk, *- omawiana produkcja ma miejsce głównie na „wschodniej ścianie Polski", gdzie raczej znacząco utrudniona jest hodowla i produkcja pozostałych gatunków zwierząt lub inne formy działalności w tamtejszym rolnictwie, + - tego typu decyzja pozbawi znaczną część gospodarstw rolnych omawianego rejonu nader istotnej puli środków finansowych, niezbędnych do dalszego bytowania, *- poza tym należy jednak dodać, że hodowla i produkcja koni rzeźnych (bo ich typ mięsny oficjalnie nie istnieje w hipologii, gdyż ubijane są konie różnych ras i typów) jest jednak przewidywana - w myśl niniejszej strategii - jako istotny składnik narodowej specjalności, więc jednak może stać się (jako pierwsze z proponowanych rozwiązań) jej nader istotnym elementem, *- ponadto w doskonaleniu krajowego pogłowia kom istotną barierą są jednak zbyt rygorystyczne przepisy związane z produkcją nasienia ogierów na rynek UE, podczas gdy jednak istnieje możliwość ich złagodzenia w przypadku produkcji nasienia świeżego oraz schłodzonego na rynek krajowy, co np ma jednak miejsce w wielu krajach Europy zachodniej, ze względu na bardziej liberalne przepisy. Powodują one sytuację, że w Polsce sztucznie unasienia się jedynie ok. 10-15% klaczy, zaś we wspomnianych krajach zachodnich ich odsetek sięga 90%. Aktualnie polska hodowla koni podzielona jest (co zaznaczono) na 2 sektory organizacyjnofunkcjonalne - przy czym pierwszy z nich obecnie podlega KOWR (wcześniej - „za PRl" - zwany „państwowym", a później zarządzała nim kolejno AWRSP oraz ANR), natomiast drugi (czyli indywidualny, poprzednio zwany „terenowym") objęty jest hodowlanym nadzorem PZHK -- lecz w nich stosowane są odmienne struktury zarządzania i sposoby finansowania. Z wymienionych względów obecna struktura instytucji i organizacji kierujących hodowlą koni w Polsce niekiedy dość wyraźnie utrudnia jej funkcjonowanie jako całości, np. zbytnio wydłużając drogę przekazu określonych „treści merytorycznych" bądź nawet uniemożliwiając wzajemne korzystanie z posiadanych zasobów hodowlanych. Przykładowo należy do nich niemal zupełny brak możliwości preferencyjnego (a nie jak dotąd komercyjnego) korzystania (np. przez indywidualnych hodowców klaczy arabskich czystej krwi) - nawet w sytuacjach w pełni uzasadnionych doskonaleniem rasy - 2 nasienia (przy sztucznej inseminacji) reproduktorów należących do sektora podległego KOWR. Również we wspomnianym sektorze - podległym Skarbowi Państwa RP - najczęściej także ma miejsce „pełna komercjalizacja" wzajemnych usług, co jednak wydaje sie być zjawiskiem szkodliwym nawet dla tegoż sektora, a głównie dla całości krajowej hodowli koni. Z wymienionych względów należy jednak wyraźnie ukierunkować, ogół zaplanowanych przedsięwzięć organizacyjno-hodowlanych, na zdecydowane poszerzenie oraz pogłębienie zakresu współpracy między obydwoma sektorami polskiej hodowli koni. Sytuacja w ośrodkach obecnie podległych KOWR wynika z podstawowego (co wielokrotnie juz zaznaczano) błędu, jaki jednak popełniono w stosunku do przekształcanej (od lat 90. XX wieku) państwowej hodowli koni, kiedy istniejące wówczas obiekty (czyli PSK i PSO, POHZ, PGR) „natychmiastowo" przekształcono w spółki prawa handlowego - funkcjonujące na ogólnie znanych zasadach - co z założenia nie mogło przynieść pozytywnych rezultatów. Nie doprowadziło ono również do „skutecznego uratowania" znaczącej części materiału hodowlanego, cechującego się wówczas wysoką przydatnością w tym zakresie (bo „ocalały" jedynie nieliczne obiekty, powszechnie uznawane za „sztandarowe"), ze względów wręcz nieustannie przypominanych (vide WRP). 1 uwagi na wymienione przyczyny obecnie należy jednak czynić usilne i efektywne starania o wyeliminowanie wszelkich mankamentów we współczesnej hodowli koni w Naszym Kraju, jeśli autentycznie jest ona przewidywana - przez „wolę polityczną" Rządzących - do wypełniania zaszczytnej (ale jednak perspektywicznej) funkcji specjalności narodowej. U podstaw wszelkich działań zmierzających w wymienionym kierunku należy jednak brać pod uwagę niżej wymienione uwarunkowania: 1. Polska hodowla koni jednak nie może być dłużej traktowana jako działalność „na poły hobbystyczna", której rezultaty prawie wyłącznie zależeć będą od indywidualnego zaangażowania oraz „finansowej zasobności" hodowców poszczególnych ras 1 typów krajowych koni. 2. Należy jednak z całą mocą podkreślić fakt, ze chyba - jak w żadnej dziedzinie krajowej hodowli 1 produkcji różnych gatunków zwierząt - nie ma aż tak niezwykle wytrwałych rzesz autentycznych hodowców 1 miłośników oraz użytkowników, jakie (od początku okresu powojennego) jednak funkcjonują w sferze działań związanych z hodowlą oraz użytkowaniem koni. 3 To właśnie Oni z pełną świadomością jednak „dokładają do interesu" w zakresie hodowli koni, a w swoim czasie (okres PRL) ich działalność - prowadzona w sektorze państwowym (czyli w PSK 1 PSO) oraz terenowym (np, sekcje jeździeckie w LZS) - m.in. uratowała i rozwinęła (do ówcześnie średniego poziomu europejskiego) polskie jeździectwo (wyraźnie działając wówczas wbrew „socjalistycznej woli politycznej") oraz znacząco zapobiegła również np. „ekonomicznemu zmniejszaniu" koni śląskich oraz pogrubionych w ich terenowej hodowli. 4. Ofiarna działalność wymienionej społeczności nie może być jednak nadal prowadzona bez istotnego wsparcia finansowego ze strony Państwa (tzn. głównie z jego budżetu, ale również ze środków pozabudżetowych) - które aktualnie dopłaca m.in, do krajowych „programów ochrony zasobów genetycznych koni" określonych ras oraz typów (kolejno tworzonych po akcesie Polski do UE) - pod warunkiem znaczącego rozszerzenia owego wsparcia, o formy dotychczas jeszcze niestosowane. 5. Dogłębnie i w pełni uwzględniając oraz doceniając oddziaływanie w/w „czynników subiektywnych" (czyli hodowców i miłośników omawianego gatunku zwierząt), należy jednoznacznie stwierdzić, ze hodowda koni w Polsce powinna być jednak traktowana jako nader istotna gałąź gospodarki narodowej - ale nie tylko w sferze rolnictwa, lecz również przez tworzenie określonych form konnej rekreacji i turystyki, uczestnictwa w sporcie amatorskim i wyczynowym, w różnicowaniu form edukacji narodowej itp. - nadal posiadająca jednak znaczący potencjał rozwojowy. 6. Ów potencjał aktualnie „ukryty" jest m.in. w znacznej liczbie klaczy zarodowych - objętych nadzorem hodowlanym ze strony PZHK - które obecnie raczej nie wykazują pełnej aktywności hodowlanej, lecz jednak mogą ją podjąć (przynajmniej częściowo), ale chyba dopiero po faktycznym zaistnieniu sprzyjających okoliczności hodowlanoprodukcyjnych, prowadzących do ewentualnego wytworzenia „niszy egzystencjalnej", dla - juz od dawna jednak zanikających (poza końmi śląskimi) - populacji krajowych koni półkrwi. 7. Wzmocnieniem rodzimego potencjału hodowlanego powinien być jednak - w obliczu oczywistego braku odpowiedniej liczby i jakości krajowych ogierów-reproduktorów - bieżący zakup mrożonego nasienia (możliwie najlepszych ogierów-reproduktorów) oraz ewentualny import (np. dokonywany raz na 5 lat) wybranych rozpłodników za granicą, który jest możliwy nie tylko w przypadku koni półkrwi, ale również dla hodowli koni pełnej krwi angielskiej. 8. Owe rozpłodniki powinny być racjonalnie wykorzystywanie do krycia krajowych klaczy, przy szczególnej dbałości o respektowanie kryteriów ich „jakości hodowlanej", która powinna być określona przez - dotąd nieistniejącą w polskiej hodowli kom - kategoryzację klaczy-matek stadnych, której projekt powstał już w odniesieniu do koni wielkopolskich, w ramach prac komisji księgi stadnej. 9. 2 uwagi na wysokie koszty wymienionych przedsięwzięć organizacyjno-hodowlanych, należy przewidywać ich pokrywanie przez budżet państwowy (zakup kilku ogierówreproduktorów - w całości, natomiast bieżący import nasienia - w postaci dopłat rzędu od 2/3 do 3/4 ogólnych kosztów). 10 Omawiane przedsięwzięcia wymagają również utworzenia [vide WRP) „sztabu ekspertów ds. hodowlanych zakupów koni" - centralnego lub nawet kilku, dla określonych populacji rasowych - odpowiadających za całokształt przeprowadzanych operacji hodowlano-finansowych. 11 Odwołując się do treści pkt. S. niniejszego rozdziału należy stwierdzić, że jego logiczną konsekwencją powinny być jednak usilne starania o stworzenie w Polsce podstaw do kreowania tzw. przemysłu końskiego (lub biznesu końskiego). Wynika to głównie chociażby z faktu, że w wielu krajach świata jednak zatrudnia on nad wyraz znaczącą liczbę pracowników - funkcjonujących we wszystkich sferach działalności, bezpośrednio lub pośrednio związanych z hodowlą i użytkowaniem koni - w liczbie od 3 do 5 osób przypadających na 1 konia.

Zredagował: Marian Kaproń „ Strategia Hodowli Koni w Polsce" (wersja końcowa)

Udostępnij:

Skomentuj

reklama

Ogłoszenia